Kilka niezawodnych przepisów na święta. Niespodzianka dla Czytelników portalu tvp.info [WIDEO]

Marcin Piotrowski jest znanym kucharzem w Polsce i na arenie międzynarodowej. Był uczestnikiem i gościem wielu programów kulinarnych, m.in. 1. edycji programu „Top Chef Polska” czy „Pytania na śniadanie” w TVP2. Od lat wspólnie z polskimi instytucjami promuje nasz kraj i jego produkty spożywcze na całym świecie. Jest jedynym rodzimym kucharzem, o którym film nakręciła chińska telewizja. Mistrz skomponował wyłącznie dla Państwa potrawy w oryginalnych wersjach. Ich przygotowanie nie zajmuje wiele czasu, są proste w wykonaniu, idealne na świąteczny bożonarodzeniowy stół.

Portal tvp.info: Promuje Pan polskie produkty i rodzime dania na całym świecie…

Marcin Piotrowski: Polska od zawsze była żywicielem. W minionym ustroju grabił nas Wschód, już wtedy byliśmy potęgą, bo jest u nas ogromny urodzaj. Mamy wszystko. Od ponad 12 lat wraz z innymi kucharzami promujemy nasz kraj na świecie. Kuchnię, płody rolne, mięsa, nabiał – wszystko, czym możemy się pochwalić. Zdobywamy nowe miejsca zbytu dla rodzimych producentów. Jest to nasza misja.

Na co jest największe zapotrzebowanie?

Bogaci ludzie na świecie chcą jeść ekologiczne produkty z certyfikatem. Mieszkańcy zachodnich państw doskonale wiedzą, że jest u nas doskonała, nieskażona gleba, w stosunku do ich często naszprycowanej szkodliwymi nawozami – wręcz dziewicza. Według mnie za kilka lat bogaty świat będzie żywił się zdrowym, drogim jedzeniem, a zwykłe przemysłowe trafi do biedniejszych regionów. Jeśli dobrze rozegramy obecny czas wielkich zmian, to możemy stać się światowym liderem zdrowej żywności. I oczywiście dobrze na tym zarobić.

Rolnicy mogą spać spokojnie?

Powinni. Jednak na sukces składa się dużo czynników. Ministerstwo Rolnictwa, Krajowa Izba Gospodarcza, organizacje rolnicze i przetwórców prywatnych, np. SRiW RP Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP z Piotrem Ziemianem na czele, my i cała rzesza ludzi robimy wszystko, żeby promować ich produkty i zdobywać nowe rynki. Walczymy, jednak nie jest to łatwa sprawa. To już najsilniejsza liga światowego biznesu, pełna układów. Wiem, że jesteśmy najlepsi, jednak wiadomo, że takich się nie lubi w pewnych kręgach. To jest wielka wojna gospodarcza, w której często inne kraje podpisują intratne kontrakty z gorszymi i droższymi produktami od polskich.

Jeśli np. Polska podpisuje dobre umowy na drób, to zazwyczaj nagle pojawia się ptasia grypa czy inny wirus. Niestety, dobry produkt w tej walce to nie wszystko. Relacje handlowe budujemy przez wiele lat. Bywamy na targach spożywczych, branżowych. Zawsze muszą się znajdować w rządzie środki na promocję Polski. Nasza kuchnia i produkty są najlepszym i skutecznym narzędziem pokazania się na świecie.

Czyli walka trwa...

Tak. Mamy sukcesy. W zeszłym roku Polska zarobiła 28 miliardów euro na eksporcie płodów rolnych i spożywki. Ogromne pieniądze. Był to uczciwy zastrzyk gotówki z zewnątrz. Był to ogromny sukces rozwijającego się naszego eksportu.

Jakie jest strategiczne miejsce?

Hongkong rozdziela naszą żywność prawie na cały obszar Azji. Często jeździmy do Chin, Japonii, tam bardzo szanują nasze produkty. We wspomnianym Hongkongu prawie w każdym sklepie można kupić nasze parówki. W większości dużych sklepów w Azji możemy nabyć polski miód. W Polsce niestety często jemy ten chiński, a tam przecież nie ma pszczół. Zawsze zastanawiam się, jak oni robią ten wynalazek.

Był Pan pierwszym polskim kucharzem, o którym chińska telewizja nakręciła film dokumentalny. Dzięki Panu milionowa publika poznała polskie dania. Jest Pan dumny?

Jestem. Tam jest oglądalność w setkach milionów. Nasze potrawy stały się rozpoznawalne. Ludzie na ulicy uśmiechali się, „kalecząc polski”, mówili: „dobre pierogi”. Jeździłem po Chinach, promowałem nasze dania, produkty. Poznałem wielu kucharzy z Chin. Dużo mnie nauczyli i cały czas będąc tam, staram się gromadzić kulinarną wiedzę. W Azji bywam bardzo często.

Idą święta. Kto u Pana przygotowuje kolację wigilijną?

Wyznaję zasadę, że pracy do domu się nie przynosi, więc żona rządzi w domowej kuchni. Oczywiście jak poprosi o pomoc, to wkraczam do akcji.

Święta w domu Piotrowskich obchodzicie Państwo tradycyjnie czy nowocześnie?

Tradycyjnie. Jestem ojcem w wielodzietnej rodzinie, wiadomo, że dzieci muszą mieć choinkę, w tle lecą kolędy i wszyscy wypatrujemy pierwszej gwiazdki za oknem. Ja osobiście mam sceptyczne podejście do klimatu świąt, bo komercja wdarła się do wielu domów. Ludzie wręcz domagają się drogich prezentów. Powstało nawet nowe określenie, które często słychać w mediach – niechciany prezent. Zastanawiam się, jak upominek od członka rodziny, żony, dzieci czy męża może być niechciany? Boże Narodzenie jest przesłaniem, o którym zaczynamy zapominać. Zbawiciel się rodzi, a nie nowy telefon...

Polska ma czym się chwalić?

Jest ogromnym morzem kapitału ludzkiego, gospodarczego, rozwojowego, innowacyjnego. Mamy wielu wspaniałych naukowców, ludzi docenianych na całym świecie, niestety mniej u nas. Mamy doskonałą kuchnię. Jesteśmy superkrajem, mamy zimę, lato, jesień, wiosnę, mamy jeszcze bardzo dużo lasów, wspaniałe jeziora, rzeki, morze, czyste w miarę środowisko. Nie mamy trzęsień ziemi, wulkanów, jadowitych pająków, chorób tropikalnych, tsunami. Warto docenić to, co mamy i nie mamy. Jeszcze raz, wesołych świąt Bożego Narodzenia!



Przepisy Marcina Piotrowskiego

Wigilijny śledź à la Piotrowski

Produkty: 1 śledź, 1 cebula, 1 jabłko, 1 serek, olej lub oliwa, natka pietruszki, przyprawy według uznania: cynamon, anyż, goździki, ziele angielskie, kardamon

Śledź na ogół już jest słony, jeśli jednak ktoś woli bardziej słonego, może dodać więcej przypraw. Wszystko zgniatamy w odpowiednim naczyniu np. moździerzu. Marynujemy śledzia w przyprawach i w oleju (według uznania). Serwujemy go z serkiem białym aromatyzowanym jabłkiem, z pokrojonymi jabłkami, cebulą i opaloną chałką. Dekorujemy go natką pietruszki i polewamy oliwą z marynaty.
teraz odtwarzane
Śledź à la Piotrowski

Wigilijna kasza na słodko

Jedna porcja: 200 g kaszy bulgur, 20 g orzechów włoskich, 20 g nerkowców, 20 orzechów laskowych, 20 g śliwki wędzonej, 20 g żurawiny, 20 g moreli suszonych, miód (dosładzamy według uznania).

Gotujemy kaszę, wszystko mieszamy, odstawiamy na godzinę i mamy gotowe danie.

teraz odtwarzane
Kasza na słodko

Karp świąteczny

Produkty: karp, ziemniaki, szafran, maliny, sól, masa makowa, bakalie

Karpia oczyszczamy, lekko solimy, odstawiamy na 20 minut, aż sól wejdzie do środka. Ziemniaki obrane gotujemy z dodatkiem szafranu. Masę makową najlepiej kupić już gotową. Dodajemy do niej bakalie, tak samo jak do pieczenia makowca. Wszystko dosładzamy miodem. Maliny bez dosładzania miksujemy na sorbet. Następnie smażymy karpia od strony skóry przez 5 minut, potem od strony mięśnia smażymy ok. 1 minuty. Wszystko razem podajemy na talerzu, jak na załączonym filmie.

teraz odtwarzane
Karp świąteczny

źródło:
Zobacz więcej