Przepisy dot. pracowników delegowanych przyjęte. Polska była przeciwna

Nad ostatecznym kształtem nowych przepisów będzie pracował europarlament (fot. Flickr/David Wright)

Po kilkunastu godzinach negocjacji we wtorek późnym wieczorem kraje Unii przyjęły stanowisko ws. nowych regulacji dotyczących międzynarodowego transportu drogowego. Jak powiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, Polska była przeciwna, jak również kilka innych krajów Wspólnoty.

Węgry zaskarżyły do TSUE dyrektywę o pracownikach delegowanych

Rząd Węgier zaskarżył do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej znowelizowaną dyrektywę o pracownikach delegowanych – poinformowała w czwartek...

zobacz więcej

Kraje członkowskie ustaliły m.in., w jakich sytuacjach kierowcy będą podlegać przepisom o delegowaniu pracowników. Z informacji Rady UE wynika, że zgodnie z tym stanowiskiem jeśli kierowca będzie wykonywał przewóz z kraju, w którym mieści się siedziba firmy, do innego państwa, to będzie wyłączony z przepisów o delegowaniu.

Jednocześnie w drodze do kraju docelowego kierowca będzie mógł wykonać jeden dodatkowy załadunek lub rozładunek, co również nie będzie wiązało się z podleganiem przepisom o delegowaniu. Podobnie jeden załadunek i wyładunek będzie mógł zostać przeprowadzony w drodze w drodze powrotnej.

Inna opcja, na którą mają zezwalać nowe przepisy, to brak dodatkowego załadunku lub wyładunku w drodze do punktu docelowego; w zamian będzie można dokonać dwa załadunki lub wyładunki w drodze powrotnej.

W przypadku wszystkich innych rodzajów operacji, w tym kabotażu, przepisy dotyczące delegowania będą obowiązywały od pierwszego dnia pracy za granicą.

W odniesieniu do kabotażu (operacji przedsiębiorstw transportowych przeprowadzanych poza ich własnym krajem) kraje utrzymały zasadę dopuszczającą maksymalnie rtrzy operacje w ciągu siedmiu dni. Ustaliły jednak, że „aby zapobiec systematycznemu kabotażowi”, wprowadzony zostanie okres „zamrożenia” wynoszący pięć dni, zanim kolejne przewozy kabotażowe będą mogły być przeprowadzone w tym samym kraju i tym samym pojazdem.

PE odrzucił korzystne dla Polski stanowisko w sprawie przewoźników drogowych

Parlament Europejski odrzucił korzystne dla Polski stanowisko komisji transportu PE w sprawie przewoźników drogowych. Zakładało ono, że przewoźnicy...

zobacz więcej

Niezbędne tachografy

Żeby nowe przepisy mogły zostać wyegzekwowane, do 2024 r. wszystkie samochody wykonujące przewozy w transporcie międzynarodowym będą musiały być wyposażone w specjalne tachografy. Będą one rejestrowały, kiedy i gdzie ciężarówka przekroczyła granicę oraz lokalizowały czynności załadunku i rozładunku.

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk powiedział, że nowe przepisy narzucają obowiązki, które są „niestety nie do przyjęcia”.

– Nie byliśmy w tym osamotnieni, kiedy mówiliśmy, że nie możemy poprzeć przede wszystkim rozwiązań, które zamiast prawdziwego kompromisu, zrównoważonych rozwiązań, zamiast przyczynić się do dobrego funkcjonowania jednolitego rynku – zakładają restrykcyjne, nieproporcjonalne, protekcjonistyczne środki. To artykułowaliśmy na każdym etapie debaty, która trwała od rana w Brukseli – wskazał.

Dodał, że Polska nie chciała się zgodzić na rozdział transportu na objęty delegowaniem oraz nieobjęty. Skrytykował też fakt, że wprowadzono restrykcje wobec tych przewoźników, którzy wykonują kabotaż.

Zaznaczył, że Polska nie była jedynym krajem przeciwnym nowym regulacjom.

– Przeciwko dzisiaj głosowały Polska, ale także i Węgry, Litwa, Łotwa, Malta, Bułgaria, Chorwacja, Irlandia, Belgia. Zróżnicowane państwa – zwrócił uwagę.

Minister poinformował, że podczas negocjacji padło pytanie, kto nie zgadza się z propozycją i te kraje zgłosiły sprzeciw, mimo to nie udało się jednak zablokować regulacji.

Przyjęta propozycja jest stanowiskiem Rady UE do negocjacji z PE nad ostatecznym kształtem nowych przepisów.

źródło:

Zobacz więcej