Wałęsa chce się spotkać z Putinem w sprawie Ukrainy. „Na pewno przekonam Władimira”

Lech Wałęsa skierował zaproszenie do prezydenta Rosji za pośrednictwem telewizji. (fot. PAP/Adam Warżawa)

– Muszę pogadać z naczelnikiem Rosji, Władimirem. Na pewno bym go przekonał do dobrych ruchów w sprawie Ukrainy, tak jak kiedyś przekonałem Jelcyna – zapewnia Lech Wałęsa. Były prezydent zaznacza jednak, że „do tanga trzeba jednak dwojga”.

Wałęsa do Cenckiewicza: Ty jesteś „Bolkiem”. Prawda Ciebie dopadnie

Były prezydent Polski Lech Wałęsa, któremu zarzuca się, że współpracował w latach 70’ ze służbami bezpieczeństwa PRL stwierdził, że to nie on jest...

zobacz więcej

W rozmowie z Wirtualną Polską Lech Wałęsa zapewnił, że „jest gotowy włączyć się” w rozwiązanie kryzysu w Cieśninie Kerczeńskiej ponieważ „Zależy mi na Ukrainie, ale z drugiej strony Rosja jest nam wszystkim potrzebna” i trzeba jej „pomóc, by weszła na drogę ponownego rozwoju i wyzbyła się metod, które nie pasują do XXI wieku.”

W tym celu były prezydent jest gotowy spotkać się „z naczelnikiem Rosji, Władimirem”, do którego, jak uważa, skierował już odpowiednie zaproszenie.

– Sugerowałem to w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji, którego przed chwilą udzielałem. Do tanga trzeba jednak dwojga i teraz czekam na ruch Putina – oświadczył Wałęsa.

Polityk odniósł się również do listu ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, która zdaniem byłego prezydenta „czuje Polskę i jest naszym przyjacielem”.

- Trudno się jednak dziwić, że tak reaguje, gdy widzi, co się dzieje w Polsce. Ścigani są dziennikarze, którzy ujawniają nieprawidłowości. Miała prawo napisać ten list. Za to należy się jej chwała, a nie obrażanie – ocenił Wałęsa.

Były prezydent odniósł się także do sprawy sądowej swojego wnuka Dominika, któremu postawiono pięć zarzutów, m.in. niebezpiecznej jazdy po pijanemu i znieważenia policjantów.

25 lutego 21-latek jechał volkswagenem po ulicach gdańskiej Oruni. Uderzał w zaparkowane samochody, wjeżdżał na chodnik. Osobie, która próbowała go zatrzymać, groził, że ją zabije. Nie miał ważnego prawa jazdy, a we krwi miał prawie dwa promile alkoholu. Podczas pobierania krwi rzucał się tak, że musiało go trzymać sześciu policjantów i krzyczał „nie wiecie, kim jest mój dziadek!”.

– Dziadek zawsze pomoże, ale troszeczkę mi się rozstroił ten wnuk. Nie przynosi mi chwały, ale staram się, jak mogę. Musi ponieść konsekwencje. Chłopak źle zrobił i poniesie karę – powiedział Lech Wałęsa.

źródło:
Zobacz więcej