Śpiewak: Ten wyrok to cios w wolność słowa i sygnał, by nie nagłaśniać reprywatyzacji

– Poważnie bym się zastanawiał, czy ponownie iść na demonstrację w obronie sądów – mówi Jan Śpiewak w rozmowie z portalem tvp.info. Warszawski działacz ruchów miejskich został uznany za winnego zniesławienia córki byłego ministra sprawiedliwości, ponieważ mówił o jej roli w warszawskiej reprywatyzacji. Swoje twierdzenia popierał dokumentami.

Sąd: Jan Śpiewak zniesławił córkę byłego ministra sprawiedliwości

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia orzekł w środę, że stołeczny działacz miejski Jan Śpiewak jest winny zniesławienia Bogumiły...

zobacz więcej

Obecnie przed wymiarem sprawiedliwości toczy się kilkanaście spraw wytoczonych mu przez osoby, które poczuły się dotknięte ujawnianymi przez niego informacjami na temat warszawskiej afery reprywatyzacyjnej. W dwóch z nich zapadły już niekorzystne dla niego orzeczenia.

– W pierwszym przypadku była to sprawa cywilna, natomiast teraz (16 stycznia sąd uznał Śpiewaka winnym zniesławienia córki Zbigniewa Ćwiąkalskiego) mamy do czynienia ze sprawą karną. To już zupełnie inny kaliber. Będę oczywiście się odwoływał i co do warstwy merytorycznej jestem pewien, że sąd apelacyjny powinien uznać moje racje. Jak będzie w rzeczywistości, sam już nie wiem – wyznał warszawski działacz w rozmowie z portalem tvp.info.

Jan Śpiewak kilkanaście miesięcy temu uczestniczył w demonstracjach pod hasłem „Wolne sądy”. Pytany, czy dziś wybrałby się na taką demonstrację, społecznik przyznaje, że „poważnie by się zastanawiał”. Uważa, że wymiar sprawiedliwości wymaga reformy, „ale takiej prawdziwej reformy nikt nie zaproponował”.

– Nigdy nie byłem zwolennikiem zachowania status quo, sprzeciwiałem się po prostu reformie, która polegała wyłącznie na zamianie jednych na drugich. Sytuacja w sądownictwie jest zła, kolejki nadal są bardzo długie, nie ma żadnej realnej reformy. Wprowadzone zmiany nic nie zmieniły – ocenia Jan Śpiewak.

– Mam wrażenie, że coś się zmieniło w tym sensie, że te dwa wyroki, które ostatnio dostałem, są ogromnym krokiem wstecz w stosunku do tego, co było wcześniej – dodaje.

Działacz uznał wyrok uznający go winnym zniesławienia Bogumiły Górnikowskiej za „oburzający i szkodliwy społecznie”.

– To cios w wolność słowa, a myślę, że również sygnał do wszystkich, którzy zajmują się nagłaśnianiem nieprawidłowości, żeby się taką działalnością nie zajmowali – mówi w rozmowie z TVP Info Jan Śpiewak.

Afera reprywatyzacyjna w Warszawie. Jakub R. opuścił areszt

Były wiceszef stołecznego BGN, oskarżony w związku z tzw. aferą reprywatyzacyjną Jakub R. w piątek wyszedł z aresztu; sąd przyjął poręczenie...

zobacz więcej

– Jestem jedyną osobą, która została dwukrotnie skazana w ramach afery reprywatyzacyjnej, tylko że to ja ujawniałem przekręty, a te osoby, które się wzbogacały na tej aferze, na razie pozostają bezkarne – uważa Jan Śpiewak.

Warszawski działacz społeczny, były kandydat na prezydenta stolicy, mówi, że po wyroku przestanie zajmować się działalnością polityczną. – Wypisuję się z tego, nie mam siły na tę wojnę polsko-polską i będę się zajmować sprawami publicznymi, ale już nie z pozycji polityka, tylko bardziej społecznika – zapowiada. Rolę sądu ocenia jednoznacznie.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Jana Śpiewaka winnym zniesławienia Bogumiły Górnikowskiej (córki byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego), która jako adwokat występowała w roli kuratora osoby urodzonej w 1889 r. i zmarłej w 1958 r. Według Śpiewaka Górnikowska „przejęła pół kamienicy” przy ul. Joteyki 13 na warszawskiej Ochocie.

źródło:
Zobacz więcej