Polak zapobiegł rozlewowi krwi w Strasburgu. „To mógł być drugi Bataclan”

W wyniku zamachu zginęły cztery osoby. Napastnika zabito po dwóch dniach obławy (fot. PAP/EPA/PATRICK SEEGER)

36-letni Bartosz, jeden z rannych w zamachu w Strasburgu, miał zapobiec masakrze przez to, że rzucił się na zamachowca, co pozwoliło na zaryglowanie drzwi do klubu, w którym Polak wcześniej przebywał. Bartosz walczy teraz o życie po tym, jak napastnik postrzelił go w głowę. „Dzięki niemu drzwi zostały zamknięte, sprawca nie wszedł do środka. Inaczej doszłoby do masakry. Byłoby jak w paryskim klubie Bataclan, gdzie terroryści strzelali do ludzi jak do kaczek” – mówią w wywiadzie dla katowickiej „Gazety Wyborczej” znajomi Polaka.

Ranny po zamachu w Strasburgu Polak walczy o życie. „Jego stan jest ciężki”

Ranny w zamachu w Strasburgu Polak walczy o życie. Jego stan jest ciężki. Ma 36 lat i pochodzi z Katowic. Na co dzień pracuje w Parlamencie...

zobacz więcej

We wtorek około godziny 20 na jarmarku bożonarodzeniowym w Strasburgu we Francji doszło do zamachu, w wyniku którego śmierć poniosły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych. Wśród ofiar jest Polak, 36-letni Bartosz, który walczy teraz o życie w szpitalu.

Jak informuje katowicka „Gazeta Wyborcza”, Bartosz wraz ze swoim kolegą Włochem – który zmarł w piątek w wyniku obrażeń – mieli próbować powstrzymać zamachowca przed dalszym rozlewem krwi.

„Tamtego dnia Bartek poszedł na koncert do jednego z klubów. Jeszcze zanim koncert się rozpoczął, Bartek razem ze znajomym dziennikarzem z Włoch i dwoma muzykami stali przed wejściem. Wyszli zapalić. Wtedy zobaczyli zamachowca z bronią. Od świadków wiemy, że rzucili się, żeby go powstrzymać. Dzięki nim drzwi zostały zamknięte, sprawca nie wszedł do środka. Inaczej doszłoby do masakry. Byłoby jak w paryskim klubie Bataclan, gdzie terroryści strzelali do ludzi jak do kaczek” – mówią w wywiadzie dla gazety mieszkający w Strasburgu znajomi Bartosza.

W czwartek wieczorem napastnik Cherif Chekatt został zabity przez policję po dwudniowej obławie kilkuset funkcjonariuszy. W związku z atakiem zatrzymano do tej pory siedem osób. Śledztwo w sprawie zamachu w Strasburgu prowadzi wydział antyterrorystyczny prokuratury w Paryżu.

Po wtorkowym ataku władze Francji do najwyższego podniosły poziom zagrożenia bezpieczeństwa. Premier Francji Edouard Philippe obiecał, że dodatkowo 1800 żołnierzy będzie patrolowało jarmarki świąteczne w całym kraju.

źródło:
Zobacz więcej