Jerzy Urban w areszcie domowym? [OPINIA]

Jerzy Urban został skazany na karę grzywny w wysokości 120 tys. złotych za obrazę uczuć religijnych (fot. arch PAP / Tomasz Gzell)

Kiedy dziś czytam, że sąd ukarał Jerzego Urbana grzywną 120 tys. zł za obrazę uczuć religijnych, to wiem przecież, że wywinął się najmniejszym kosztem za to, co zapisał na swoim koncie najczarniejszymi literami, a za co powinien ponieść prawdziwą odpowiedzialność, a nie taką, którą może bagatelizować i śmiać się z niej w kułak.

Dlaczego nie było Norymbergi dla komunistów? Związki elit i mediów ze zbrodniarzami

– Dlaczego, choć sądy nazwały juntę Jaruzelskiego grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, sprawcy nigdy nie trafili za kraty? Czy miało to coś...

zobacz więcej

Są jednak media, przede wszystkim prawicowe, które dość bezrefleksyjnie pieją z zachwytu, że wreszcie Urban przestał być pod specjalną ochroną. Że słono zapłaci za zamieszczenie w swoim antyklerykalnym tygodniku „Nie” karykaturalnie spreparowanej twarzy Chrystusa. Z kolei media lewicowe niemal bez wyjątku bronią Jerzego Urbana. Widząc w nim ofiarę, którą sąd okrutnie i bezpodstawnie dręczy, dając tym dowód, że żyjemy w państwie wyznaniowym, nie zaś nowoczesnym, wolnym od przesądów, w pełni europejskim.

Trudno w polskim życiu publicznym znaleźć bardziej wstrętną postać od Jerzego Urbana. Człowieka obrzydliwego, który dla własnych korzyści, albo inaczej mówiąc, dla zaspokojenia swoich prywatnych, nie do końca pojętych potrzeb, rozsiewa od blisko 40 lat zło. Robi to z taką intensywnością, a nawet zaciętością i pasją, jakby czynienie zła sprawiało mu satysfakcję intelektualną. I przyjemność zmysłową. Jeśli do tego dodamy cynizm, bo Urban robi wszystko racjonalnie, dokonując dokładnego rachunku przewidywanych skutków swojego postępowania, włącznie z zyskami finansowymi, jak w przypadku kalania uczuć religijnych w swojej gazecie, możemy powiedzieć, że jest on uosobieniem zła. Czasami czyni zło, używając kłamstwa. Innym razem obraża i poniża. Wreszcie, za co tym razem został ukarany, kala i rani uczucia milionów Polaków.


Znieważanie św. Jana Pawła II

Przypomnę, że w sierpniu 2002 r., tuż przed pielgrzymką papieża Jana Pawła II do Polski, Urban w tygodniku „Nie” zamieścił artykuł pt. „Obwoźne sado-maso”, w którym pisał m.in.: „Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść, wstydu oszczędź”. Nazwał też papieża m.in. „sędziwym bożkiem”, „Breżniewem Watykanu” i „żywym trupem”.

Po długim procesie, w marcu 2006 roku, warszawski sąd apelacyjny uznał, że Jerzy Urban świadomie i umyślnie znieważył Jana Pawła II jako głowę Państwa Watykańskiego. Skazał go wówczas na grzywnę 20 tys. zł.

Już wtedy sprawa była zbyt przykra, żeby opisywać szczegóły chorobliwej wręcz niechęci Jerzego Urbana do świętego Jana Pawła II. Prób poniżania polskiego papieża i obrzucania go grubiańskim epitetami.

Jednakże najgorszy etap zbydlęcenia, a zarazem okrucieństwa, Jerzy Urban miał wtedy już za sobą. Był to czas wczesnych lat 80., kiedy jako rzecznik rządu gen. Jaruzelskiego wcielił się w rolę oszczercy. Oskarżał wtedy ks. Jerzego Popiełuszkę o sianie nienawiści. A w istocie sam z premedytacją budował społeczny nastrój nienawiści wobec ks. Popiełuszki.

