Euro winne protestom we Francji. „Reformy niemożliwe bez kontroli nad własną walutą”

Szef PIE podkreślił, że polska gospodarka nie jest uzależniona od gospodarki francuskiej (fot. PAP/EPA/IAN LANGSDON)

Protesty we Francji to efekt problemów tamtejszej gospodarki, które francuscy ekonomiści wiążą głównie z euro – powiedział prezes Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak. Jego zdaniem w „gorsecie wspólnej waluty” wielu reform wewnętrznych, które utrzymają obecny poziom wydatkowania na cele socjalne, nie da się zrealizować.

Francja nadal nie może spać spokojnie. Zawieszenie podwyżki akcyzy nie zatrzymało protestów

Mimo że rząd Francji zawiesił na pół roku podwyżkę akcyzy na paliwo, protestujący w ramach ruchu „żółtych kamizelek” we wtorek nadal okupowali...

zobacz więcej

Jak podkreślił prezes Polskiego Instytutu Ekonomicznego, protesty we Francji to efekt kilku kwestii związanych z polityką gospodarczą prowadzoną przez tamtejszy rząd od kilku lat.

– Francuscy ekonomiści, którzy wystosowali niedawno list otwarty do prezydenta Emmanuela Macrona, obarczają winą za niepokoje społeczne przede wszystkim walutę euro. Dodatkowo podkreślają konieczność utrzymywania deficytu poniżej 3 proc. PKB, jako jednego z kryteriów traktatu z Maastricht – powiedział Arak.

Według niego francuskim problemem jest to, że nie da się przeprowadzić kosztownych reform wewnętrznych w ciągu jednego roku bez możliwości kontroli nad własną walutą i doprowadzenia do jej dewaluacji.

PE odrzucił wniosek o debatę w sprawie sytuacji we Francji

Parlament Europejski odrzucił po południu wniosek frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, złożony przez europosła Ryszarda Czarneckiego...

zobacz więcej

Jak przypomniał prezes PIE, produktywność pracy we Francji w ostatnich latach rosła bardzo szybko, ale równie szybko podwyższały się koszty jednostkowe pracy. Wyjaśnił, że by sfinansować jedną z największych polityk społecznych w UE trzeba było znaleźć dodatkowe środki.

– Prezydent Macron próbował pod przykrywką podatków ekologicznych wprowadzić dodatkowe obciążenia podatkowe. A przecież Francja jest jednym z najciężej opodatkowujących swoich pracowników i przedsiębiorców krajem wśród państw rozwiniętych; wyprzedziła pod tym względem w 2017 r. Danię, dlatego mu się to nie udaje – wyjaśnił.

Arak wyjaśnił, że protesty na francuskich ulicach kosztują gospodarkę wiele miliardów euro i chodzi tu nie tylko o koszty zniszczonych samochodów i ulic, ale przede wszystkim o koszty utraconych roboczogodzin.

Według prezesa Instytutu „w gorsecie wspólnej waluty euro”, którą Francja musi utrzymywać, wielu reform wewnętrznych gwarantujących obecny poziom wydatkowania na cele socjalne może nie udać się zrealizować.

Morawiecki dla „Le Figaro”: Jedyne rozwiązanie to budowa Europy narodów

Jedynym realistycznym rozwiązaniem jest budowa Europy narodów – pod takim tytułem francuski dziennik „Le Figaro” publikuje wywiad z premierem...

zobacz więcej

Jak powiedział Arak, prezydent Francji zdecydował się na zwiększenie deficytu, czyli Francja będzie miała deficyt przekraczający 3,5 proc., znacznie wyższy niż kryteria z Maastricht.

To - jego zdaniem - będzie powodowało zwarcie polityczne między Francją a Niemcami, ponieważ taka sytuacja może wpływać na rentowność gospodarki niemieckiej. Może to oznaczać - jak dodał - że francuskie reformy wewnętrzne mogą się nie udać bez istotnej zmiany w polityce wewnętrznej.

– To powoduje, że pod wielkim znakiem zapytania pozostaje decyzja, by gospodarki o różnych stadiach rozwoju, różnej strukturze wytwarzania dóbr i usług utrzymywały wspólną walutę, jaką jest euro – zaznaczył. Jego zdaniem obecne protesty odbiją się na tempie wzrostu francuskiej gospodarki w 2019 r.

Arak przypomniał, że według prognoz planowany wzrost PKB Francji ma wynieść w przyszłym roku 1,6 proc., co może się nie zmaterializować. Podkreślił, że na szczęście polska gospodarka nie jest uzależniona od gospodarki francuskiej, choć Francja jest dla nas istotnym partnerem gospodarczym, do którego w 2017 r. trafiło 5,6 proc. polskiego eksportu.

– Obecne wydarzenia we Francji na pewno będą jednym z elementów pośrednio wpływających na obniżenie prognoz wzrostu na 2019 r. także dla Niemiec – ocenił Arak.

źródło:

Zobacz więcej