Bagnetami zakłuto bezbronnych jeńców. Obchody setnej rocznicy okrutnej zbrodni w Stonawie

Na cmentarzu w Stonawie uczczono ofiary zbrodni sprzed wieku (fot. fb/Głos - Gazeta Polaków w Republice Czeskiej_

Z udziałem Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego i pod patronatem honorowym ministra, Mariusza Błaszczaka odbyły się w Stonawie na Zaolziu obchody setnej rocznicy wstrząsającej zbrodni. Czechosłowaccy wojskowi bagnetami zakłuli wziętych do niewoli żołnierzy 12. Wadowickiego Pułku Piechoty. Konających dobijali kolbami. Tragedia miała miejsce podczas czechosłowackiego najazdu na Polskę.

11 listopada to data mityczna. Polskim Piemontem, już w październiku, był Cieszyn

11 listopada jest datą symboliczną, odzyskiwanie niepodległości to był długotrwały proces zakończony zwycięstwem nad bolszewikami. Polskim...

zobacz więcej

W obchodach zorganizowanych pod patronatem ministra obrony wzięli udział przedstawiciele władz Rzeczypospolitej, w tym ambasador RP w Pradze, Barbara Ćwioro, konsul generalny RP w Ostrawie, Janusz Bilski oraz zastępca departamentu edukacji, kultury i dziedzictwa MON, Zbigniew Ciosek a także szefowie organizacji polskich w Republice Czeskiej i przedstawiciele miejscowej ludności polskiej.

Podczas nabożeństwa ekumenicznego w katolickim kościele św. Marii Magdaleny w Stonawie w intencji ofiar modlili się wspólnie Stanowski proboszcz ks. Roland Manowski oraz emerytowany biskup ewangelicki, Vladislav Volný.

– Przyszliśmy modlić się za zmarłych żołnierzy poległych w służbie Ojczyźnie, ale gromadzimy się również po to, aby prosić dobrego Pana o dar pokoju na świecie – mówił ks. Manowski. Bp Volný nawiązał podczas homilii do słów modlitwy św. Jana Pawła II.

– Niech nasza droga będzie wspólna. W tym miejscu oddaję od siebie, Czechów, Polaków, ewangelików i katolików, niech nasza modlitwa będzie pokorna, niech nasza miłość będzie potężna, niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać – mówił ewangelicki duchowny. – Przebaczenie nie może jednak oznaczać zapomnienia – dodał bp Volný

Uroczystość wspomnieniowa odbyła się na cmentarzu, przy wspólnym grobie. Spoczywają w nim zarówno polegli, jak i ofiary zbrodni, jakiej Czesi dopuścili się na kilkunastu wziętych do niewoli polskich żołnierzach. Przy mogile polskich żołnierzy został przeczytany Apel Pamięci, zabrzmiały salwy honorowe oraz zostały złożone kwiaty i zapalone znicze

– Dzisiaj chylimy czoła przed tamtymi obrońcami Ojczyzny. Bo Stonawa to symbol spełnionego obowiązku, rzetelności, patriotyzmu, a przede wszystkim odwagi, by stanąć w obronie rzeczy i wartości, które są najcenniejsze – mówił Bohdan Prymus, który organizował uroczystość z ramienia miejscowego oddziału Polskiego Związku Kulturalno Oświatowego.

100 lat temu rozpoczęły się pierwsze w polskiej historii powszechne wybory parlamentarne

100 lat temu, 26 stycznia 1919 r., o ósmej rano rozpoczęły się pierwsze w polskiej historii powszechne wybory parlamentarne. Ich stawką był nie...

zobacz więcej

Również 26 stycznia przypada rocznica śmierci kpt. Cezarego Hallera, brata gen. Józefa Hallera, który poległ w bitwie pod Kończycami Małymi (7 km od Stonawy, w obecnych granicach Polski) a także wyborów do Sejmu Ustawodawczego, w których przeprowadzeniu chcieli przeszkodzić Czesi.

