„Andrzej J. nie reagował na patologie rynku finansowego. Musiało być przyzwolenie Tuska”

Donald Tusk a później Ewa Kopacz sprawowali nadzór nad Andrzejem J. jako prezesem KNF – przypomina Janusz Szewczak (fot. arch. PAP/Radek Pietruszka)

Andrzej J. nie reagował na patologie rynku finansowego, w wyniku których padały polskie firmy, a klienci tracili nawet 90 proc. wkładów – stwierdził Janusz Szewczak. Analityk gospodarczy i poseł Prawa i Sprawiedliwości skomentował w ten sposób zatrzymanie byłego (w latach 2011-16) przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. – Musiała być jakaś forma przyzwolenia ze strony Tuska – uważa Szewczak.

CBA zatrzymało byłego przewodniczącego KNF Andrzeja J.

Na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Szczecinie funkcjonariusze CBA zatrzymali byłego przewodniczącego KNF Andrzeja J. i sześciu...

zobacz więcej

– Złożyłem do Andrzeja J. 10 interpelacji jeszcze w 2016 r., w których wielokrotnie zwracałem uwagę na różne patologie, m.in. na toksyczne polisolokaty – powiedział Szewczak w rozmowie z portalem wpolityce.pl.

– Poszkodowani zwracali uwagę, że były już przewodniczący KNF-u występował po stronie firm ubezpieczeniowych przeciwko tym, którzy tracili nawet 90 proc. lokaty. Nie było żadnego odzewu – informuje poseł.

Według ekonomisty KNF nie sprawowała również „właściwego nadzoru nad kredytami frankowymi”.

– Całkowicie zlekceważono i dopuszczono do rabunku na polskich przedsiębiorcach w postaci tzw. opcji walutowych. Upadło wiele polskich firm, a wiele zadłużyło się na długie lata – przypomniał Szewczak.

– Pan Andrzej J. czuł się absolutnie bezkarny, czuł się królem, cesarzem, okrętem, sterem i żeglarzem. Wykazywał się niezwykłą butą i arogancją na posiedzeniach komisji, kiedy pytałem go o liczne patologie w systemie bankowym – dodał analityk i przypomniał, że były szef KNF podlegał bezpośrednio premierowi Tuskowi, a później premier Kopacz.

– Musiała być jakaś forma przyzwolenia ze strony Tuska, skoro było tyle wątpliwości, a Andrzej J. pozostawał niewzruszony. Pamiętajmy także, że był przecież w bliskich relacjach z Hanną Gronkiewicz-Waltz – zauważył Szewczak.

Andrzej J. i sześciu podległych mu urzędników zatrzymali na polecenie szczecińskiej prokuratury agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Prokuratorzy mieli ogłosić im zarzuty dotyczące przestępstw urzędniczych. Śledztwo dotyczy wielomilionowych pożyczek uzyskiwanych przez zorganizowaną grupę przestępczą w SKOK Wołomin.

Również w tej sprawie – jak wynika z oceny Szewczaka, ale również z informacji docierających z prokuratury – KNF miała ignorować płynące do niej ostrzeżenia.

źródło:
Zobacz więcej