Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Francuski rząd zawiesza planowaną podwyżkę akcyzy na paliwo. „Żółte kamizelki” nie odpuszczają

„Żółte kamizelki” zapowiadają kolejne protesty (fot. PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO)

Francuski premier Edouard Philippe ogłosił, że w związku z masowymi protestami rząd zawiesza na sześć miesięcy planowaną od 1 stycznia podwyżkę akcyzy na paliwo. Ponadto zapewnił, że w czasie zimy nie będzie wzrostu cen gazu ani energii elektrycznej. To może jednak nie wystarczyć, ponieważ przedstawiciele „żółtych kamizelek” zapowiadają dalsze protesty.

Do „żółtych kamizelek” przyłączyli się licealiści. Zablokowano ok. 100 szkół

Trwają blokady dróg i składów paliwa prowadzone przez ruch „żółtych kamizelek”; w leżącej na północy Francji Bretanii brakuje paliwa, a na granicy...

zobacz więcej

– Wytyczenie kierunku (polityki) i trzymanie się go jest koniecznością w rządzeniu Francją, ale żaden podatek nie zasługuje na to, by narażać jedność narodu – powiedział premier w telewizyjnym przemówieniu, w którym przedstawił planowane przez rząd kroki.

– Trzeba być głuchym lub ślepym, by nie usłyszeć lub nie zobaczyć gniewu Francuzów – dodał Philippe, odnosząc się do trwających od 17 listopada w całym kraju protestów ruchu „żółtych kamizelek”.

Jednocześnie Philippe poinformował, że zapowiadane wcześniej przez prezydenta Emmanuela Macrona w związku z kryzysem „żółtych kamizelek” konsultacje terenowe w sprawie transformacji energetycznej kraju będą trwały od 15 grudnia do 1 marca. Zdaniem premiera, „te decyzje, natychmiastowe, powinny przynieść złagodzenie (sytuacji) i spokój w kraju”.

Philippe dodał, że jest gotowy, by ulepszyć zaproponowane przez władze środki łagodzące skutki forsowanej przez rząd polityki prośrodowiskowej. – Rząd złożył propozycje. Może są one niewystarczające lub nieadekwatne. Rozwiązania muszą być inne w dużych miastach, a inne na wsiach. Rozmawiajmy o tym, poprawmy je. Uzupełnijmy je. Jestem gotów – zapewniał Philippe, przemawiając ze swojej siedziby, pałacu Matignon.

– Francuzi, którzy założyli żółte kamizelki, chcą, by podatki były niższe, a z pracy udało się utrzymać. My także tego chcemy. Jeśli nie udało mi się tego wytłumaczyć, jeśli rządząca większość nie zdołała przekonać Francuzów, coś musi się zmienić – mówił premier.

Sześciomiesięczne moratorium na podwyżkę akcyzy ma służyć wypracowaniu rozwiązań, które mają pomóc biedniejszym w przystosowaniu się do planowanych zmian. Wcześniej rząd proponował pomoc finansową dla najbiedniejszych kierowców, m.in. poprzez zwiększenie premii przyznawanej kierowcom o niskich dochodach, którzy stare samochody wymienią na nowsze, mniej zanieczyszczające środowisko. Agencja Reutera pisze, że niektórzy urzędnicy wspominali m.in. o ewentualnej podwyżce płacy minimalnej.

Paryż w ogniu. Skradziono karabin szturmowy z policyjnego radiowozu

Co najmniej 65 osób zostało rannych podczas zamieszek, do jakich doszło wokół paryskiego Łuku Triumfalnego. Zatrzymano 169 osób. Protestujący...

zobacz więcej

Zdaniem obserwatorów trwające od ponad trzech tygodnia we Francji protesty „żółtych kamizelek” symbolizują rozziew między rządzącą we Francji elitą a ludźmi głównie na wsi, w których najbardziej uderza wzrost kosztów utrzymania.

Agencja Reutera zauważa, że wtorkowe decyzje są pierwszą w ciągu 18 miesięcy rządów Macrona ewidentną zmianą planów. Philippe we wtorek jednocześnie ostrzegł obywateli, że nie mogą oczekiwać lepszej jakości usług publicznych i jednocześnie płacenia niższych podatków. Dodał, że na kompromis powinny pójść obie strony.

We Francji trwają zapoczątkowane 17 listopada protesty oddolnego ruchu „żółtych kamizelek”, który sprzeciwia się m.in. podwyżkom akcyzy na paliwa i wzrastającym kosztom utrzymania. Dochodzi m.in. do blokad dróg czy składów paliwa.

W sobotę manifestacje w stolicy Francji przerodziły się w akty przemocy i wandalizmu. Mer Paryża Anne Hidalgo w telewizji France 3 mówiła, że szkody spowodowane przez sobotnie rozruchy szacowane są na 3-4 miliony euro. Ekonomiści ostrzegają, że protesty mogą kosztować francuską gospodarkę nawet miliardy euro.

Będzie eskalacja konfliktu?

Już teraz jednak wiele wskazuje na to, jak podaje RMF, że „żółte kamizelki” nie zamierzają iść na kompromisy. Wielu komentatorów zauważa, że tego typu ustępstw ruch domagał się na początku fali protestów – a po ponad dwóch tygodniach demonstracji lista żądań znacznie się wydłużyła: w tej chwili obejmuje również m.in. znaczną podwyżkę zagwarantowanych prawnie minimalnych zarobków i dymisję prezydenta Macrona.

Paryski korespondent RMF FM Marek Gładysz donosi, że wielu przedstawicieli ruchu nawołuje, by w najbliższą sobotę - zgodnie z planem i po raz kolejny – przyjść na demonstrację na Polach Elizejskich. A według większości obserwatorów demonstracja ta może znowu doprowadzić do zamieszek. – Jesteśmy coraz bardziej zdesperowani i będziemy protestować coraz ostrzej. Propozycje premiera to mydlenie oczu - tłumaczy członek ruchu „żółtych kamizelek” – w rozmowie z RMF FM.

źródło:
Zobacz więcej