Prezydent Francji pod uszkodzonym Łukiem Triumfalnym

Demonstranci uszkodzili Łuk Triumfalny w Paryżu (fot. PAP/EPA/YOAN VALAT )

Prezydent Francji Emmanuel Macron zaraz po powrocie do Paryża udał się w niedzielę pod Łuk Triumfalny, gdzie w sobotę protestowały „żółte kamizelki”. Pomnik został zbezczeszczony: pokryty graffiti, część rzeźb zniszczono. Rząd nie wyklucza stanu wyjątkowego.

Premier Francji odwołał przyjazd na szczyt w Katowicach po protestach „żółtych kamizelek”

Premier Francji Edouard Philippe nie uda się do Katowic na szczyt klimatyczny COP24 w związku z gwałtownymi protestami przeciw podwyżce podatku od...

zobacz więcej

Telewizja pokazała zewnętrzne ściany monumentu pokryte napisami i hasłami domagającymi się głównie dymisji Macrona, ale także „obalenia burżuazji” i zapowiadającymi triumf „żółtych kamizelek”. Od wewnątrz Łuku, pod którym znajduje się grób Nieznanego Żołnierza, zniszczeniu uległa niemal połowa twarzy Marianny – symbolu Republiki Francuskiej.

Prezydentowi w inspekcji Łuku i skali zniszczeń w tym reprezentacyjnym rejonie miasta towarzyszył szef MSW Christophe Castaner.

Pracownicy ratusza nadzorujący sprzątanie po wandalach ostrzegli przed możliwym trwałym zniszczeniem rzeźb i reliefów przy czyszczeniu kamieniarki.

Narada w Pałacu Elizejskim

Po największych od lat zamieszkach w Paryżu, towarzyszących sobotnim demonstracjom, prezydent spotkał się też z premierem Edouardem Philippe'em i członkami rządu na naradzie kryzysowej. Wcześniej Macron zapowiedział, że „nigdy nie pogodzi się z przemocą”, a rzecznik rządu Benjamin Griveaux, jeden z jego najbliższych politycznych sojuszników, nie wykluczył w radiu Europe 1 wprowadzenia stanu wyjątkowego. Griveaux dodał, że „należy zbadać wszystkie środki”.

Po spotkaniu źródła w Pałacu Elizejskim poinformowały, że na naradzie prezydenta z członkami rządu nie dyskutowano na temat wprowadzenia stanu wyjątkowego, a Macron w niedzielę nie będzie się wypowiadać na temat kryzysu. Według tego źródła, na które powołuje się Reuters, na spotkaniu rozmawiano o przystosowaniu sił bezpieczeństwa do przyszłych protestów po zamieszkach, jakie wybuchły dzień wcześniej w stolicy.

W sobotę, kolejny weekend z rzędu, protestujący wyszli na ulice centrum Paryża. Doszło do starć z policją, która użyła gazu łzawiącego. 133 osoby zostały ranne. Służby zatrzymały 412 osób, z których 378 jest nadal w areszcie. Epicentrum zamieszek znajdowało się na Polach Elizejskich.
Protestujący uszkodzili m.in. posąg Marianne - symbolu Republiki Francuskiej (fot. PAP/EPA/ETIENNE LAURENT)

Do zamieszek doszło także w Ardenach. W licznych miejscach Francji blokowane były drogi. Protest spotyka się z sympatią i wsparciem 85 procent społeczeństwa sprzeciwiającego się planom podwyżek paliw, przede wszystkim oleju napędowego, co ma według prezydenta Emmanuela Macrona mieć pozytywny wpływ na stan środowiska.

W związku z falą protestów premier Francji Edouard Philippe odwołał wizytę na szczycie klimatycznym COP24 w Katowicach.

źródło:
Zobacz więcej