Skromny ksiądz, który porwał za sobą miliony. 34 lata temu SB uprowadziła Jerzego Popiełuszkę

19 października minęła 34. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Dokładnie tego dnia w 1984 r. został on porwany przez oficerów...

zobacz więcej

Nigdy nie poniósł za to żadnej kary, a winien stanąć przed sądem i zostać z tego rozliczony. Nie mówię o skazywaniu go na więzienie. Czy nie powinien jednak zostać uznany przez majestat sądu nowego, demokratycznego państwa za przestępcę politycznego? Człowieka wyzutego z poczucia moralności, którego można byłoby potraktować niemal jak osobę wspierającą Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, działającego bez pistoletu z ostrą amunicją czy inną śmiercionośną bronią palną, za to posługującego się równie groźnym narzędziem, jakim była w tamtym czasie propaganda.


Czołowy propagandysta PRL

To właśnie Jerzy Urban był filarem ówczesnych fałszywych przekazów medialnych, preparowanych przez niego we współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Jako czołowy propagandzista tamtego okresu, w najbardziej brutalny sposób atakował ks. Jerzego Popiełuszkę. Wykorzystując swoją pozycję rzecznika rządu, utrwalał w opinii fałszywy, negatywny obraz duchownego, przypisując mu rolę politycznego działacza opozycji. Ten skrzywiony wizerunek księdza Popiełuszki w kolejnych publikacjach powtarzali inni dziennikarze.

Jerzy Urban, ukrywając swoją tożsamość dziennikarską pod pseudonimem Michał Ostrowski, był autorem artykułu „Garsoniera obywatela Popiełuszki”, opublikowanego w grudniu 1983 r. w „Expressie Wieczornym”. Następnego dnia przedrukował go organ Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej „Trybuna Ludu”. Został on również odczytany w Programie I i IV Polskiego Radia. W tekście tym Jerzy Urban szkalował warszawskiego kapelana, pisząc o nim, że jest „postacią tajemniczą, uwikłaną w krętactwa uprawiane nie tylko wobec władz państwowych, lecz także kościelnych przełożonych”. Mieszkanie przy ul. Chłodnej, zakupione przez ks. Popiełuszkę, rzecznik prasowy rządu określił jako konspiracyjne, a kapelanowi przypisał dokonanie fałszerstw, aby je nabyć.

Część Polaków wiedziała, że są to pomówienia i oszczerstwa, ale część przyjmowała te informacje za prawdziwe. W innej publikacji Jerzy Urban, pod swoim najbardziej znanym pseudonimem Jan Rem, oskarżał duchownego jako człowieka, który „w kościele urządza seanse nienawiści”. A jego homilie mają charakter wiecowych przemówień, które mają zaspokoić „ czysto emocjonalne potrzeby swoich słuchaczy i wyznawców politycznych”.

Dolegliwa kara?

Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że zarówno kara grzywny wymierzona 12 lat temu w wysokości 20 tys. zł, jak i obecna sześciokrotnie wyższa, wobec posiadanego majątku Jerzego Urbana, nie są dla niego dolegliwą karą. Aczkolwiek znamy realne przykłady mówiące, że dla ludzi bogatych, niewyobrażalnie bolesna może być strata 5 zł za bilet do Muzeum Wilanowskiego.

W przypadku Jerzego Urbana kara finansowa powinna być wprost proporcjonalna do stopnia jego dawnych win z czasów PRL i tych obecnych już w III RP, niezmiennie jako amoralnego potwora. Sądowi pozostawiam dokonanie dokładnej kalkulacji. Nie wyobrażam sobie, żeby grzywna miał być mniejsza niż kilka milionów. Z ewentualną zamianą na areszt domowy, licząc za każdy dzień według aktualnych stawek więziennych. Oczywiście w rozległym domku z basenem.

źródło:
Zobacz więcej