Efekt Mony Lisy nie istnieje. To tylko nasze ego

Mona Lisa Leonarda da Vinci (fot. DeAgostini/Getty Images)

Tzw. efekt Mony Lisy polegający na wrażeniu, że osoba z portretu na nas patrzy, na słynnym obrazie Leonarda da Vinci wcale nie występuje – doszli do wniosku naukowcy po przeanalizowaniu kierunku, w którym patrzy Gioconda. Złudzenie może wynikać z naturalnej potrzeby skupiania uwagi innych – argumentują badacze.

Mistrz malarstwa nocą. Vincent Van Gogh w nowej odsłonie

Wystawa prezentująca dzieła Vincenta Van Gogha zostanie otwarta w lutym w Paryżu. Zobaczyć tam będzie można dzieła mistrza impresjonizmu, ale w...

zobacz więcej

Kiedy patrząc na obraz lub zdjęcie można odnieść wrażenie, że widoczna na nim osoba spogląda na nas i śledzi nas wzrokiem, mamy do czynienia z tzw. efektem Mony Lisy.

– Ludzie są bardzo dobrzy w ocenie, czy inni na nich spoglądają. Psychologia percepcyjna pokazała to już w latach 60. – zwraca uwagę prof. Gernot Horstmann, jeden z autorów pracy opublikowanej na łamach pisma „i-Perception”.

– Ludzie mogą czuć, że spogląda na nich ktoś widoczny na zdjęciu lub obrazie - jeśli osoba na portrecie spogląda na wprost, czyli pod kątem zera stopni. Przy niewielkim odchyleniu nadal można mieć wrażenie bycia obserwowanym. Wydaje się wtedy, że przedstawiona osoba patrzy na nasze ucho, co odpowiada ok. 5 stopniom odchylenia przy normalnym dystansie. Jednak w miarę jak kąt się zwiększa, wrażenie, że ktoś na nas patrzy, zanika – wyjaśnia naukowiec.

Okazuje się jednak, że Mona Lisa wcale nie patrzy na obserwatora, mimo jednoznacznej nazwy tego efektu.

Luwr najbardziej uczęszczanym muzeum świata

Luwr zwiedziło w zeszłym roku 10,2 mln osób, co stawia to paryskie muzeum na pierwszym miejscu na świecie. W porównaniu z rokiem 2017 był to wzrost...

zobacz więcej

Autorzy nowej pracy, z udziałem 24 ochotników, doszli do takiego wniosku po dokładnym przeanalizowaniu kierunku patrzenia Mony Lisy wyświetlanej na ekranie komputera. Z 2 tys. pomiarów wykonywanych z różnej odległości niemalże wszystkie pokazały, że uwieczniona na obrazie kobieta nie patrzy prosto. Odchylenie jej wzroku jest nawet całkiem znaczące.

– Uczestnicy badania odnosili wrażenie, że wzrok Mony Lisy kieruje się w prawo. Dokładnie mówiąc, jej spojrzenie odchylone było średnio o 15,4 stopnia. Jasne jest więc, że określenie „efekt Mony Lisy” to niewłaściwa nazwa – twierdzi prof. Horstmann.

– Pokazuje to silną potrzebę poczucia, że inni patrzą na nas i poświęcają nam uwagę, że jesteśmy dla kogoś istotni, nawet jeśli tej osoby zupełnie nie znamy – konkluduje badacz.

Testowany w eksperymencie efekt ma znaczenie nie tylko dla malarzy czy fotografów. Ważny jest też np. dla projektantów gier czy wirtualnej rzeczywistości.

– Na przykład w czasie komunikacji z awatarem w wirtualnym środowisku, spojrzenie pomaga nam go zrozumieć. Z pomocą spojrzenia wirtualna postać może wyrażać swoją uwagę czy wskazywać na jakieś istotne dla danego zadania obiekty – podobnie jak robią to ludzie – wyjaśnia inny autor badania dr Sebastian Loth.

źródło:

Zobacz więcej