Dyrektor TVN wezwany do prokuratury ws. sprzecznych informacji o nagraniu z „urodzin Hitlera”

Dyrektor programowy TVN Edward Miszczak (fot. arch.PAP/Rafał Guz)

Dyrektor programowy TVN Edward Miszczak ma zostać przesłuchany w prokuraturze. Śledczy chcą się od niego dowiedzieć, co się stało z nagraniami (tzw. „surówką”) ze spotkania ku czci Adolfa Hitlera. Chodzi o to, że przedstawiciele tej stacji i Miszczak udzielają na ten temat sprzecznych wypowiedzi – ustalił portal tvp.info

Zarzuty dla organizatorów i uczestników „urodzin” Hitlera

Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko organizatorom i uczestnikom obchodów „urodzin” Adolfa Hitlera – dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł...

zobacz więcej

Prokuratura dwa razy zwracała się do TVN o przekazanie jej nagrań z „urodzin Hitlera”, w których półtora roku temu uczestniczyło kilku mieszkańców Wodzisławia Śląskiego, a które telewizja nagrywała z ukrycia. Przedstawiciele TVN odpowiedzieli prokuraturze, że nagrań, tzw. surówki, nie mogą znaleźć. Raz nawet tłumaczyli to… feriami zimowymi.

Tymczasem w zeszłym tygodniu dyrektor programowy TVN Edward Miszczak powiedział telewizji wPolsce.pl: – „Surówka” nie zaginęła, ale każde medium posługuje się należnymi mu możliwościami.

Dlatego – jak się dowiedział portal tvp.info – prokuratorzy zamierzają wezwać Miszczaka na przesłuchanie. Chcą wiedzieć, gdzie są nagrania i dlaczego TVN ich nie przekazuje.

Impreza ze swastyką z wafelków

Afera dotyczy wydarzeń, które miały miejsce w lesie w Wodzisławiu Śląskim w połowie maja 2017 r. Ponad pół roku po nich TVN wyemitował w programie „Superwizjer” reportaż, prezentując dokonane przez swoich dziennikarzy nagrania z ukrytej kamery – uczestników spotkania wznoszących nazistowskie gesty, „urodzinowy” tort z ułożoną z wafelków swastyką i płonącą swastykę zbitą z desek.

Jeszcze tego samego dnia na polecenie Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry wszczęto śledztwo. Zatrzymano uczestników spotkania i przeszukano ich mieszkania. Jednocześnie Prokurator Generalny zlecił działania zmierzające do delegalizacji stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność”, z którym byli związani uczestnicy „urodzin”. Prokuratura wystąpiła przeciwko nim do sądu z aktami oskarżenia o propagowanie nazizmu.

„Urodziny Hitlera”: Analizy ABW uprawdopodobniają przyjęcie przez S. pieniędzy

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wstępnie zweryfikowała podawaną w śledztwie przez jednego z podejrzanych o zorganizowanie „urodzin Hitlera” w...

zobacz więcej

Zaginione taśmy TVN

Dla stacji reportaż miał być dowodem na odradzanie się w Polsce nazizmu. Dlatego prokuratura, chcąc rzetelnie udokumentować przestępstwo, zwróciła się do tej stacji o przekazanie całości dokonanych z ukrycia nagrań kilkugodzinnej imprezy, a nie wyłącznie krótkich urywków pokazanych w kilkunastominutowym reportażu. Telewizja odmówiła.

„W udzielonej Prokuraturze odpowiedzi, datowanej na 23 stycznia 2018 r., stacja TVN wskazała na trudności dotyczące odszukania wszystkich nagrań »ze względu na okres ferii zimowych«. W kolejnym piśmie, z 5 lutego 2018 r., telewizja ta poinformowała, że nie udało się ich odnaleźć” – napisał w grudniu zeszłego roku Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski do Centrum Monitoringu Wolności Prasy, które zwróciło do niego o informacje na temat roli dziennikarzy TVN w tym zdarzeniu.

Wątpliwości wokół materiału TVN

Wątpliwości dotyczące TVN, o które pytało Centrum Monitoringu Wolności Prasy, wywołała informacja, że organizator spotkania mógł zostać opłacony – miał dostać 20 tys. zł za to, że zainscenizuje „urodziny Hitlera”. O sprawie pisał portal wpolityce.pl. Dlatego prokuratura – jak przyznał Święczkowski – wyjaśnia również rolę, jaką podczas spotkania odgrywali dziennikarka i operator TVN.

„Z materiału dowodowego wynika, że na »urodziny Hitlera« przyniesiono duże ilości alkoholu, którym częstowano uczestników spotkania, z których część już przybyła w stanie nietrzeźwości. (…) Jeden z nich stwierdził w śledztwie: »Oni specjalnie podlewali mnie alkoholem«.

Operator telewizji miał prowokować pozostałe osoby do wypowiedzi o charakterze ksenofobicznym i rasistowskim, a nawet do przemocy. W odniesieniu do jego zachowania świadek zeznał: „On cały czas mówił, że trzeba coś zrobić z tymi uchodźcami, bo za dużo »tych ciapaków«, że trzeba zorganizować jakąś akcję, żeby oni się bali”.

Z relacji świadków, jak i z wstępnej analizy wyemitowanych przez TVN nagrań, wynika również, że wskazany wyżej pracownik stacji brał aktywny udział we wznoszeniu nazistowskich dekoracji. Miał m.in. co chwila oferować swoją pomoc. „To chciał pomóc w przybiciu swastyki, to chciał zawiesić obraz itp.” – pisał Prokurator Krajowy w odpowiedzi na pytanie Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

Święczkowski argumentował wówczas, że dla prokuratury analiza całości nagrań „stanowiłaby obiektywny i bardzo cenny materiał dowodowy, pozwalający odtworzyć ich przebieg od początku do końca. Pozwoliłoby to na wszechstronne wyjaśnienie sprawy i mogłoby być jednocześnie potwierdzeniem, że zaangażowani w tę sprawę reporterzy TVN dochowali standardów dziennikarskiej uczciwości i rzetelności”.

źródło:
Zobacz więcej