Polacy pokonują w Gdańsku Włochów. Mistrzostwa świata coraz bliżej

Zawodnik reprezentacji Polski Maciej Lampe (P) i Pietro Aradori (L) z Włoch podczas meczu eliminacyjnego do mistrzostw świata koszykarzy (fot. PAP/Adam Warżawa)

Polacy pokonali w Ergo Arenie w Gdańsku Włochów 94:78 (31:18, 21:23, 21:24, 21:13) w drugim etapie kwalifikacji mistrzostw świata koszykarzy. To szóste zwycięstwo Biało-Czerwonych w grupie J, które przybliża ich do awansu do finałów w 2019 r.

Z nimi powalczymy o Euro 2020. Losowanie wyjątkowo łaskawe

W stolicy Irlandii odbyło się losowanie grup eliminacyjnych do piłkarskich mistrzostw Europy w 2020 roku. Biało-czerwoni byli losowani z pierwszego...

zobacz więcej

Polacy rozpoczęli w składzie A.J. Slaughter, kapitan Adam Waczyński, Mateusz Ponitka, Aaron Cel i Maciej Lampe. Od pierwszych minut aktywny był Ponitka, i to zawodnik Lokomotiwu Krasnodar zdobył inauguracyjne punkty. Po jego przechwycie i koszu oraz akcjach podkoszowych Lampego Biało-Czerwoni prowadzili 16:8 po niespełna pięciu minutach i trener rywali Meo Sachetti zmuszony był do wzięcia czasu.

Najwięcej problemów Polacy mieli z zatrzymaniem skrzydłowego Stefano Tonuta (sześć punktów w pierwszej kwarcie), ale aktywna obrona podopiecznych trenera Mike'a Taylora funkcjonowała coraz lepiej. Po kolejnym przechwycie Ponitki i jego kontrze było 20:10. Naturalizowany amerykański rozgrywający AJ. Slaughter potrafił nie tylko znaleźć kolegów, ale i trafiał z dystansu, a w całym meczu uzyskał double-double – 11 asyst i 10 pkt.

Dobrze spisywali się nie tylko gracze pierwszej piątki, ale i zmiennicy. Znakomite wejście miał Michał Sokołowski – pierwsze dotknięcie piłki zakończyło się rzutem zza linii 6,75 m, zaś wykorzystane wolne dały przewagę różnicą 13 pkt (29:16, 31:18).

Włosi bez graczy NBA i czołowych zawodników Euroligi mieli kłopoty pod koszem i przegrywali walkę na tablicach, co dawało Biało-Czerwonym szanse na kontrataki i „łatwe” punkty.

Po rzucie za trzy punkty Karola Gruszeckiego na początku drugiej kwarty Biało-Czerwoni uzyskali największe prowadzenie w pierwszej połowie 34:20.

Przewaga zespołu trenera Taylora oscylowała wokół 10 punktów, choć rywale kilka razy zmniejszali różnicę, trafiając zza linii 6,75 m – trzy razy czynił to 25-letni skrzydłowy Awudu Abbas.

Po 20 minutach Polska prowadziła jednak 52:41, bo równo z syreną kończącą tę część także za trzy punkty trafił Sokołowski.

PŚ w skokach narciarskich. Znakomity występ Piotra Żyły

Piotr Żyła zajął drugie miejsce w konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Niżnym Tagile. Reprezentant Polski przegrał zaledwie o 0,2 pkt...

zobacz więcej

Polacy zdobyli więc tyle samo punktów do przerwy, co w Bolonii w pierwszym meczu, ale wówczas gospodarze mieli ich 54, zaś w Ergo Arenie skuteczność Włochów była niższa.

W drugiej połowie walka była bardziej wyrównana i zacięta, ale Polacy utrzymywali intensywność gry. Siedem z rzędu punktów kapitana Waczyńskiego, zbiórki pod koszami i rzut zza linii 6,75 m Slaughtera dały Biało-Czerwonym w 24. minucie najwyższe prowadzenie w spotkaniu różnicą 17 pkt – 64:47.

Potem nastąpił najgorszy moment gry gospodarzy. W niespełna trzy minuty Polacy stracili 12 punktów, zdobywając zaledwie jeden. Włosi zmniejszyli straty do sześciu punktów (65:59 i 65:71).

Przed ostatnią kwartą Polska prowadziła 73:65. Żywiołowy doping publiczności poniósł Biało-Czerwonych do zwycięstwa. Agresywna defensywa spowodowała, że przez pierwsze pięć minut rywale nie zdobyli żadnego punktu. Polacy mieli ich zaś 82 w 35. minucie po rzucie zza linii 6,75 m najbardziej doświadczonego w kadrze Łukasza Koszarka i ponownie prowadzili wysoko, mając 17 pkt przewagi (82:65).

Pod koszami rządził mający świetny sezon w lidze chińskiej Lampe – rozdawał czapy, zbierał piłki, a w ataku był dobrze wykorzystywany przez kolegów, którzy podawali mu w tempo. Środkowy zdobył 22 punkty i miał osiem zbiórek. AJ. Slaughter zapisał na koncie rekordową w eliminacjach liczbę asyst – 11, a Koszarek »dorzucił« pięć podań otwierających kolegom drogę do kosza.

Biało-Czerwoni mieli w sumie 24 asysty, czyli o osiem więcej od zawodników Italii i zdecydowanie lepszą skuteczność rzutów za trzy. Trafili osiem z 17 (47,1 proc.), podczas gdy rywale 8 z 27 (29,6 proc.). Podopieczni trenera Taylora mieli jedynie dziewięć strat, a rywale 14.

źródło:

Zobacz więcej