Morderca prostytutek skazany. Sąd bezlitosny

Zamordowane kobiety pracowały jako prostytutki przy jednej z tras wylotowych z Warszawy (fot. Pexels)

Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnym wyrokiem skazał 27-letniego Daniela P. na dożywotnie więzienie. Utrzymano tym samym wyrok pierwszej instancji. Mężczyzna był oskarżony o zamordowanie dwóch bułgarskich prostytutek, z których usług był niezadowolony. – Takie osoby trzeba trzymać w zakładzie karnym do końca życia – podkreślił sędzia.

Skazany na dożywocie za dwa morderstwa chce uniewinnienia

26-letni Daniel P. został skazany na dożywocie za zamordowanie pod Warszawą dwóch bułgarskich prostytutek. W czwartek przed Sądem Apelacyjnym w...

zobacz więcej

Proces odwoławczy w sprawie Daniela P. ruszył latem ubiegłego roku. Oskarżony i jego obrońca zarzucali sądowi pierwszej instancji „wybiórczą analizę materiału dowodowego” oraz „błędne ustalenia stanu faktycznego”. Obrona uznała, że Sąd Okręgowy Warszawa-Praga skazał P. na dożywocie wyłącznie na podstawie jednego przesłuchania, w którym oskarżony przyznał się do winy, a które później odwołał. Podczas kolejnych wyjaśnień twierdził, że do przyznania się został zmuszony siłą i groźbami przez funkcjonariuszy policji.

Daniel P. podważał dowody, jakimi były logowania jego telefonu w tych samych miejscach, gdzie zginęły kobiety. Przekonywał, że jego DNA znalazło się na ciele jednej z ofiar, bo odbył z nią stosunek, zanim ktoś inny pozbawił ją życia.

Dodatkowe przesłuchanie

Sędzia Jerzy Leder z Sądu Apelacyjnego w Warszawie wyrok ogłosił we wtorek po południu. Wcześniej, na wniosek oskarżonego, została dodatkowo przesłuchana biegła z zakresu DNA. Sąd niemal w całości utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, skazując Daniela P. na karę łączną dożywotniego pozbawienia wolności. Jedyną zmianą było uznanie kradzieży rzeczy jednej z ofiar za wykroczenie, które zgodnie z przepisami przedawniło się.

– Sąd okręgowy w tej sprawie poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne, które mają pełne odzwierciedlenie w materiale dowodowym. Nie jest prawdą, że jedynym dowodem jakim sąd dysponuje, jest przyznanie się oskarżonego – powiedział sędzia referent Zbigniew Karpiński.

Sędzia Karpiński podważył także wersję oskarżonego, że przed pierwszym przesłuchaniem został pobity przez funkcjonariuszy i zmuszony do wyjaśnień. – Zostały one nagrane, sąd miał możliwość odtworzenia z płyty wypowiedzi oskarżonego. Odpada argument, że pod wpływem używania siły i straszenia oskarżonego, że zostanie mu zabrane dziecko przyznał się do obu czynów – argumentował sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku.

Rodzinny gang sutenerów rozbity. Zarobił grube miliony

Robert Ch., jego żona Grażyna oraz dwóch krewniaków przez ostatnich siedem lat zarobili aż 10 mln zł kontrolując kilkanaście agencji towarzyskich w...

zobacz więcej

Ze szczegółami

Przypomniał, że oskarżony podawał szczegóły, których nie mogli znać policjanci. – Mówił, gdzie wyrzucił torebkę ofiary, telefon, gdzie znalazł kamień, którym uderzył w głowę, jak ciągnął ciało. To było przedstawiane w sposób naturalny, ze szczegółami – wyjaśnił.

Daniel P. wziął udział także w wizjach lokalnych i na miejscu obu zdarzeń pokazał na manekinach, jak postępował z ofiarami. Podczas nagrania z wizji Daniel P. tłumaczył, że wpadł w szał, bo ofiary poganiały go i mówiły, że „za dużo wymaga za te pieniądze”. – Udusił zarówno jedną i drugą ofiarę, później przeciągnął je w krzaki – opisywał sędzia Karpiński.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego, w tej sprawie nie było żadnych okoliczności łagodzących, a jedyną adekwatną karą jest kara łączna dożywotniego pozbawienia wolności. – Mimo że mamy do czynienia z młodym człowiekiem, to popełnił czyny w sposób drastyczny, bez żadnego powodu pozbawiając życia te kobiety – wyjaśnił Karpiński.

Sędzia podkreślił, że osobę tak zdemoralizowaną jak P. "trzeba trzymać w zakładzie karnym do końca życia, by zabezpieczyć społeczeństwo". "Żeby nie było tak, że on po jakimś krótkim okresie zostanie warunkowo zwolniony i popełni jakieś kolejne przestępstwo. (...) To jest odpowiedzialność sądu za tego rodzaju rozstrzygnięcie i taką odpowiedzialność sąd w przedmiotowej sprawie na siebie wziął" - zakończył przemowę sędzia Karpiński.

Daniel P. został skazany na dożywocie przez Sąd Okręgowy Warszawa-Praga 16 października 2017 roku. Prostytutki, którym miał odebrać życie, pracowały przy drodze nr 631 z Warszawy do Nieporętu. Nadieżda V. zaginęła w maju 2015 roku. Jej rozkładające się ciało znaleziono miesiąc później. W sierpniu, w tej samej okolicy, policjanci odkryli ciało Liliany R. Wytypowany przez śledczych sprawca został zatrzymany w grudniu tego samego roku. Daniel P. był wówczas świeżo upieczonym mężem i ojcem. Na co dzień pracował jako dostawca mebli. Podczas pierwszych przesłuchań P. tłumaczył, że korzystał z usług prostytutek od kilku lat.

źródło:

Zobacz więcej