RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Paryż w ogniu. Skradziono karabin szturmowy z policyjnego radiowozu

Rośnie liczba poszkodowanych podczas zamieszek towarzyszących w Paryżu sobotnim protestom „żółtych kamizelek” przeciwko podwyżce podatku od paliw. Według oficjalnego bilansu 110 osób zostało rannych, w tym 17 policjantów. Liczba zatrzymanych wzrosła do 287.

Aresztowania i podpalenia. Bilans protestów „żółtych kamizelek” w Belgii

Dwunastu rannych policjantów, 74 osoby aresztowane, kilka spalonych samochodów – to bilans wczorajszych protestów w Brukseli przeciwko podwyżkom...

zobacz więcej

Według najnowszych informacji agencji Reutera, protestujący podpalili budynek niedaleko wieży Eiffla i ukradli karabin szturmowy z policyjnego radiowozu. Policja szuka broni i sprawców.

Premier Francji Edouard Philippe informował, że koło południa w sobotę w całej Francji manifestowało 36 tys. ludzi, a w Paryżu około 5,5 tys. Trzy godziny później, po południu, w całym kraju liczba protestujących według francuskiego MSW wzrosła do 75 tys. Demonstracje odbywały się trzeci weekend z rzędu. Według danych MSW w pierwszych udział brało 282 tys. osób, a w drugich – 106 tys., z czego 8 tys. w stolicy.

Szef francuskiego MSW Christophe Castaner przed południem napisał na Twitterze, że na Polach Elizejskich i wokół nich oraz w pobliżu Łuku Triumfalnego jest „1500 wichrzycieli”.

– Chcę powiedzieć, jak bardzo mnie zaskoczyło takie zakwestionowanie symboli Francji: fakt, że miejscem manifestacji stał się Łuk Triumfalny nad grobem Nieznanego Żołnierza – powiedział Philippe. – Nie podobają mi się takie obrazki, zaskakują mnie – stwierdził. Dodał również, że „pewne zdecydowane i wyposażone jednostki” zebrały się z rana w sobotę, aby „prowokować” starcia z policją.

Prezydent Emmanuele Macron, który przebywa na szczycie G20 w Buenos Aires, potępił wieczorem uczestników protestów, którzy atakowali policję, plądrowali sklepy i podpalali budynki.

– To, co wydarzyło się w Paryżu, nie ma nic wspólnego z wyrazem pokojowego gniewu (…) Nie ma powodu, dla którego policja powinna zostać zaatakowana, (…) przechodnie lub dziennikarze są zagrożeni, Łuk Triumfalny zbezczeszczony. Sprawcy tej przemocy nie chcą zmian, chcą chaosu. (…) Zostaną zidentyfikowani i zatrzymani i odpowiedzą za swoje działania w sądzie. (…). Będę zawsze szanować opozycję, (…) ale nigdy nie zaakceptuję przemocy – oświdczył Macron.

Zapowiedział, że na niedzielę zwołał spotkanie „ze wszystkimi właściwymi służbami”, w którym weźmie udział po powrocie z Buenos Aires.

Do pierwszych incydentów na Polach Elizejskich we francuskiej stolicy doszło ok. godz. 9 rano. Manifestanci usiłowali sforsować kordon policji, na co członkowie sił bezpieczeństwa odpowiedzieli gazem łzawiącym. Zakapturzeni i zamaskowani protestujący rzucali w policjantów barierkami i innymi przedmiotami. Inni zabarykadowali się w okolicach placu Charles'a de Gaulle'a (dawniej Gwiazdy), gdzie rozpoczynają się Pola Elizejskie. Podpalano samochody i kosze na śmieci.

Zamieszki podczas protestu „żółtych kamizelek”. Ponad 100 tys. ludzi wyszło na ulice Francji

Francuska policja użyła w sobotę gazu łzawiącego i armatek wodnych, aby na Polach Elizejskich rozpędzić agresywnych uczestników demonstracji tzw....

zobacz więcej

Sceny miejskiej partyzantki powtarzały się w wielu dzielnicach stolicy Francji, w której wstrzymano ruch na co najmniej 19 stacjach metra oraz na wszelki wypadek zamknięto wielkie domy towarowe w 9. dzielnicy Paryża. Zamieszki przesuwały się w stronę historycznego centrum miasta, w stronę najpierw Luwru i Galerii Lafayette. W pobliżu Pól Elizejskich podpalono samochody, a w 1. dzielnicy nawet wóz policyjny. Po południu doszło do pożaru na rogu placu de Gaulle'a i jednej z odchodzących od niej reprezentacyjnych alej.

Początkowo pokojowo protestujący przedstawiciele „żółtych kamizelek” zebrali się przy Łuku Triumfalnym na skraju Pól Elizejskich. Śpiewali francuski hymn narodowy i wzywali do dymisji prezydenta Emmanuela Macrona. Na cokołach Łuku wypisali czarnymi literami „żółte kamizelki zatriumfują”; rozwinęli też transparent z hasłem „Macron, przestań nas traktować jak durniów”.

Podobne protesty odbyły się w Hadze w Holandii, gdzie pod budynkami parlamentu zgromadziło się około 100 osób. Ponieważ nie chcieli na wezwanie policji przenieść się do pobliskiego parku, policjanci zablokowali bramę prowadząca do parlamentu. Policja konna i policyjne vany przegoniły później resztki protestujących spod parlamentu. Według holenderskich mediów w Hadze zatrzymano dwóch manifestantów, a w Maastricht – przywódcę protestu.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej