Polscy archeolodzy odkryli kilkaset zabytków w świętym jeziorze Majów

Archeolodzy typują, że badany obszar był miejscem kultu od okresu protoklasycznego do późnego okresu klasycznego (fot. FB/Petén Itzá Project - Underwater Archaeological Expedition to Guatemala/fot. Robert Słaboński

Fragment ceramicznej kadzielnicy w kształcie twarzy, świadectwa rytuałów religijnych w postaci naczyń ceramicznych - w sumie kilkaset zabytków odkryli polscy archeolodzy w czasie badań podwodnych w jeziorze Petén Itzá obok starożytnej stolicy Majów Nojpeten w Gwatemali.

Archeolodzy odkryli w Egipcie dwa grobowce z czasów rzymskich

Podczas wykopalisk archeologicznych w oazie Ad-Dachila na Pustyni Zachodniej, będącej częścią Pustyni Libijskiej w zachodnim Egipcie, naukowcy...

zobacz więcej

Nojpeten było stolicą ostatniej z grup starożytnych Majów, która opierała się atakom europejskich zdobywców przez niemal 200 lat od momentu ich przybycia do Ameryki Środkowej. Znajdowała się na dzisiejszej wyspie Flores w południowej części rozległego jeziora Petén Itzá w Gwatemali. To m.in. wokół tego miejsca w sierpniu i wrześniu polscy archeolodzy podwodni przeprowadzili badania. O wynikach poinformowali w styczniu.

– Obok starożytnej stolicy Majów odkryliśmy ponad pół tysiąca zabytków, m.in. przedmioty zatopione w czasie rytuałów religijnych – opowiada kierowniczka polskiego zespołu, archeolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie Magdalena Krzemień.

Miejsce, w którym odbywały się rytuały, znajdowało się na północ od wyspy, o czym świadczą liczne znaleziska. W jednym miejscu naukowcy dostrzegli trzy misy, umieszczone jedna w drugiej. Wewnątrz tej na górze znajdowały się fragmenty przepalonego drewna i obsydianu - szklistej skały wulkanicznej.

Trzy misy spoczywały na większych naczyniach na trzech nóżkach. W jednej z nich archeolodzy odkryli obsydianowe ostrze mierzące niemal 20 cm. – Jego obecność jednoznacznie należy łączyć z rytuałem i ofiarą – podkreśla badaczka.

Krzemień uważa, że odkrycia dokonano dokładnie w miejscu, w którym naczynia zostały pierwotnie złożone. Częściowo były zagrzebane pod dnem, dlatego nawet prądy nie były w stanie ich przesunąć.

– Zagadką jest to, w jaki sposób Majowie złożyli tę ofiarę tak, że naczynia nie rozproszyły się na większej powierzchni w czasie ich składania. Przypuszczamy, że zostały one opuszczone na dno w jakiegoś rodzaju sieci – uważa archeolog podwodny Mateusz Popek z instytutu Archeologii UMK.

Sensacja naukowa kilometr pod lodem. Naukowcy zaskoczeni

W osadach na dnie jeziora położonego kilometr pod lodem Antarktydy naukowcy odkryli szczątki skorupiaków: małych bezkręgowców zwanych...

zobacz więcej

Nieco dalej leżał częściowo zniszczony fragment kadzielnicy w kształcie ludzkiej głowy. Kierowniczka projektu mówi, że bardzo podobne odkrywano już wcześniej w świątyniach Majów na lądzie.

– Podczas niektórych ceremonii kadzielnice były celowo łamane. Tak też prawdopodobnie było i w tym przypadku – dodaje.

Badaczka mówi, że jeziora były ważnym elementem świętego krajobrazu Majów, bo woda miała dla członków tej cywilizacji przede wszystkim wyjątkowe znaczenie symboliczne – postrzegana była jako medium, przez które zmarli przechodzą do świata podziemnego.

Zbiorniki wodne były postrzegane także jako miejsca mocno związane z Chaakiem – bogiem deszczu, od którego zależą opady, a co za tym idzie – także urodzaj. – Dlatego do zbiorników wodnych na przestrzeni wieków trafiała wielka ilość różnego rodzaju darów ofiarnych – dodaje liderka projektu.

Archeolodzy określili wiek znalezisk. Typują, że badany obszar był miejscem kultu od okresu protoklasycznego (150 lat p.n.e. – 250 n.e.) do późnego okresu klasycznego (600 – 800 r. n.e.).

Odkryto komórki, które reagują wyłącznie na twarze

W korze wzrokowej znajdują się neutrony, które reagują znacznie intensywniej na twarze niż choćby na krajobrazy. Odkryli je badacze z Izraela i...

zobacz więcej

Majowie bardzo długo opierali się naporowi konkwistadorów. Nojpeten – ostatnia niepodległa twierdza Majów – zostało zdobyte dopiero w 1697 r. w wyniku wielkiej bitwy. Wówczas w kierunku wyspy ruszyły statki, z których Hiszpanie atakowali Majów z broni miotanej i palnej.

Archeolodzy liczyli na to, że w czasie badań odkryją również liczne zabytki związane z tym przełomowym momentem. Ostateczna bitwa między mieszkańcami stolicy a Hiszpanami odbyła się po zachodniej stronie wyspy. Nurkując właśnie w tym rejonie Polacy natknęli się jednak tylko na część buławy, czyli broni obuchowej składającej się ze styliska i głowicy. Wyłowili dobrze zachowaną kamienną głowicę.

Nieco dalej na północ w rejonie wyspy El Hospital archeolodzy natknęli się na dnie na dużą muszlę z Morza Karaibskiego, co wskazuje na kontakty Majów z mieszkańcami Wybrzeża Karaibskiego.

– Taka muszla mogła służyć jako instrument muzyczny. Być może należy ją łączyć z elitami lub sferą symboliczną, ponieważ przedmioty tego typu wiązane były z narodzinami, rytuałami dojrzewania, składaniem ofiar, wojną, a także światem podziemnym i śmiercią – wylicza Krzemień.

Kierowniczka przedsięwzięcia podkreśla, że wszystkie zabytki znajdowały się na powierzchni dna jeziora - nie trzeba było nawet prowadzić wykopalisk.

– Skoro na powierzchni odkryliśmy tyle przedmiotów, to zapewne w czasie wykopalisk natrafilibyśmy na jeszcze ich większą liczbę. Dlatego planujemy kontynuację naszych badań – informuje Krzemień.

źródło:

Zobacz więcej