Rusza proces Polaków oskarżonych o atak na Ukrainie

Pożar budynku Towarzystwa Węgierskiej Kultury Zakarpacia został szybko ugaszony (fot. FB/sergii.knyazev)

Przed krakowskim sądem ma ruszyć dzisiaj proces trzech Polaków oskarżonych o zorganizowanie i przeprowadzenie lutym 2018 r. ataku na budynek Towarzystwa Węgierskiej Kultury Zakarpacia w Użhorodzie na Ukrainie. Sprawa wzbudza duże zainteresowanie zagranicznych mediów, ponieważ z zeznań podejrzanych wynika, że za zleceniem akcji Polakom stał niemiecki dziennikarz. Mężczyzna ten jednak w śledztwie nie był przesłuchiwany.

ABW zatrzymała dwóch Polaków podejrzanych o podpalenie ośrodka węgierskiego na Ukrainie

Adrian M. z Krakowa i Tomasz Sz. z Bydgoszczy zostali zatrzymani przez ABW – potwierdza portalowi tvp.info Stanisław Żaryn, rzecznik koordynatora...

zobacz więcej

Za „atak o charakterze terrorystycznym” na Ukrainie, odpowie trzech Polaków: 28-letni Michał P., 22-letni Adrian M. i 26-letniTomasz Sz. Pierwszy z mężczyzn, powiązany z organizacją Falanga miał zlecić podpalenie węgierskiego domu kultury, dwóm pozostałym oskarżonym. Przekonał ich, że atak ma na celu skompromitowanie „ukraińskich banderowców”. W rzeczywistości prowokacja miała doprowadzić do pogorszenia stosunków ukraińsko-węgierskich.

Do podpalenia budynku Towarzystwa Węgierskiej Kultury Zakarpacia na Ukrainie w Użhorodzie, doszło w nocy 4 lutego. Na miejscu Adrian M. namalował na budynku swastykę oraz cyfry 88. Rzucił też w budynek „koktajlem Mołotowa”, jednak butelka z benzyną odbiła się od ściany i zgasła. Tomasz Sz., który wszystko nagrywał. Napastnicy nie dawali za wygraną. Poszli, więc około godz. 4 na stację paliw, gdzie kupili pojemnik z benzyną. Tym razem nasączyli nią kurtkę jednego z zamachowców, którą włożyli za kraty na oknach i podpalili. Potem wrócili do Polski przez Słowację.

Polacy oskarżeni o terroryzm po spaleniu węgierskiej placówki na Zakarpaciu

Po tysiąc złotych mieli dostać Polacy, którzy w lutym 2018 r. podpalili budynek Towarzystwa Węgierskiej Kultury Zakarpacia na Ukrainie – wynika z...

zobacz więcej

Śledztwem i procesem interesują się media zagraniczne, zwłaszcza niemieckie. Wszystko za sprawą informacji podanej przez jednego z oskarżonych, że na pomysł podpalenia „domu węgierskiego” miał wpaść kontrowersyjny niemiecki dziennikarz. Jego nazwisko pojawia się w akcie oskarżenia, wysłanym do sądu przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Ów dziennikarz pojawiał się m.in. na terytorium Ukrainy zajętej przez prorosyjskie bojówki.

Z wyjaśnień oskarżonych wynika, że człowiek ten miał się spotkać z Michałem P. w Berlinie i tam przekazał mu 1000 euro. Portal tvp.info ustalił, że polscy śledczy nie przeprowadzili z niemieckim dziennikarzem żadnych czynności śledczych. Nie zwracali się też w jego sprawie o pomoc prawną do Niemiec. Pytani o to czy zamierzają przedstawić dziennikarzowi zarzuty, prokuratorzy odmawiają komentarzy.

źródło:
Zobacz więcej