„Śnieżny bałwan” ustrzelony. Sonda New Horizons przesłała zdjęcia

Obiekt Ultima Thule jest odległy od Ziemi o 6,5 mld km (fot. PAP/EPA/NASA/HANDOUT)

Sonda New Horizons przesłała pierwsze wyraźne zdjęcia obiektu Ultima Thule, najbardziej oddalonego od Ziemi ciała niebieskiego, jakie kiedykolwiek zostało zbadane – poinformowała agencja NASA.

NASA zaczęła rok od rekordu. Sonda New Horizons przeleciała obok planetoidy Ultima Thule

Bezzałogowa sonda New Horizons przeleciała w pobliżu planetoidy Ultima Thule - poinformowała o tym amerykańska agencja kosmiczna NASA. Wczesnym...

zobacz więcej

Obiekt przypominający kształtem – jak zauważyli naukowcy – „śnieżnego bałwana”, odległy jest od Ziemi o 6,5 mld km i znajduje się w tzw. pasie Kuipera. Pas ten składa się z olbrzymiej ilości różnej wielkości odłamków skalnych i lodowych a także planetoid, pochodzących z okresu formowania się Układu Słonecznego około 4,6 mld lat temu.

Naukowcy mają nadzieję, że bliższe zbadanie obiektu Ultima Thule, odkrytego dopiero w 2014 r., pozwoli uzyskać bezcenne informacje o procesie powstawania naszego Układu.

15-godzinna doba

Pierwsze wyraźne zdjęcie obiektu wykonane z odległości około 3500 km od jego powierzchni, z rezolucją 140 metrów na 1 piksel, zaprezentował na konferencji prasowej szef misji Alan Stern. Światło słoneczne, które dociera do Ultima Thule jest 1600 razy słabsze niż na Ziemi. Ultima Thule mierzy 33 km długości i wykonuje jeden pełny obrót wokół siebie co ok. 15 godzin. Składa się z dwóch okrągławych obiektów – większego i mniejszego – połączonych przewężeniem.

Naukowcy nazwali większy obiekt „Ultima” a mniejszy „Thule” i sądzą, że połączyły się one, przy bardzo małej szybkości względem siebie, w najwcześniejszym okresie powstawania Układu Słonecznego. Dane przesłane przez sondę pozwoliły stwierdzić, że Ultima Thule ma kolor czerwonawy i jest bardzo ciemna. Jej najjaśniejsze obszary odbijają zaledwie 13 proc. światła słonecznego a najciemniejsze tylko 6 proc.

Jak powiedział Stern powierzchnia obiektu była przez miliardy lat wystawiona na działanie wysoko energetycznego promieniowania kosmicznego i cząstek tzw. wiatru słonecznego. – Sonda New Horizons jest jakby maszyną czasu, prowadzi nas do czasu powstawania Układu Słonecznego. Obserwujemy fizyczną prezentację okresu formowania się planet, tak jakby została zamrożona w czasie – powiedział Jeff Moore kierujący badaniami geologicznymi misji.

Przesłanie wszystkich danych uzyskanych przez sondę potrwa ok. 20 miesięcy. Wysyłane sygnały radiowe z tak olbrzymiej odległości potrzebują ponad 6 godzin aby dotrzeć do Ziemi. Sonda ma jeszcze zapas paliwa wynoszący około 11 kg.

Wcześniej, w 2015 r. New Horizons przeleciała obok najdalszej od Słońca planety karłowatej – Plutona wykonując serię rewelacyjnych zdjęć i dokonując licznych pomiarów. Pluton jest odległy od Słońca „tylko” o około 5 mld km.

źródło:

Zobacz więcej