Przerwano pogrzeb. Z trumny dochodziły dźwięki

Do sytuacji doszło nieopodal Buenos Aires (fot. Shutterstock/Kzenon)

Procesja pogrzebowa została skierowana do szpitala po tym, jak żałobnicy usłyszeli odgłosy dobiegające z trumny. Przerażeni krewni chcieli, by lekarz upewnił się, że 65-letnia denatka faktycznie nie żyje.

15-latek skoczył z dachu bloku. Kibicowała mu rodzina

15-letni Bogdan Firsow chciał przetestować domowej roboty spadochron. W tym celu udał się na dach 14-piętrowego bloku i z niego skoczył. Bezmyślne...

zobacz więcej

Do sytuacji doszło nieopodal Buenos Aires. Gdy kondukt żałobny zmierzał na cmentarz, z trumny zaczęły wydobywać się dziwne odgłosy. Miały brzmieć jak stukanie i jęki.

Rodzina zmarłej poleciła kierowcy karawanu, by zamiast na cmentarz udał się do szpitala. Lekarze potwierdzili że 65-letnia kobieta nie żyje przynajmniej od 24 godzin.

Przypuszcza się, że zgromadzonym mogło wydawać się, że coś słyszą. Możliwe też, że dźwięki były rezultatem gazów opuszczających ciało zmarłej kobiety lub sztywniejących mięśni kontrolujących struny głosowe.

źródło:
Zobacz więcej