Media: Nowy traktat francusko-niemiecki jest mało ambitny

Francja i Niemcy pozostają najsilniejszymi graczami w UE (fot. PAP/EPA/SASCHA STEINBACH)

Francuska prasa z dystansem traktuje podpisaną właśnie nową umowę Francji z Niemcami o zasadach stosunków dwustronnych. „Nowy traktat francusko-niemiecki, małe ambicje”, „Akwizgran, ale co potem?” – brzmiały tytuły we wtorkowych wydaniach dzienników.

Francja i Niemcy zawrą nowy traktat w rocznicę historycznej umowy de Gaulle'a i Adenauera

Przywódcy Francji i Niemiec, Emmanuel Macron i Angela Merkel, podpiszą w Akwizgranie nowy traktat o współpracy. Ma on dostosować historyczne...

zobacz więcej

Nowy traktat francusko-niemiecki „o współpracy i integracji” podpisano z wielką pompą w niemieckim Akwizgranie, dawnej stolicy Karola Wielkiego, który był królem Franków i świętym cesarzem rzymskim.

W przemówieniu wygłoszonym przed podpisaniem traktatu kanclerz RFN Angela Merkel podkreśliła, że oba kraje razem chcą stawiać czoła aktualnym wyzwaniom.

– Traktat akwizgrański odnawia fundament współpracy między naszymi krajami –powiedziała szefowa niemieckiego rządu. Przypomniała, że przyjaźń miedzy Francją i Niemcami wcale nie jest czymś oczywistym, jeśli przypomni się długą epokę rywalizacji i wojen.

– Obecnie niemiecko-francuska przyjaźń jest głęboko zakorzeniona w obu społeczeństwach. Tym samym historia przybrała obrót, który nie mógłby być dla nas szczęśliwszy – dodała.

Dokładnie 56 lat temu podpisano w Paryżu poprzedni traktat, który był „traktatem pojednania”. Obecny, jak ogłosił urząd prezydenta Francji, jest „traktatem koordynacji”.

PE odrzucił wniosek o debatę w sprawie sytuacji we Francji

Parlament Europejski odrzucił po południu wniosek frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, złożony przez europosła Ryszarda Czarneckiego...

zobacz więcej

Autorzy komentarzy, analizując sytuację polityczną w obu krajach i w Europie, tłumaczą, dlaczego obecny traktat ma o wiele mniejsze ambicje i znaczenie.

Dla redakcji dziennika „Le Monde” nowy traktat to „praktykowane już sposoby postępowania i czysto symboliczne postanowienia”.

Dziennikarze tej gazety, Thomas Wieder i Marie Bourreau, przypominają, że nowo wybrany prezydent Francji Emmanuel Macron „pchany woluntaryzmem pragnął, by traktat podpisano 22 stycznia 2018 r. Potrzebny był jednak jeszcze cały rok, aby w bólach powstał tekst, który jest odbiciem zarówno intensywności stosunków francusko-niemieckich, jak i trudności, jakie mają Paryż i Berlin w przetłumaczeniu na konkrety »nowego impulsu«, który jak zapewniają, pragną nadać »przyjaźni« między dwoma krajami”.

W dziedzinie obrony celem obu państw ma być wzmocnienie „możliwości autonomicznych działań Europy” w zgodzie z porozumieniami NATO i UE. Paryż i Berlin potwierdzają również zobowiązanie do wzajemnej pomocy, w tym zbrojnej, w razie agresji.

Dziennikarze „Le Monde” przyznają, że nie jest to pozbawione znaczenia „w traktacie między krajami, które długo prowadziły wojny przeciw sobie”, ale te zobowiązania zawarte są już w art. 5 traktatu atlantyckiego (NATO) i w art. 42 traktatu UE.