Jesienią 1918 r. Cieszyn był jednym z tych ośrodków, w których Polacy najwcześniej przejęli władzę – jeszcze w październiku. Swój ośrodek władzy zorganizowali również Czesi. Na wzór Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego powołali Zemský národní výbor pro Slezsko (Krajową Radę Narodową dla Śląska). Organ urzędował w Opawie i nie był w stanie zorganizować swoich struktur na terenie księstwa.

5 listopada 1918 r. oba organy dokonały rozgraniczenia swojej jurysdykcji zgodnie z zasadą samostanowienia narodów, ok. 20 km na zachód od obecnej granicy. Gdy zbliżały się wybory, Władze CSR postanowiły nie dopuścić do przeprowadzenia ich na terenie Księstwa Cieszyńskiego. Był to teren zamieszkały przez Polaków, ale wysoko uprzemysłowiony i dlatego pożądany przez nową republikę.

Akcja wojskowa rozpoczęła się 23 stycznia. Polacy dysponowali dwoma tysiącami żołnierzy (toczyły się wówczas walki m.in. w Galicji i Wielkopolsce), Czesi uderzyli siłami ośmiokrotnie silniejszymi, wspartymi artylerią i pociągiem pancernym. 27 stycznia zajęli Cieszyn, dwa dni później Strumień i osiągnęli linię Wisły.

Po zawieszeniu broni za pośrednictwem dyplomatów krajów Ententy podpisano porozumienie, a linię demarkacyjną przesunięto nieco na zachód, pozostawiając jednak po czeskiej stronie Zagłębie Karwińskie i Kolej Koszycko-Bogumińską. Oraz ponad 100 tys. Polaków.

I wojna światowa a sprawa Polski. Mija 100. rocznica zakończenia konfliktu

100 lat temu, 18 stycznia 1919 r. w Paryżu rozpoczęła się konferencja pokojowa kończąca I wojnę światową. Wzięły w niej udział tylko państwa...

zobacz więcej

Polska odzyskała większość utraconej ziemi w 1938 r., gdy Francja i Wielka Brytania podpisując w Monachium ugodę z Niemcami i Włochami wymusili na Pradze oddanie terenów nadgranicznych Niemcom, co rozpoczęło rozpad Czechosłowacji. Odzyskanie Ziemi Cieszyńskiej zapobiegło opanowaniu jej w tym czasie przez Niemców, mimo to do dziś jest interpretowane, m.in. przez rosyjską propagandę, jako dowód udziału Polski w rzekomym rozbiorze Czechosłowacji. W 1945 r. Stalin zadecydował o ponownym oddaniu Zaolzia Pradze.

100 lat po wojnie 1919 r. obecna na uroczystościach w Stonawie ambasador RP w Pradze podkreślała, że historia sprzed wieku nie ma wpływu na aktualny stan stosunków polsko-czeskich. – W historii wszystkich państw, które sąsiadują ze sobą, są takie wydarzenia. Trzeba o nich rozmawiać, przypominać i pamiętać o tych, którzy oddali swoje życie – stwierdziła ambasador.

Bohdan Prymus wskazywał, że uroczystość nie ma nic wspólnego z podgrzewaniem resentymentów. Przekonywał natomiast, że nie można milczeć, gdy przyczyny i przebieg wojny z 1919 roku przedstawiane są w fałszywym świetle. Jego zdaniem polscy i czescy historycy powinni „usiąść razem i na podstawie wiarygodnych materiałów historycznych opracować w miarę obiektywny obraz tamtych wydarzeń”.

– Z polskiej strony pojawili się już historycy potrafiący bez uprzedzeń i wcześniejszych założeń odpowiednio korzystać z polskich, jak i czeskich źródeł i wysuwać na tej podstawie odpowiednie wnioski, zgodne z prawdą historyczną. Z czeskiej strony też pojawiają się takie pierwsze jaskółki, chociaż jest ich bardzo niewiele. Oby było ich więcej – ocenił.

źródło:
Zobacz więcej