Miał sfałszować dokumenty. Sąd zajmuje się sprawą prezesa miejskiej spółki

Za ten czyn grozi do 5 lat pozbawienia wolności (fot. arch.PAP/Adam Warżawa, zdjęcie ilustracyjne)

Sąd Rejonowy zajmuje się sprawą prezesa Toruńskiej Infrastruktury Sportowej, który w konkursie na to stanowisko miał zdaniem prokuratury sfabrykować dokumenty i użyć ich. Prokuratura złożyła wniosek o warunkowe umorzenie postępowania z uwagi na wcześniejszą niekaralność mężczyzny.

Zatrzymany przed tygodniem przez CBA Marek M. w szpitalu

Zatrzymany przed tygodniem przez CBA Marek M., który miał za łapówkę oferować odrolnienie gruntów przy lotnisku Modlin, jest na wolności, przebywa...

zobacz więcej

Sąd zarejestrował sprawę w ostatnich dniach. W najbliższym czasie ustalony zostanie termin jej rozpatrzenia. Taką informację przekazał jeden z pracowników Sądu Rejonowego w Toruniu.

– W tej sprawie do prokuratury wpłynęły dwa zawiadomienia o przestępstwie – anonimowe i złożone przez władze Polskiej Ligi Koszykówki. Oba były rozpatrywane łącznie w jednym postępowaniu. Jego wynikiem było przedstawienie Przemysławowi L. zarzutu podrobieniu umowy z 2010 r. między nim a PLK oraz zaświadczenia z lipca 2015 r. o stanowisku zajmowanym w PLK oraz użycia ich jako autentycznych podczas rekrutacji na stanowisko prezesa Toruńskiej Infrastruktury Sportowej. Przemysław L. stwierdził, że wygenerował dokumenty, których użył w konkursie z e-maila i wydrukował je. Nie przyznał się do winy – powiedziała szefowa Prokuratury Rejonowej Toruń Centrum-Zachód Judyta Głowacka.

Za ten czyn grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

Prokuratura ustaliła, że L. dopuścił się tego czynu; on sam utrzymuje co innego. Do sądu nie trafił akt oskarżenia, śledczy złożyli wniosek o warunkowe umorzenie postępowania.

– Nie ustalaliśmy tego, czy do pełnienia tej funkcji konieczny jest wymóg niekaralności. Nie ustalaliśmy też tego, czy mężczyzna będzie mógł dalej pełnić tę funkcję, czy nie, ale patrzyliśmy stricte przez pryzmat tego czynu – dodała prokurator Głowacka.

Z trudem znaleziono sędziów, którzy zajmą się wyrokiem „Krakowiaka”

Trzy terminy wyznaczył Sąd Apelacyjny na rozpoznanie apelacji od wyroku skazującego w głównym procesie Janusza T., ps. „Krakowiak” i 10 jego...

zobacz więcej

Jeżeli Przemysław L. zostałby skazany przez sąd w tej sprawie i byłby osobą karaną, nie mógłby zajmować stanowiska prezesa miejskiej spółki. Potwierdził to przewodniczący rady nadzorczej spółki TIS Waldemar Szczepański. Jeżeli jednak sąd przychyli się do wniosku prokuratury, to L. będzie w świetle prawa osobą niekaraną, czyli będzie mógł nadal prezesować TIS.

– Na pewno decyzja sądu będzie miała wpływ na dalsze działania rady nadzorczej. Rada uważa, że konkurs na stanowisko prezesa TIS został przeprowadzony zgodnie z regulaminem i prawem. Pan L. został wybrany we właściwy sposób. Ustalenia są na razie na etapie prokuratury. Mogą być prawdziwe bądź nie. W regułach konkursu było określone, że osoba, która kandyduje na to stanowisko, musi być niekarana – powiedział Szczepański.

Dodał, że wewnętrzne przepisy stanowią o wymogu niekaralności osoby zajmującej stanowisko prezesa. Podkreślił, że decyzję w sprawie wyboru L. na stanowisko podjęła rada na podstawie regulaminu konkursu i kryteriów.

– Prezes L. został wybrany nie w konkursie, w którym składał dokumenty, o których mowa, ale w drugim konkursie. W pierwszym kandydat wskazany przez komisję przedkonkursową, przygotowującą opinię dla rady, wycofał się (po poproszeniu o przedstawienie oryginałów dokumentów - red.). W związku z tym konkurs musiał został ogłoszony ponownie. Pierwszy konkurs został zakończony bez wyłonienia prezesa – wyjaśnił szef rady nadzorczej TIS.

W skład komisji wyrażającej opinię o kandydatach wchodzili: Szczepański, wiceprezydent Torunia Zbigniew Fiderewicz oraz pracownik biura ekonomiki i nadzoru właścicielskiego Urzędu Miasta Torunia. Szef rady nadzorczej TIS wskazał, że w drugim konkursie właściciel nieco inaczej sformułował kryteria, chcąc, jak twierdził, zachęcić więcej osób do kandydowania.

