„Nikt nie ma prawa pouczać Turcji!” [OPINIA]

Kurdowie nie są gośćmi w Turcji. Żyją w tym samym miejscu od tysięcy lat (fot. Getty Images/Dominika Zarzycka)

W Turcji jest około 18 mln Kurdów. Jest to prawie 25 proc. tamtejszej populacji, choć niektórzy twierdzą, że nawet co trzeci turecki obywatel ma kurdyjskie korzenie. Turcy obawiają się, że za parę dekad staną się mniejszością w stworzonej przez siebie w 1923 roku republice. Dlatego próbują na wszelkie sposoby turkifikować Kurdów.

Sprawa Chaszodżdżiego: festiwal hipokryzji [OPINIA]

Sprawa saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego, który zniknął 2 października w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule, przede wszystkim...

zobacz więcej

Asymilację gości w swoim państwie można zrozumieć, ale problem polega na tym, że Kurdowie nie są gośćmi w Turcji. Żyją w tym samym miejscu od tysięcy lat, a Turcy przyszli tam dopiero w XVI wieku. Dziś kurdyjscy liderzy, dążący do pokojowego uregulowania konfliktu turecko-kurdyjskiego siedzą w więzieniach albo co gorsza – nie żyją.

Zgładzić Elciego

Niemal równo trzy lata temu, 28 listopada 2015 roku pod tzw. „minaretem na czterech nogach”, w samym centrum starego miasta w Diyarbakir, nieformalnej stolicy Kurdystanu tureckiego odbywał się wiec pokojowy. Zorganizował go szef tamtejszej rady adwokackiej Tahir Elci. Chwilę potem już nie żył. Zginął otoczony tajniakami, kamerami telewizyjnymi, w biały dzień. Sprawców nie wykryto, a turecka prokuratura stwierdziła, że nie jest w stanie ustalić okoliczności zdarzenia i zamknęła śledztwo.

Wojna Jednodniowa. Jak upadła Jerozolima Kurdów

Październik 2017 roku zapisze się w historii Kurdów czarnymi zgłoskami. W kilkadziesiąt godzin prysł mit bitnych peszmergów, w kilka dni rozwiała...

zobacz więcej

Trzy tygodnie wcześniej, razem z Tomkiem Grzywaczewskim, autorem niedawno wydanej książki „Granice marzeń” o państwach nieuznawanych, rozmawialiśmy z Elcim w jego biurze w Diyarbakir. Cieszący się międzynarodowym autorytetem prawnik miał już wówczas odebrany paszport, bo groziło mu dożywocie. Wszystko przez kilka słów wypowiedzianych na antenie jednej z tureckich telewizji. „PKK nie jest organizacją terrorystyczną” - stwierdził i Turcja oskarżyła go o „propagowanie terroryzmu”. Ktoś jednak uznał, że łatwiej jest Elciego zabić niż posadzić do więzienia.

Elci nigdy nie popierał Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), organizacji założonej przez Abdullaha Ocalana w 1978 roku, która od 1984 roku prowadzi walkę zbrojną przeciwko Turcji. Wręcz przeciwnie, krytykował PKK za przeniesienie w 2015 roku walki do miast, twierdząc, że przyniesie to tylko zniszczenie i bezsensowną śmierć młodych ludzi. Podkreślał jednak równocześnie, że PKK nie wzięła się znikąd, lecz powstała z tureckiego terroru wobec Kurdów. Uważał też, że Turcja to nie Syria i większość Kurdów woli drogę politycznych reform a nie walki zbrojnej.

Na filmie ukazującym ostatnie sekundy życia Elciego słychać strzały. Później kamera pokazuje Elciego, stojącego w grupie ludzi i usiłującego się schronić. Dalej widać dwóch tureckich tajniaków zawzięcie strzelających do kilku biegnących z naprzeciwka mężczyzn. Ci przebiegają obok, kierując się w stronę miejsca, w którym stał Elci. Tajniacy również się odwracają i dalej strzelają z odległości metra, może dwóch. Później widać już tylko pusty plac i zwłoki Elciego. Poza tym nikt nie został ranny, tajniacy nikogo nie trafili, a prokuratura po kilku miesiącach umorzyła śledztwo wobec „niemożności ustalenia okoliczności zdarzenia”.

