Mężczyzna, który potrącił policjanta, trafił na obserwację psychiatryczną

Policjanci zabezpieczają samochód furiata (fot. PAP/Radek Pietruszka)

36-letni Tomasz S., który we wtorek potrącił samochodem policjanta i wjechał w zapory przed Pałacem Prezydenckim, był trzeźwy. Śledczy pobrali od niego krew do badań na obecność substancji odurzających. W środę rano mężczyznę zbadał także psychiatra i skierował go na obserwację w szpitalu psychiatrycznym.

Kierowca jechał pod prąd, potrącił policjanta, na koniec wjechał w bramę Pałacu Prezydenckiego

Kierowca samochodu osobowego próbował sforsować zaporę i wtargnąć na teren Pałacu Prezydenckiego; został obezwładniony – poinformował we wtorek...

zobacz więcej

Według nieoficjalnych informacji Tomasz S. trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego przy ul. Nowowiejskiej. Zdecydowano tak, gdy po zatrzymaniu okazało się, że nie można się z nim porozumieć.

Pewne już jest, że był trzeźwy podczas incydentu. Pobrano od niego krew, aby sprawdzić, czy nie był pod wpływem substancji odurzających.

Według policji Tomasz S. nie był notowany za przestępstwa kryminalne. Miał skończyć prawo, ale nie wiadomo czy pracował w jakiejkolwiek kancelarii.

Do groźnie wyglądającego incydentu doszło we wtorek w godzinach popołudniowych. Wszystko zaczęło się na ul. Focha, gdzie stołeczni policjanci zwrócili uwagę na volkswagena, który jechał pod prąd. Postanowili więc zatrzymać kierowcę do kontroli.

Kierowca nie zamierzał się jednak zatrzymywać i potrącił funkcjonariusza. Przewiózł go kilka metrów na masce i zrzucił na jezdnię. Policjant doznał obrażeń nóg i licznych potłuczeń. Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że funkcjonariusz ma zwolnienie lekarskie do 10 lutego.

Kierowca volkswagena ruszył dalej. Po pościgu Traktem Królewskim samochód nagle skręcił i wjechał na zapory przed Pałacem Prezydenckim. Tam funkcjonariusze SOP wyciągnęli z auta 36-latka.



Z mężczyzną nie było logicznego kontaktu. Początkowo podejrzewano, że kierowca chciał wtargnąć na teren Pałacu Prezydenckiego. Jednak szybko wyjaśniono, że Tomasz S. znalazł się przy Pałacu przypadkiem, gdy stracił panowanie nad autem.

źródło:
Zobacz więcej