– Ta decyzja (w drugim konkursie – red.) została podjęta zgodnie z prawem i zasadami konkursu – mówił Szczepański. Nie podał stosunku głosów, który zadecydował o wybraniu L., wskazując, że rada decydowała jako całość.

Wojewoda mazowiecki: Przyjmuję decyzję NSA, choć się z nią nie zgadzam

– Przyjmuję decyzję Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) o podtrzymaniu wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) o uchyleniu 44...

zobacz więcej

– Ustalenia postępowania wskazują, że oskarżony posłużył się podrobionymi dokumentami umyślnie. Dokonaliśmy takich ustaleń w oparciu o weryfikację autentycznych dokumentów, które były w tej sprawie wydane oraz zeznania świadków. Przemysław L. wezwany do przedstawienia oryginałów dokumentów, bo we wcześniejszej procedurze przedstawił kserokopie, a ich autentyczność wzbudziła wątpliwości, nie przedstawił ich. Poinformował on pisemnie radę nadzorczą, że wycofuje swoją kandydaturę. W październiku 2017 r. po raz drugi ogłoszono konkurs na to stanowisko, gdyż w pierwszym nie wyłoniono prezesa. Wówczas Przemysław L. zgłosił znów swoją kandydaturę i przedstawił wymagane dokumenty. Do nich nie załączył tych, których użył podczas pierwszego konkursu. Wtedy został wybrany na prezesa – mimo że nie było dokumentów, które uprzednio przedłożył, a które były przez niego sfabrykowane – powiedziała prokurator Głowacka.

Drugi konkurs ogłoszony przez radę nadzorczą TIS nie wymagał jednak użycia przez Przemysława L. tych dokumentów, bo w procedurze zrezygnowano z wymogu „pięcioletniego doświadczenia na stanowiskach kierowniczych lub samodzielnych albo wynikającego z prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek, związanego z zarządzaniem jednostką organizacyjną i zespołem ludzkim, co najmniej 20-osobowym”.

Głowacka podkreśliła, że trudno uznać, iż okolicznością obciążającą oskarżonego jest fakt zmiany warunków drugiego konkursu.

25 lat więzienia dla „Krakowiaka” i „Oczki”. Dożywocie dla „Zdzicha”

Karę 25 lat więzienia wymierzył w środę Sąd Okręgowy w Katowicach Januszowi T., ps. Krakowiak w głównym procesie jego gangu. Na dożywocie skazano...

zobacz więcej

– U podstaw naszej decyzji o wniosku o warunkowe umorzenie postępowania leżał fakt, że oskarżony nie był dotychczas karany. Ważny był także dotychczasowy sposób jego życia. W naszej ocenie te przesłanki dawały podstawy do skierowania takiego wniosku do sądu. Nie oznacza to, że ten warunkowo to postępowanie umorzy, bo przecież może skierować ją na rozprawę – zaznaczyła prokurator Głowacka.

Wyjaśniła, że przyznanie się oskarżonego w takiej sprawie jest niezbędne wtedy, gdy jest to jeden z elementów pomagających w wyjaśnieniu wszystkich okoliczności sprawy.

– Niewątpliwie jest je łatwiej ustalić w przypadku przyznania się do winy. My takie okoliczności ustaliliśmy jednak bez jego przyznania. W naszej ocenie wina jest bezsporna. Żaden przepis nie mówi o tym, że wobec osoby pełniącej funkcję publiczną nie ma możliwości skierowania wniosku o warunkowe umorzenie. Nasze propozycje zawarte w tym wniosku sprowadzają się do tego, że domagamy się 3-letniego okresu próby, a minimalny może być roczny, a świadczenie pieniężne, które zaproponowaliśmy, jako dodatkową dolegliwość, wynosi 7 tys. zł – wskazała prokurator.

Przyznała, że prezes TIS zarabia miesięcznie 10 tys. zł. Zarzut posłużenia się sfałszowanymi dokumentami w konkursie na to stanowisko został postawiony Przemysławowi L. już we wrześniu, ale sprawa ujrzała światło dzienne w środę 28 listopada.

Przemysław L. jest prezesem TIS od lutego. Ta spółka miejska zarządza m.in. Areną Toruń - halą sportową, gdzie organizowane są m.in. międzynarodowe mityngi lekkoatletyczne, a w 2021 r. odbędą się Halowe Mistrzostwa Europy w LA.

L. nadal pełni obowiązki prezesa TIS. Jest także prezesem Kujawsko-Pomorskiego Związku Koszykówki. Został też niedawno wybrany do komisji rewizyjnej Polskiego Związku Koszykówki.

źródło:

Zobacz więcej