Kraj, który ma najwięcej ropy naftowej na świecie tonie w długach

Lawinowe narastanie protestów społecznych w Wenezueli. Sytuacja w kraju jest coraz gorsza (fot. PAP/EPA/MIGUEL GUTIERREZ)

Kryzys w Wenezueli pogłębia się z dnia na dzień. Szacuje się, że inflacja wynosi prawie pół miliona procent i brak wszystkiego: od żywności po lekarstwa. Do tego dochodzi ogromny wzrost przestępczości i wielki kryzys migracyjny. A wszystko to dzieje się w kraju, którego zasoby ropy naftowej uważane są za największe na świecie.

Kanadyjski turysta zatrzymany w Syrii. „Żądny przygód”

Rząd Kanady poinformował w sobotę, że pochodzący z tego kraju turysta został zatrzymany w Syrii. Według mediów mężczyzna przebywał w wiosce w...

zobacz więcej

Zdaniem Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR) od 2015 r. Wenezuelę opuściło ponad 2 mln osób. Przypuszcza się, że do końca 2019 r. Wenezuelczyków, którzy wyemigrują ze swojego kraju będzie ponad 5 mln. Ten kryzys migracyjny jest prawdopodobnie największym we współczesnej historii Ameryki Łacińskiej.

O. George Engel, proboszcz jednej z parafii w stołecznym Caracas, w wywiadzie dla Radia Watykańskiego opisał panującą tam trudną sytuację.

– W ostatnim czasie kryzys w Wenezueli pogłębił się w niepokojący sposób. Jest on naznaczony głodem wielu i towarzyszącą mu przemocą. Nie można zapominać – zaznaczył o. Engel. Według opublikowanych niedawno danych, zdaniem Caritas, minimalna miesięczna płaca jest na poziomie 6 dolarów, a więc najniższa w Ameryce Łacińskiej. W związku z tym 53 proc. ludzi jest zmuszonych do szukania jedzenia w miejscach „nietypowych”.

Caritas używa tego zwrotu jako eufemizm, aby powiedzieć, że ludzie szukają dziś jedzenia w śmieciach. Dziś rano otrzymałem wiadomość, że czteromiesięczne dziecko, które przebywa w szpitalu pediatrycznym nie zostało poddane żadnym badaniom, gdyż aparatura jest zepsuta. Nie zrobiono mu nawet analizy krwi, ponieważ w szpitalu nie funkcjonuje już ani jedno laboratorium.

Odnosząc się do problemu migracji o. Engel wskazał, że już połowa młodych ludzi opuściła jego parafię i każdego dnia ich liczba rośnie. Zaznaczył, że główny problem polega więc na tym, że kraj opuszczają ludzie, którzy mieliby tworzyć jego przyszłość. Nie będzie zatem nikogo, kto mógłby go odbudować. W związku z tym sytuacja w Wenezueli - zdaniem kapłana - będzie się pogarszała.

źródło:
Zobacz więcej