Nowa wojna w Iraku? Starcie Kurdów z siłami prorządowymi

Siły irackie starły się z bojownikami kurdyjskimi w miejscowości Altun Kupri, 35 km na północny wschód od Kirkuku. Do walki doszło na drodze...

zobacz więcej

Zaorać kurdyjskie miasta, zapełnić więzienia

W tym samym dniu, w którym spotkaliśmy się z Elcim odwiedziliśmy ojca Gaffara, proboszcza miejscowego kościoła ormiańskiego. Gaffar przyznał, że 100 lat wcześniej Kurdowie mordowali Ormian, dodał jednak, że dla Ormian w Turcji liczy się przede wszystkim dzień dzisiejszy i nie miał wątpliwości, że bez autonomii politycznej Kurdów nie będzie autonomii kulturalnej Ormian w tym kraju. Jego kościół był zresztą przez dziesięciolecia spalony i dopiero wspólnym wysiłkiem diaspory ormiańskiej oraz kurdyjskiego samorządu udało się go odbudować. Kilka miesięcy później wojsko tureckie znów spaliło kościół a Kurdów z samorządu miasta wsadziło do więzienia, gdzie przebywają do dziś.

Kilka dni później razem z Tomkiem i Dawidem Wildsteinem znaleźliśmy się w kurdyjskim mieście Silvan. Trafiliśmy akurat na pogrzeb dwóch cywilów zastrzelonych przez tureckie wojsko. Przez 11 dni Turcy ostrzeliwali dzielnicę, którą opanowała młodzież z miejskiej partyzantki YDG-H. Wcześniej Turcy zadbali by z miasta zniknęły osoby, które mogły zapanować nad gorącymi głowami nastolatków, którzy wymyślili sobie, że przy pomocy kilku kałasznikowów pójdą w ślady swoich kuzynów z Syrii. Syryjscy Kurdowie w tym czasie wywalczyli sobie bowiem wolne terytorium – Rożawę. Członkowie władz samorządowych, którzy mogli zapanować nad sytuacją zniknęli, bo Turcy ich po prostu aresztowali i wsadzili do więzienia.

Masowe aresztowania kurdyjskich działaczy z legalnej partii HDP, a także mordy na takich osobach jak Tahir Elci były celową polityką tureckiego rządu, który chciał pozbyć się ludzi dążących do pokojowego uregulowania problemów i powstrzymać walkę zbrojną. Prezydent Turcji Erdogan chciał konfrontacji siłowej, bo wiedział, że młodzi Kurdowie ją przegrają. Chciał utopić we krwi kurdyjskie aspiracje, by zastraszyć Kurdów i zmusić do posłuszeństwa. Wiedział też, że Europa będzie siedzieć cicho jak mysz pod miotłą.

Turcy rozpoczęli bombardowania syryjskich Kurdów, sprzymierzeńców USA

Premier Turcji Binali Yildirim poinformował w sobotę, że tureckie lotnictwo rozpoczęło atak na kurdyjską enklawę Afrin w prowincji Aleppo na...

zobacz więcej

Europa siedziała cicho jak mysz pod miotłą

Wiosną 2015 roku z i przez Turcję ruszyła do Europy fala migrantów. Dokładna analiza zdarzeń nie pozostawiała najmniejszych wątpliwości, że stały za tym tureckie służby specjalne, które ułatwiały migrantom przedostanie się na zachodnie wybrzeże Turcji i załadowanie się do łódek płynących do Grecji. We wrześniu natomiast do Turcji przyleciał Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Akurat w tym samym czasie trwało krwawe oblężenie kurdyjskiego miasta Cizre, do którego pieszo ruszyli politycy kurdyjskiej partii HDP, reprezentowanej w tureckim parlamencie.

Ponieważ po czerwcowych wyborach parlamentarnych nie udało się stworzyć w Turcji rządu więc zgodnie z konstytucją do nowych wyborów (które odbyły się w listopadzie) stworzono rząd złożony ze wszystkich partii parlamentarnych. Ministrem ds. integracji europejskiej został polityk HDP, który również szedł na ratunek Cizre. Tusk się z nim oczywiście nie spotkał, a gdy udzielał w Ankarze poparcia tureckiej „walce z terroryzmem” wojsko blokowało przyjazd karetki do niespełna miesięcznego chłopczyka z Cizre. Dziecko zmarło i nie było jedyną ofiarą tego oblężenia. Raport o zbrodniach przeciwko ludzkości popełnionych przez turecką armię przygotował kilka tygodni później Tahir Elci.

