Apel premiera. Jest więcej miejsca na podanie ręki [OPINIA]

Premier dzień po pogrzebie prezydenta Gdańska wystąpił z apelem do wszystkich polityków, do ludzi mediów, kultury (fot. arch. PAP/Leszek Szymański)

W sobotę, tuż po uroczystościach pogrzebowych prezydenta Pawła Adamowicza, Grzegorz Schetyna jasno zinterpretował słowa abpa Sławoja Leszka Głódzia o potrzebie pokoju i braterstwa serc, wyciągniętej do zgody dłoni, a nie zaciśniętej w gniewie pięści. Lider PO uznał, że apel Kościoła był skierowany do polityków strony przeciwnej, których jednocześnie obarczył winą za wszelkie podziały w Polsce i wynikające z nich konsekwencje. Premier Mateusz Morawiecki najwyraźniej inaczej pojął homilię z mszy pogrzebowej i następnego dnia wyciągną do opozycji rękę.

Premier: Bardzo potrzebujemy narodowego pojednania i zgody

Uczyńmy nasze życie publiczne lepszym, a debatę publiczną uczyńmy spokojniejszą, lepszą i pełną należytego szacunku do siebie nawzajem – zaapelował...

zobacz więcej

Za Polakami jeden z najcięższych tygodni od wielu lat. Czas, który mimo swego tragicznego znaczenia, może przynieść realną nadzieję, jeśli nie na pełne pojednanie, to przynajmniej zrozumienie, że dalej w sporach politycznych pójść nie wolno. I to bez względu na przyświecające im wzniosłe hasła czy nawet intencje.

Zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w ciągu ostatnich dni ze zrozumiałych względów wstrząsnęło Polakami w różny sposób. Niektórzy z nich umieli się zatrzymać i wyobrazić sobie poziom zniszczeń i łatwość, z jaką mogą być one urzeczywistnione, jeśli nie spadnie temperatura konfliktów i nie wrośnie poziom dyskusji.

Niektórzy z polityków po prostu zamilkli, co można także uznać za rodzaj refleksji, inni uderzyli się w swoje piersi twierdząc, że nie są bez winy w kształtowaniu języka sporów. Zrobili krok wstecz, dzięki któremu znalazło się miejsce na wyciągnięcie dłoni. Można ich było znaleźć zarówno po stronie rządzących, na czele z prezydentem Andrzejem Dudą, ale nie zabrakło ich też wśród szeroko pojętej opozycji.

Niestety byli i tacy politycy, którzy wcześniej metodycznie starali się rozhuśtać emocje społeczeństwa, by potem obarczyć konsekwencjami przeciwnika.

Premier Morawiecki w swoim wystąpieniu stanął niewątpliwie po stronie tych pierwszych. Dzień po pogrzebie prezydenta Gdańska wystąpił z apelem do wszystkich polityków, do ludzi mediów, kultury, słowem liderów opinii, by „uczynili nasze życie publiczne lepszym”. Namawiał, by podobnie jak on zrozumieli sens słów rodziny zamordowanego prezydenta Gdańska, wzywając do „niekarmienia agresji słowami lub czynami”.

Mazurek: W obliczu tragedii PiS zachował się jak trzeba

„W obliczu ludzkiej tragedii, PiS zachował się jak trzeba” – napisała na Twitterze rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek. „Niestety...

zobacz więcej

– Bądźmy ludźmi, którzy nie tylko mówią, ale i też rozmawiają, bądźmy ludźmi którzy nie tylko słyszą, ale i słuchają. Spierajmy się, ale i też wspierajmy się – te słowa premiera Morawieckiego można skwitować określeniem – pobożne życzenia. I pewnie wielu tak zrobi. Apel premiera jest jednak nietuzinkową mową, biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich został on wypowiedziany.

Poniedziałek będzie pierwszym dniem roboczym po okresie żałoby. To właśnie najbliższe dni pokażą, co w nas pozostawiła tragedia z finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który miał i ma łączyć. Czy była ona jedynie kolejnym rozkołysaniem i tak już rozchwianych emocji w Polsce, początkiem najbrutalniejszej kampanii wyborczej w dziejach III Rzeczypospolitej, czy granicą, przed która trzeba się zatrzymać i zacząć wiele od nowa.

– Cechy pojednania i zgody są kluczowe dla rozwoju całego naszego narodu, społeczeństwa i gospodarki w dwudziestym pierwszym wieku – mówił premier, przytaczając także słowa Jana Pawła II, wypowiedziane w Gdańsku 30 lat temu: „Mniej walki, więcej solidarności”.



Czy rada Papieża jest możliwa do zrealizowania w latach wyborczych, gdy walka o władzę zaciera prawdziwy cel sprawowania najwyższych urzędów? Nie będzie to z pewnością łatwe, na pewno nie dla wszystkich od razu opłacalne, ale może dzięki temu przynajmniej niektórzy liderzy opinii przypomną sobie o swojej prawdziwej i pierwotnej roli, a zwykli ludzie nie będą musieli szukać innych autorytetów.

źródło:
Zobacz więcej