Rozpowszechniali nieprawdziwe informacje dotyczące spółki. Wkrótce staną przed sądem

NewConnect to zorganizowany rynek akcji GPW, prowadzony poza rynkiem regulowanym w formule alternatywnego systemu obrotu (fot. arch.PAP/ Rafał Guz)

Prezesi, którzy w latach 2010-2013 rozpowszechniali nieprawdziwe informacje dotyczące notowanej na NewConnect spółki PSW Capital S.A. wkrótce staną przed sądem. Główny akcjonariusz przedsiębiorstwa znalazł się na liście sponsorów filmu, w którym miała zagrać kochanka prezesa Giełdy Papierów Wartościowych. Prokuratorzy w odrębnym śledztwie sprawdzają, czy właściwie sprawowano nadzór nad spółką. Poszkodowani mają pretensje do KNF.

Dyrektor TVN wezwany do prokuratury ws. sprzecznych informacji o nagraniu z „urodzin Hitlera”

Dyrektor programowy TVN Edward Miszczak ma zostać przesłuchany w prokuraturze. Śledczy chcą się od niego dowiedzieć, co się stało z nagraniami...

zobacz więcej

– Zarzuty aktu oskarżenia wobec Włodzimierza K. oraz Piotra K. dotyczą doprowadzenia w okresie od 2010 roku do końca listopada 2013 roku kilkudziesięciu osób, które nabyły akcje spółki PSW Capital S.A, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie nie mniejszej niż 5,1 mln zł stanowiącej mienie znacznej wartości – powiedział Łukasz Łapczyński rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Nieprawdziwe informacje miały dotyczyć stanu finansowego spółki – w tym m.in. struktury akcjonariatu, planowanych inwestycji, przychodów ze sprzedaży i wypłaty dywidendy. Miały zachęcać do zakupu akcji PSW Capital S.A. Pod koniec toku prokuratura skierowała w tej sprawie akt oskarżenia.

Spółka PSW Capital nie jest anonimowa. Jej główny akcjonariusz finansował film, w którym miała zagrać kochanka ówczesnego prezesa Giełdy Papierów Wartościowych. Ta afera wybuchła w 2012 roku. Prezes GPW i jego bliski współpracownik mieli być osobiście zaangażowani w pozyskiwanie pieniędzy na realizację filmu i zwracać się do notowanych na NewConnect spółek z prośbą o jego wsparcie. Część adresatów uważała, że odmowa wpłynie negatywnie na relacje z GPW.

Śledczy zdecydowali się też zbadać, dlaczego instytucje publiczne nie reagowały na zgłaszane im w tej sprawie nieprawidłowości.

Prokuratura: Stefan W. był przy Pałacu Prezydenckim i mógł planować przestępstwo

Stefan W. po wyjściu z zakładu karnego był w Warszawie, w tym przy Pałacu Prezydenckim, i mógł planować popełnienie przestępstwa – poinformowała...

zobacz więcej

Jak powiedział nam prokurator Łukasz Łapczyński – do odrębnego postępowania wyłączono wątek „przekroczenia uprawnień bądź niedopełniania obowiązków służbowych od 2010 roku do marca 2014 roku przez funkcjonariuszy publicznych z kilku instytucji poprzez zaniechanie wykonania czynności w ramach nadzoru nad działalnością spółki PSW Capital, czym działano na szkodę interesu publicznego i prywatnego inwestorów”.

Poczynaniom PSW Capital przyglądała się też Komisja Nadzoru Finansowego, która miała nawet dopatrzyć się naruszeń obowiązków informacyjnych związanych z obrotem akcjami. Prokuratorzy sprawdzają, jakie działania podjęła w tej sprawie.

Poszkodowani w aferze warszawskiej spółki PSW Capital nie chcą wypowiadać się o tej sprawie publicznie. Niektórzy z nich stracili oszczędności życia. Jak podkreślają w liście do naszej redakcji, instytucje, które zawiadamiali o tej sprawie za rządów PO-PSL, kompletnie nie reagowały. Szczególne pretensje mają do Komisji Nadzoru Finansowego.


– Niemniej stanowczo oświadczam, że podejrzenia o rzekomym przekazywaniu nieprawdziwych informacji inwestorom czy też przekazywania innym podmiotom poufnych informacji nie są prawdziwe – mówił w 2014 roku dziennikarzom oskarżony dziś prezes Piotr K. Dodał, że jego zdaniem „zarzuty o rzekomym świadomym działaniu na szkodę spółki i inwestorów stanowią próbę przeniesienia ryzyka działalności inwestycyjnej na rynku kapitałowym na osoby zarządzające”.

Obu oskarżonym grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

źródło:
Zobacz więcej