Niemcy i Francja zacieśniają współpracę. W styczniu nowy traktat

Francja i Niemcy podpiszą nowy traktat o dalszym zacieśnieniu współpracy między obydwoma państwami. Informacje na ten temat przekazał Pałac...

zobacz więcej

Autorzy artykułu w „Le Monde” wskazują na trudności, jakie napotka przezwyciężenie różnic w podejściu do eksportu broni, gdyż „szczególnie w ostatnich latach, mimo umowy z 1972 r., trudno tu było o porozumienie. W tym traktacie widać, jak bardzo jest ograniczona współpraca obronna między Paryżem i Berlinem w porównaniu z tą, jaka istnieje między Francją a Wielką Brytanią dzięki podpisanemu w 2010 r. traktatowi z Lancaster House (o francusko-brytyjskiej współpracy wojskowej)”.

W dzienniku „Le Figaro” Alain Barluet ostrzega, że zawarty w traktacie plan francusko-niemieckiej rady obrony i bezpieczeństwa, mającej być „faktycznym kondominium”, może zrazić innych Europejczyków, przede wszystkim tych ze wschodu i z południa.

Komentator zwraca też uwagę na „głęboki rozziew między mocarstwem nuklearnym (jakim jest Francja), opierającym obronę Europy na swej autonomii strategicznej, a Berlinem, dla którego osią wysiłków obronnych jest stworzenie europejskiego filaru NATO”.

„Francja i Niemcy pozostają jednak pierwszoplanowymi partnerami strategicznymi, szczególnie w kontekście brexitu” – podsumowuje Barluet.

PE odrzucił wniosek o debatę w sprawie sytuacji we Francji

Parlament Europejski odrzucił po południu wniosek frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, złożony przez europosła Ryszarda Czarneckiego...

zobacz więcej

Komentatorzy szczególną wagę przywiązują do postanowień traktatu w sprawie współpracy transgranicznej, gdyż przed opublikowaniem tekstu dokumentu po Francji krążyły pogłoski o rzekomym ustąpieniu Niemcom Alzacji i Lotaryngii.

Inny fałszywy sygnał dotyczył podzielenia się z Berlinem stałym członkostwem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Komentatorzy „Le Monde” przyznają jednak, że choć traktat jako „priorytet dyplomacji francusko-niemieckiej stawia przyznanie Niemcom stałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa”, to w rzeczywistości potrzebne były naciski Paryża, by Berlin zrezygnował z „europeizacji francuskiego fotela w Radzie”.

„Polityka francuska w Radzie Bezpieczeństwa jest dosyć niespójna” – cytuje „Le Monde” Richarda Gowana, eksperta z Uniwersytetu ONZ. „Paryż chciałby stałego miejsca dla Niemiec, ale w codziennej praktyce Francuzi niechętnie przystają na dzielenie odpowiedzialności z Niemcami” – wyjaśnia ekspert.

W komentarzu redakcyjnym „Le Figaro” Patrick Saint-Paul pisze, że „traktat akwizgrański miał być odpowiedzią na nasilenie się populizmu i sceptycyzm wobec projektu europejskiego, ale jeszcze zanim został podpisany, zdołał przede wszystkim podsycić obawy i wątpliwości”.

„Wielkim projektem Emmanuela Macrona było nadanie nowego impulsu podzielonej po brexicie Europie. W godzinie »żółtych kamizelek« i końca panowania Angeli Merkel, moment wygląda na szczególnie źle wybrany” – pisze komentator „Le Figaro”.

Pod tytułem „Dwustronny i europejski” Jean-Christophe Ploquin pisze w katolickim dzienniku „La Croix”, że dzięki traktatowi „Paryż i Berlin zobowiązują się do nasilenia współpracy w dziedzinie cyfryzacji, rozwinięcia szkolenia zawodowego, znalezienia obrony przed zmianami klimatycznymi, wzmocnienia bezpieczeństwa i wspólnej obrony multilateralizmu. Aby narody dołączyły do tego ruchu, konieczne będą rezultaty. Również po to, by francusko-niemiecki silnik pociągnął za sobą całą Europę”.

źródło:

Zobacz więcej