W Europie nikogo to nie interesowało więc krwawych pacyfikacji zaczęło być coraz więcej. Najstraszniejszy był przebieg drugiego oblężenia Cizre, które trwało od grudnia 2015 do lutego 2016 i w którym zginęło kilkaset osób. Na początku lutego z miasta zaczęły napływać rozpaczliwe apele o pomoc dla prawie 200 osób, uwięzionych w zawalonym budynku. Nikt nie zareagował, a 7 lutego wojsko tureckie spaliło żywcem co najmniej 178 osób. Cizre po tych wydarzeniach przypominało najbardziej zniszczone miasta w Syrii. A nie tylko ono było zniszczone. Większość zabytkowej dzielnicy Sur w Diyarbakir również legła w gruzach. Niedługo potem, w kwietniu 2016 roku, do Turcji znów przyjechał Tusk i dla krytyków jego wizyty miał jeden komunikat: „Nikt nie ma prawa pouczać Turcji co ma robić”.

Gałązka Oliwna ociekająca krwią. Jak Rosja sprzedała sojusznika

Turecka ofensywa na kurdyjską enklawę Afrin otworzyła nowy front w syryjskiej wojnie domowej. Operacja nie byłaby możliwa bez przyzwolenia Rosji....

zobacz więcej

Uwięzić Demirtasa

Opresja Kurdów w Turcji zaczęła się z chwilą ogłoszenia powstania Republiki Tureckiej w 1923 roku, ale na początku poprzedniej dekady wydawało się, że jest szansa na pokój i uznanie politycznych praw tego narodu. Na początku 2015 roku wszystko uległo jednak zmianie, gdy Erdogan wyrzucił do kosza dopiero co podpisane tzw. „porozumienie z Dolmabahce”, które stanowiło plan ostatecznego zakończenia sporu kurdyjsko-tureckiego i wojny PKK z Turcją. Było to coś podobnego do tzw. porozumienia wielkopiątkowego z 1998 r., które zakończyło konflikt Irlandzkiej Armii Republikańskiej z Wielką Brytanią. Erdogan wolał jednak inną drogę, a gdy Kurdowie masowo zagłosowali w czerwcu 2015 r. na dążącą do pokoju HDP, na której czele stał Selahattin Demirtas, postanowił ich ukarać. Problemem tamtych wyborów było to, że rządząca AKP nie zdobyła absolutnej większości więc Erdogan dał Kurdom „drugą szansę” na dokonanie „prawidłowego wyboru” w powtórzonych wyborach. Zachęcić ich do tego miała krwawa jatka, którą urządził w międzyczasie.

Demirtas, był uważany za charyzmatycznego przywódcę, którego dążenie do pokoju było oczywiste dla wszystkich. W dodatku to on wprowadził HDP do parlamentu. W Turcji nie jest to proste, bo próg wyborczy wynosi 10 procent. Ale w czerwcu 2015 r. HDP zdobyła ponad 13 proc., a w listopadzie, mimo kampanii terroru i masowych aresztowań, które objęły również deputowanych tej partii, również przekroczyła wyborczy próg. Dlatego Demirtasa też musiał dotknąć kij Erdogana. W listopadzie 2016 roku został aresztowany pod zarzutem „propagandy terrorystycznej”, a tureccy prokuratorzy zażądali dla niego łącznej kary 142 lat więzienia. Mimo to Demirtas wystartował w wyborach prezydenckich w 2018 roku i zajął trzecie miejsce zdobywając 8,4 proc. głosów. Całą kampanię prowadził z więziennej celi.

W zeszłym tygodniu wypuszczenia Demirtasa z więzienia zażądał Europejski Trybunał Praw Człowieka. Turcja oczywiście odrzuciła wyrok Trybunału. Niemal równo w trzecią rocznicę mordu na Elcim.

źródło:
Zobacz więcej