Współautor scenografii do „Zimnej wojny”: Nominacje cieszą, ale najważniejsza jest publiczność

Film „Zimna wojna” zdobył trzy nominacje do Oscara (fot. Kino Świat)

Oscarowe nominacje dla filmu Pawła Pawlikowskiego „Zimna wojna” to dla jego twórców satysfakcja, ale najważniejsza jest liczna publiczność, którą ten film zdobył – ocenił Marcel Sławiński, który wraz z Katarzyną Sobańską jest współautorem scenografii. Produkcja uzyskała nominacje do nagród Akademii Filmowej w kategoriach najlepszy film nieanglojęzyczny, najlepsza reżyseria (Paweł Pawlikowski) i najlepsze zdjęcia (Łukasz Żal).

„Zimna wojna” Pawlikowskiego z trzema nominacjami do Oscara

Polsko-brytyjsko-francuski film „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego został nominowany do Oscara w trzech kategoriach. Dzieło może zdobyć statuetkę...

zobacz więcej

– Te nominacje oczywiście cieszą, ale najważniejsze jest to, że film zdobył już tak liczną publiczność. Został też wyróżniony Europejską Nagrodą Filmową, czyli europejskim Oscarem. To ogromny sukces tego filmu i całej ekipy. To film z nurtu kina europejskiego. Na ile przemawia do wyobraźni widza amerykańskiego, zobaczymy – przyznał Sławiński.

Jego zdaniem Paweł Pawlikowski to reżyser obdarzony olbrzymią wyobraźnią plastyczną. – To widać w jego dziełach, ale to jest partnerstwo, on potrzebuje dialogu, to zaczyna się od samego scenariusza. Praca z nim to wspaniała przygoda, chce scenografii totalnej – dodał.

Podobnie jak nagrodzona już Oscarem „Ida” Pawlikowskiego „Zimna wojna” jest też filmem czarno-białym. – Mocno zastanawialiśmy się wspólnie z reżyserem i Łukaszem Żalem – operatorem – czy to ma być kolor. To nie było tak, że z góry założyliśmy, że to będzie czarno-biały obraz. Oczywiście pracując na materiale archiwalnym, który głównie jest czarno-biały, i obserwując szlachetność czarno-białej materii, jej graficzność, plastyczność, czuliśmy intuicyjnie, że to będzie bardziej interesujące, bardziej wysublimowane – wyjaśnił, wskazując, że inspiracją były m.in. filmy francuskiej Nowej Fali.

Jak mówił, praca nad filmem była ciężka. – Rolą scenografa jest gromadzenie wiedzy historycznej, obyczajowej, dokumentalnej, a następnie inspirowanie nią reżysera, pokazywanie, jak to było onegdaj. To swego rodzaju wehikuł czasu, który włączamy, przenosimy się w wyobraźni, a następnie w wyobraźni samego widza, kiedy ogląda w kinie gotowy obraz filmowy. Naszym zadaniem jest powołać do życia przestrzeń, w której aktor czuje się dobrze emocjonalnie i w pewnym sensie identyfikuje się z nią. Nieraz musimy w tym celu pokonać tysiące kilometrów, aby znaleźć „świętego graala”, czyli ten idealny obiekt zdjęciowy spośród wielu innych. To też niekończący się proces samokształcenia, gdzie nie ma miejsca na rutynę – powiedział.

„Zimna wojna” to film o miłości dwojga ludzi, którzy nie umieją żyć bez siebie, ale też nie potrafią być razem. Obraz został wcześniej doceniony także m.in. w Cannes za reżyserię oraz pięcioma nagrodami EFA. Akcja filmu rozgrywa się w latach 50. i 60. ub. wieku m.in. w Polsce, Jugosławii i Francji.

źródło:

Zobacz więcej