W cieniu Treblinki. Rodzina Lubkiewiczów – cisi Sprawiedliwi

„Mój ojciec Leon Lubkiewicz dawał za darmo chleb ukrywającym się Żydom” (fot. instytutpileckiego.pl)

13 stycznia – 76 lat temu – we wsi Sadowne Marianna i Leon Lubkiewiczowie wraz z synem Stefanem zostali zamordowani przez Niemców za pomoc dwóm Żydówkom. Jedynym powodem brutalnego „śledztwa” i egzekucji był bochenek chleba. W rocznicę tego wydarzenia Instytut Pileckiego przypomina ich historię.

Medale Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata pośmiertnie dla 16 Polaków

16 kolejnych Polaków zostało pośmiertnie uhonorowanych medalami Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata przyznawanymi osobom ratującym Żydów podczas II...

zobacz więcej

Sadowne to miejscowość położona w północno-wschodniej części województwa mazowieckiego, w powiecie węgrowskim. W chwili wybuchu II wojny światowej we wsi mieszkało 380 Żydów, którzy stanowili ok. 40% wszystkich mieszkańców. Okupacja niemiecka diametralnie zmieniła sytuację. Żydowskich mieszkańców Sadownego w grudniu 1941 r. przesiedlono do gett m.in. w Stoczku Węgrowskim i Łochowie, skąd w 1942 r. wywieziono ich do niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Treblinka II.

W okolicach miejscowości schronienia szukali nie tylko jego dawni żydowscy mieszkańcy, ale także uciekinierzy z transportów. Wielu z nich przeżyło dzięki pomocy, którą otrzymywali od Polaków, choć zgodnie z rozporządzeniem gubernatora Hansa Franka z 15 października 1941 roku, za pomoc Żydom groziła kara śmierci. Polska pod okupacją niemiecką była jedynym miejscem w całej Europie z tak rygorystycznym prawem.

Zimą 1943 roku rozegrał się w Sadownem dramat, który jak w soczewce pokazuje stosunek Niemców zarówno do ludności żydowskiej, jak i polskiej podczas okupacji. W tym czasie Żydzi ukrywali się w pobliskim lesie i codziennie byli zaopatrywani w chleb przez Leona Lubkiewicza, który miał w miejscowości piekarnię. Był on jednym z tych mieszkańców, którzy starali się wspierać dawnych sąsiadów w tych nieludzkich czasach.

Głos świadków

„Do końca 1942 r. ojciec piekł chleb po kryjomu i sprzedawał go ludziom. Wiem, że wtedy mój ojciec Leon Lubkiewicz dawał za darmo chleb ukrywającym się Żydom” – wspomina syn Leona, Stanisław Lubkiewicz.

Nowe dane nt. Holocaustu. W ciągu 100 dni Niemcy zamordowali prawie 1,5 mln Żydów

Według najnowszych badań w ciągu stu dni od sierpnia do października 1942 r. Niemcy zamordowali w okupowanej Polsce 1,47 mln Żydów – podaje...

zobacz więcej

„3 stycznia 1943 r. do Sadownego przybyło ok. 20 żandarmów (skąd przybyli, nie wiem) i zatrzymali się w miejscowej szkole. Polacy mówili, że jest to jakaś karna ekspedycja niemiecka. W tym czasie był u mnie w sklepie piekarniczym brat Stefan, któremu powiedziałem, by poszedł do ojca i ostrzegł go, by dziś nie handlował chlebem. Brat poszedł” – możemy dalej przeczytać w relacji zachowanej w zbiorach IPN.

„Dwie Żydówki z Sadownego, Elizówna i Czapkiewiczówna, przyszły do ojca do piekarni. Za furtką złapali ich żandarmi z Karnej Ekspedycji i zapytali skąd mają chleb, więc odpowiedziały, że od Lubkiewiczów” – napisała Irena Kamińska z domu Lubkiewicz w piśmie z 12 czerwca 1969 r. do Żydowskiego Instytutu Historycznego. Niemcy na miejscu rozstrzelali obie kobiety.

„Z położonej dalej piekarni sprowadzono Lubkiewicza, jego żonę i młodszego syna Stefana do drugiej piekarni, należącej do jego starszego syna Stanisława, a stojącej przy głównej ulicy” – relację Tadeusza Żebrowskiego można znaleźć na portalu ZapisyTerroru.pl. Jedynym zarzutem, który stawiano rodzinie była pomoc, którą wyświadczyli Żydówkom oddając im bochenek chleba. Niemcy próbowali biciem zmusić Leona i Mariannę Lubkiewiczów do przyznania się do winy.

„Śledztwo trwało do godziny 22.00. W tym czasie Schultz strasznie się znęcał nad moją rodziną. Brata, który był zdolny do muzyki i grał ładnie na akordeonie odwracał do ściany i bił, kopał bez żadnej litości. Ojca bił pięścią po twarzy, aż zatoczył się na ścianę, również popychał i kopał (…). Żandarmi z Karnej Ekspedycji rozstrzelali wymęczonych i zbitych moich rodziców i brata na podwórku, za ratownictwo Żydów w Polsce. Mnie zostawili jako małoletnią” – wspomina córka Lubkiewiczów, Irena Kamińska.

Jak Heydrich ratował Żydów przed Holokaustem

Nazwisko Heydrich już na zawsze będzie się kojarzyło z fanatycznym nazizmem, ludobójstwem i Holokaustem. Nosił je Reinhard Heydrich, jeden z...

zobacz więcej

Franciszek Rutkowski w liście z 14 marca 1979 r. skierowanym do Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce wspomina, „że strach przed gestapowcami był tak wielki, że na drodze, którą szedłem, nie spotkałem ludzi. A była to godzina około dziesiąta rano. Żona Lubkiewicza leżała za drewnianym płotem. Była w brązowych śniegowcach, syn Lubkiewicza leżał pod płotem. Widziałem także samego piekarza Lubkiewicza”.

„Zostali pochowani na placu, w miejscu, w którym byli zastrzeleni. Dopiero po dwóch tygodniach ciała wydobyto, ułożono w trumnach i stanęły w nocy pod kościołem. Odbyła się msza i pogrzeb” – wspomina wnuczka państwa Lubkiewiczów, Grażyna Olton, w nagraniu przygotowanym w ramach projektu „Świadkowie Epoki”.

Upamiętnieni

W 1997 roku Leon, Marianna oraz ich syn Stanisław zostali odznaczeni przez Instytut Jad Waszem medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. W gronie Sprawiedliwych znajduje się 335 osób z okolic Treblinki. W większości są to mieszkańcy z Podlasia i Mazowsza, którzy ukrywali Żydów w swoich domach lub budynkach gospodarczych, narażając życie swoje, jak i swoich rodzin. Dzięki poświadczeniu Ocalonych, wiemy dziś, że pomoc ta była bezinteresowna i okazywana ze względu na solidarność z ofiarami Holokaustu.

źródło:
Zobacz więcej