RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Do „żółtych kamizelek” przyłączyli się licealiści. Zablokowano ok. 100 szkół

Od 17 listopada trwają protesty ruchu „żółtych kamizelek”, który sprzeciwia się m.in. podwyżkom akcyzy na paliwo i ciągle wzrastającym kosztom utrzymania (fot. PAP/EPA/YOAN VALAT)
Od 17 listopada trwają protesty ruchu „żółtych kamizelek”, który sprzeciwia się m.in. podwyżkom akcyzy na paliwo i ciągle wzrastającym kosztom utrzymania (fot. PAP/EPA/YOAN VALAT)

Trwają blokady dróg i składów paliwa prowadzone przez ruch „żółtych kamizelek”; w leżącej na północy Francji Bretanii brakuje paliwa, a na granicy z Hiszpanią pojawiły się wielokilometrowe korki. Protest rozpoczęli też licealiści.

Paryż w ogniu. Skradziono karabin szturmowy z policyjnego radiowozu

Co najmniej 65 osób zostało rannych podczas zamieszek, do jakich doszło wokół paryskiego Łuku Triumfalnego. Zatrzymano 169 osób. Protestujący...

zobacz więcej

Licealiści całkowicie lub częściowo blokowali około 100 szkół w całym kraju. Był to wyraz sprzeciwu wobec reform systemu edukacji, w tym wobec wprowadzenia nowego systemu rekrutacji na studia. W wielu przypadkach uczniowie wyrażali również poparcie dla „żółtych kamizelek”.

Do protestów licealistów w niektórych miejscach przyłączyły się grupy chuliganów. W podparyskim Aubervilliers podczas blokady szkoły doszło do zamieszek i pożaru, a grupa zakapturzonych mężczyzn odcięła dostęp do budynku policjantom i strażakom.

Minister edukacji narodowej i młodzieży Jean-Michel Blanquer podkreślił jednak, że odsetek protestujących (uczniowie 100 z ok. 4 tys. szkół) jest niewielki. – Wielu ludzi usiłuje prześlizgnąć się przez furtkę protestów „żółtych kamizelek” – ocenił.

Jednocześnie od 17 listopada trwają protesty oddolnego ruchu „żółtych kamizelek”, który sprzeciwia się m.in. podwyżkom akcyzy na paliwo i ciągle wzrastającym kosztom utrzymania.

Aresztowania i podpalenia. Bilans protestów „żółtych kamizelek” w Belgii

Dwunastu rannych policjantów, 74 osoby aresztowane, kilka spalonych samochodów – to bilans wczorajszych protestów w Brukseli przeciwko podwyżkom...

zobacz więcej

Na francusko-hiszpańskiej granicy, w okolicy katalońskiej miejscowości La Jonquera, w wyniku blokad dróg utworzył się co najmniej 19-kilometrowy korek. Utknęły tam 3-4 tys. pojazdów.

Z kolei w nadmorskim mieście Brest na zachodzie Francji protestowali robotnicy wykonujący prace publiczne, którzy – aby odróżnić się od „żółtych kamizelek” – założyli kamizelki pomarańczowe. Od środy blokują oni magazyn w porcie, w wyniku czego od piątku nie wjechał tam ani nie wyjechał stamtąd żaden pojazd ciężarowy.

Również blokady składów paliwa trwają w całym kraju, m.in. w Mans (północ) czy Fos-sur-Mer (południe). Niektóre z tych blokad krytykowane są nawet przez same „żółte kamizelki”.

Koordynatorka ruchu w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże powiedziała AFP, że żałuje, iż ruch jest „przejmowany” przez „elementy zradykalizowane”.

Po interwencji służb bezpieczeństwa niektóre blokady zostały przerwane.

Francja: Trwają blokady dróg, ruch „żółtych kamizelek” już uznano za sukces

We Francji trwają blokady dróg, będące protestem przeciw niedawnej podwyżce akcyzy na paliwa. Choć protestujących jest coraz mniej, to obserwatorzy...

zobacz więcej

W związku z kryzysem w pałacu Matignon premier Edouard Philippe spotkał się z przedstawicielami francuskich partii politycznych. Po rozmowach większość przywódców wzywało rząd do cofnięcia planowanej od 1 stycznia podwyżki akcyzy na paliwo.

W sobotę manifestacje w stolicy Francji przerodziły się w akty przemocy i wandalizmu. Mer Paryża Anne Hidalgo w telewizji France 3 mówiła, że szkody spowodowane przez sobotnie rozruchy szacowane są na 3-4 mln euro. Ekonomiści ostrzegają, że protesty „żółtych kamizelek” mogą kosztować francuską gospodarkę nawet miliardy euro.

Drobny handel paryski ucierpiał podwójnie – zarówno z powodu konieczności zamykania sklepów oraz braku klientów odstraszonych wcześniejszymi niepokojami, jak i z powodu wandalizmu i zwykłych rabunków.

Straty z powodu manifestacji i występującego przy ich okazji wandalizmu dotknęły również francuską prowincję. Duże problemy powodują trudności w zaopatrzeniu sklepów; pierwsze wyliczenia wskazują, że przemysł spożywczy może stracić ok. 13,5 mld euro, a firmy transportowe około 400 mln euro. Z kolei na około 10 mln euro szacuje się straty paryskich hoteli z powodu anulowania rezerwacji przez turystów, którzy obawiają się teraz przyjazdu nad Sekwanę – odwołano 20-25 tys. noclegów.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej