Głosowania w PE przeliczane są „na oko”. Polscy eksperci sporządzili raport

Głosy europosłów oceniane są na oko, a procedura wraz z tłumaczeniem trwa nieraz dwie sekundy – stwierdza raport polskich ekspertów. (fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ)

Głosowania w Parlamencie Europejskim trwają kilka sekund, często mniej niż dwie. Uniemożliwia to prawidłowe tłumaczenie, oddanie i przeliczenie głosów, a błędy mają wpływ na proces tworzenia prawa – wynika z raportu polskich prawników przedstawionego w Brukseli przez europosła Dobromira Sośnierza (Partia Wolność).

Komisja PE miała badać praworządność w Polsce. Spotkała się ze środowiskami lewicowymi

„Komisja Parlamentu Europejskiego, badająca w Polsce praworządność, zaplanowała spotkania wyłącznie ze środowiskami lewicowymi” – informuje „Nasz...

zobacz więcej

Podczas prezentacji raportu Sośnierz powiedział, że gdy został europosłem, zszokował go tryb prowadzenia głosowań w Parlamencie Europejskim.

– Wiedziałem, że będziemy zajmować się całym światem, pouczać wszystkich o demokracji, ale nie wiedziałem, że sami nie będziemy trzymać się zasad demokratycznych u siebie – wskazał eurodeputowany.

– Tempo prowadzonych głosowań już na pierwszej sesji było dla mnie wstrząsające, jak i fakt, że w tak niechlujny i pośpieszny sposób można procedować prawo – wyznał Sośnierz dodając, że właśnie dlatego zdecydował się na przygotowanie raportu.

Raport na zlecenie europosła został przygotowany on pod redakcją naukową dr. Tymoteusza Zycha z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris przez ekspertów z tego instytutu przy współpracy z Fundacją Ośrodek Analiz Prawnych, Gospodarczych i Społecznych im. Hipolita Cegielskiego.

Autorzy dokumentu krytykują m.in. „optyczną” ocenę wyników głosowania przez przewodniczącego obradom, co ich zdaniem prowadzi do sytuacji, w której wynik wielu głosowań nie zależy od faktycznej woli posłów, ale od oceny dokonanej przez przewodniczącego.

Wybory do PE odbędą się w niedzielę 26 maja 2019 r.

– Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w Polsce w niedzielę 26 maja 2019 r. - poinformowała w czwartek w Senacie szefowa Krajowego Biura...

zobacz więcej

Wskazują, że ta ocena bardzo często rozmija się z faktycznym stanowiskiem deputowanych. Drugim z czynników świadczących, jak piszą, „o niskiej kulturze prawnej panującej w Parlamencie Europejskim”, jest prowadzenie głosowań w tempie uniemożliwiającym prawidłowe tłumaczenie i oddanie przez posłów głosu.

– To standard, który w PE jest powszechnie przyjęty, a w zdecydowanej większości parlamentów narodowych byłby uznany przynajmniej za jakąś aberrację – zaznaczył Zych. Jak dodał, w XXI wieku głosowanie elektroniczne nie jest technicznym problemem, tymczasem w regulaminie PE elektroniczna weryfikacja głosowań jest traktowana jako wyjątek.

– Podstawową zasadą jest weryfikacja decyzji kilkuset europosłów optycznie przez przewodniczącego, który zazwyczaj robi to w niezwykle krótkim czasie – wskazywał Zych.

– Jakimi zdolnościami musiałby dysponować człowiek, żeby w ciągu dwóch, trzech sekund dokonać rzeczywistej oceny rozkładu kilkuset głosów, gdy te głosy są rozłożone np. mniej więcej po równo – pytał retorycznie ekspert.

Marszałek Senatu: Nowa ordynacja do PE bardziej proobywatelska

zobacz więcej

W raporcie podano przykłady, w których weryfikacja elektroniczna wykazała, że faktycznie posłowie głosowali odwrotnie niż ocenił przewodniczący, a także deputowanych głosujących jednocześnie za, przeciw i wstrzymujących się. Do błędów dochodziło nawet w głosowaniach nad budżetem.

Zdaniem Zycha dodatkową przyczyną jest tempo głosowań. podczas niektórych posiedzeń na jedno głosowanie przypada czasami średnio mniej niż dwie sekundy. Górna granica w badanym okresie to, jak mówił, 8,5 sekundy.

– W większości przypadków to oscyluje w granicach od dwóch do 4,5 sekundy. W tym czasie musi zostać odczytany (przez przewodniczącego) przedmiot głosowania, a posłowie muszą się opowiedzieć za, przeciw lub wstrzymać się od głosu – wyjaśnił Zych.

– Przykładowo podczas głosowania nad sprawozdaniem w sprawie przyszłego unijnego budżetu prowadzący obrady Rainer Wieland był w stanie 14 poprawek przegłosować w ciągu 54 sekund i ocenić optycznie, czy mieliśmy do czynienia z większością – dodał.

Węgry pozwą europarlament do Trybunału Sprawiedliwości UE

Rząd w Budapeszcie pozwie Parlament Europejski do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z zgodą PE na uruchomienie art. 7 traktatu...

zobacz więcej

Polski ekspert zwrócił również uwagę, że określony przewodniczący Europarlamentu, który prowadzi obrady, posługuje się często swoim językiem narodowym.

– Żeby doszło do skutecznego głosowania, jego słowa muszą zostać przetłumaczone na języki, którymi posługują się europosłowie. Proszę sobie wyobrazić, że bardzo zaawansowany tłumacz symultaniczny próbuje, przyjmując średnią wartość, w ciągu trzech, czterech sekund przetłumaczyć to, co mówi przewodniczący – wskazywał Tymoteusz Zych.

– W praktyce mamy do czynienia z jednym wielkim chaosem i notorycznie zdarzającym się sytuacjami, w których tłumacze nie nadążają za słowami wypowiadanymi przez przewodniczącego – tłumaczył specjalista.

Ekspert ocenił, ze taki typ procedowania wynika z wygody.

– Głosowania weryfikowane optycznie obiektywnie zabierają mniej czasu. Pytanie, co jest istotniejsze dla obywateli UE: to, że proces tworzenia prawa będzie prowadzony zgodnie z prawem, czy też że ten proces oszczędzi czas jakiejś części europosłów zasiadających w PE – mówił.

źródło:

Zobacz więcej