Hanna Gronkiewicz-Waltz dostała ochronę. „Pojawił się u niej agresywny mężczyzna”

Jak podaje dziennik, była prezydent Warszawy „sama prosiła o ochronę w piśmie do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego” (fot. arch.PAP/Bartłomiej Zborowski)

Hannie Gronkiewicz-Waltz przyznano policyjną eskortę. Kiedy 14 stycznia była prezydent Warszawy przebywała na dyżurze w pokoju nauczycielskim na Uniwersytecie Warszawskim, pojawił się u niej mężczyzna, który zachowywał się agresywnie - podał w środę „Dziennik Gazeta Prawna”.

Skandaliczna grafika krąży po sieci. Udostępnił ją m.in. wicedyrektor Muzeum Warszawy

W mediach społecznościowych pojawiła się szokująca grafika, która przedstawia nóż z rękojeścią przypominającą profil twarzy Jarosława...

zobacz więcej

„DGP” ustalił, że Hannie Gronkiewicz-Waltz przyznano policyjną eskortę. Jak czytamy w artykule, „Hanna Gronkiewicz-Waltz sama prosiła o ochronę w piśmie do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego”. Jednak „resort nie chce oficjalnie potwierdzić, czy ochrona policji została ustanowiona ani w jakim zakresie. Przyznaje, że po otrzymaniu korespondencji minister osobiście spotkał się z Hanną Gronkiewicz-Waltz” – napisano.

Dziennik, „ze względu na charakter sprawy”, nie informuje o szczegółach dotyczących tej rozmowy, ponieważ – jak podaje – „zakres wykonywanych czynności ochronnych oraz formy i metody są informacjami niejawnymi”.

„Funkcjonariusze zawsze podejmują i będą podejmowali działania adekwatne do konkretnej sytuacji” – cytuje wydział prasowy resortu „DGP”. Dziennik podaje, że Hanna Gronkiewicz-Waltz w odpowiedzi na prośbę o komentarz odpowiedziała, że nie może „udzielać szczegółowych informacji”.

„Jeśli chodzi o zgłoszenia konkretnych osób, ewentualne czynności operacyjne w postaci ochrony i pomocy pokrzywdzonemu i świadkowi są co do zasady niejawne” – powiedział „DGP” podkom. Robert Opas z Komendy Głównej Policji (KGP).

Dziennikarze „DGP” nieoficjalnie ustalili, „że powodem prośby był incydent z 14 stycznia, a więc dnia śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Była prezydent przebywała na dyżurze w pokoju nauczycielskim na Uniwersytecie Warszawskim. Pojawił się u niej mężczyzna, który miał zachowywać się dość agresywnie. Interweniowała policja”.

„Jak słyszymy od kilku niezależnych źródeł, nie był to pierwszy raz, gdy mężczyzna odwiedzał Gronkiewicz-Waltz na terenie uniwersytetu. Z kolei w lutym rządząca Warszawą w latach 2006-2018 polityk ma się udać do jednego z miast powiatowych na proces, który wytoczyła internaucie za nienawistne sformułowania pod jej adresem. »Trudno sobie wyobrazić, by w takiej sytuacji pani prezydent miała udać się tam jedynie z adwokatem« - tłumaczy jeden z naszych rozmówców” – czytamy w artykule.

źródło:
Zobacz więcej