Wstrząsające wspomnienia o Stefanie W. „Chciał poczuć, jak to jest kogoś zabić”

Stefan W. deklarował, że „wykończy wszystkich, którzy zamknęli go w więzieniu” (fot. Facebook)

– To jest bardzo chory facet. Codziennie coś innego. On nie był jeden, ich jest dwóch. (...) Nie wiem, skąd się wziął prezydent Adamowicz, bo nigdy o nim nie mówił. Ale on zawsze był przeciwko tym, co mieli władzę – mówi więzień, który siedział ze Stefanem W. w jednej celi. Zabójcy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza był poświęcony czwartkowy odcinek programu „Interwencja” w Polsacie.

Matka Stefana W. ostrzegała policję ws. zachowania syna

Matka Stefana W., zabójcy Pawła Adamowicza, ostrzegła w listopadzie gdańską policję w związku z zachowaniem jej syna. Tydzień przed wyjściem W. z...

zobacz więcej

– Stefana poznałem, jak miał może 14-15 lat. Odkąd pamiętam, brał narkotyki. Dostarczałem mu kokainę, amfetaminę oraz sterydy. W zasadzie całe życie żył z rozbojów, napadów, kradzieży, oszustw. Jeżeli matka nie chciała mu dać pieniędzy, potrafił jej krzywdę zrobić, uderzyć – mówi Paweł, diler narkotyków i rozmówca „Interwencji”.

Jak dodaje, nie był to pierwszy raz, kiedy Stefan W. użył noża.

– Tylko do tej pory jeszcze nikogo nie zabił. Wiedział, że nóż z piłką dwustronną po wbiciu trzeba przekręcić i wyciągnąć, żeby uszkodzić narządy. Wiedział, jak zabijać. Kiedyś powiedział, że chciałby poczuć, jak to jest kogoś zabić. Jeżeli coś trzeba było załatwić siłą, to się zawsze wysyłało Stefana. Dlatego że było wiadomo, że pójdzie i zrobi to z przyjemnością. Wiedział, jak bić, żeby zrobić krzywdę, żeby bardziej bolało. Jednej z pobitych osób na końcu wyłamał jeszcze trzy palce. Gdy padło pytanie: „po co?”, odpowiedział, że dla zabawy – dodał diler.

W 2013 r. Stefan W. dokonał czterech napadów na banki. Za pieniądze zdobyte w ich wyniku jeździł na wakacje. W 2014 r. trafił do więzienia na 5,5 roku.

– To jest bardzo chory facet. Codziennie coś innego. On nie był jeden, ich jest dwóch. Potrafił w nocy się budzić i próbować stamtąd wyjść, pytał, gdzie jest. Nie wiem, skąd się wziął prezydent Adamowicz, bo nigdy o nim nie mówił. Ale on zawsze był przeciwko tym, co mieli władzę – mówi Adam, więzień, który siedział ze Stefanem W. w jednej celi.

Wiceprezydent Gdańska spotkał się z matką zabójcy Pawła Adamowicza

Jestem po spotkaniu z mamą sprawcy. Miasto zaoferowało pomoc rodzinie – poinformował na swoim profilu na Facebooku wiceprezydent Gdańska Piotr...

zobacz więcej

Jak dowiedział się nieoficjalnie portal tvp.info ze źródeł w Służbie Więziennej, Stefan W. w trakcie pobytu w więzieniu nie przejawiał zachowań agresywnych ani autoagresywnych. Nie deklarował też przynależności do nieformalnych struktur podkultury przestępczej (grypsujących).

Nasze źródło twierdzi, że w zakładzie karnym W. nie wchodził w konflikty ze współwięźniami. – W trakcie odbywania kary ponad 100 razy odwiedzała go matka i bracia – mówi nam osoba znająca kulisy jego odsiadki.

Po wyjściu na wolność Stefan W. zamieszkał z braćmi w gdańskiej Oliwie.

Jak wspomina rozmówca „Interwencji”, przed świętami „wyglądał jak fanatyk, ewentualnie był całkowicie naćpany”. Miał też powiedzieć, że wykończy wszystkich, którzy są winni jego uwięzieniu.

– Przykro, że tak się stało, natomiast jak dla mnie, to prędzej czy później to musiało nastąpić. Jeśli nie z Pawłem Adamowiczem, to z jakąkolwiek inną znaną osobą, dlatego że on zawsze chciał być w błysku fleszy, dosłownie. Chciał być znany. Nawet jak pracował dla chłopaków, odzyskiwał długi, spuszczał komuś łomot, to zawsze przedstawiał się jako taka osoba, która chce być jeszcze wyżej w tej hierarchii. Myślę, że jakby on został płatnym zabójcą, to byłby najszczęśliwszą osobą na świecie, dosłownie – mówi diler. Jak dodaje, Stefan W. był przygotowany do ataku i znał się na broni. Miał też z premedytacją wybrać scenę WOŚP.

źródło:
Zobacz więcej