Gangsta rap bez lipy. Gwieździe grozi dożywocie

Daniel Hernandez znany jako Teka$hi 6ix9ine to obecnie największa gwiazda rapu (fot. Shareif Ziyadat/WireImage)

Skandal to jedna z ulubionych pożywek show businessu. Nie liczy się, kto lepiej śpiewa, ale kto częściej pokazuje gacie. Dobrze jest też być na bakier z prawem. To ostatnie pozwoliło wspiąć się na szczyt największej obecnie gwieździe rapu za oceanem. Jak na ironię, ponura przeszłość może teraz z niego strącić artystę o pseudonimie Teka$hi 6ix9ine. Amerykańscy śledczy mają dowody, że był członkiem jednego z najgroźniejszych gangów.

Raper chwalił się w piosenkach strzelaniem do ludzi. Trafi na 27 lat za kratki

Teledyski opublikowane w serwisie YouTube pomogły skazać Reiala „Lyncha” Philipsa, członka gangu z angielskiego miasta Birmingham. Śledczy...

zobacz więcej

Teka$hi 6ix9ine wypłynął, jak wiele innych gwiazdek, dzięki internetowi. Jego atutem był oryginalny styl rapowania, ale przede wszystkim image. W odróżnieniu od artystów chętnie prężących swoje muskuły pojawił się młodzieniec z długimi kolorowymi włosami, równie kolorowym grillem na zębach i przede wszystkim wieloma tatuażami, również na twarzy.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że raper nie jest czarnoskórym, ale Latynosem. W Stanach Zjednoczonych, gdzie kwestie rasowe wciąż są problemem, jaśniejsza skóra to atut Teka$hiego i większy potencjał marketingowy, gdyż z niesfornym młodzieńcem mogą angażować się większe rzesze nastolatków, także pochodzenia latynoskiego, które nie mają zbyt wielu przedstawicieli w show businessie głównego nurtu.

Pochłaniający wszelkie dziwactwa rynek muzyczny przyjął Teka$hiego z otwartymi ramionami, gwarantując mu w krótkim czasie zawrotną karierę i grube miliony dolarów na koncie. Pieniądze będą teraz raperowi potrzebne jak nigdy w życiu. Czekają go bowiem ogromne wydatki na prawników, którzy mają mu pomóc w uniknięciu wieloletniej odsiadki.

Zamordowali ojca

Historia zaczęła się 9 maja 1996 r. w Bushwick, jednej z najgorszych części Bronksu. Tego dnia urodził się Daniel Hernandez. Jego matka jest Meksykanką, ojciec był Portorykańczykiem. W 2009 r. jego ojciec zginął, zamordowany zaledwie kilkanaście metrów od domu.



Rodzina popadła w jeszcze większą nędzę. 6ix9ine wspominał później w utworach, że dobrze wie, jak pachnie bieda i czym smakuje głód. Na domiar złego mały Daniel był prześladowany przez kolegów. Dokuczali mu szczególnie, gdy odkryli, że nosi zużyte buty, które wcześniej jeden z nich wyrzucił do śmietnika.

Znany raper zamordowany w swoim aucie

Nie żyje Jahseh Dwayne Onfroy, amerykański raper występujący pod pseudonimem XXXTentacion. Mężczyzna został zastrzelony w Miami na Florydzie. Miał...

zobacz więcej

Młody Hernandez zrozumiał, że musi wziąć sprawy w swoje ręce, by zapewnić utrzymanie matce i bratu. Kariera naukowa mu nie groziła. Został wyrzucony ze szkoły w ósmej klasie za złe zachowanie. Pozostała praca fizyczna. Zaczął od pomagania kelnerowi w jednej z knajp.

Uczciwa, ale słabo płatna praca nie zachwyciła Daniela. Jak wielu rówieśników uznał, że lepiej będzie handlować narkotykami. Łatwiej zarobić większe pieniądze i jest się otoczonym szacunkiem w dzielnicy, co również potrafi być niemałą pokusą. Do interesu wciągnął też brata.

Skatował szefa

Hernandez zatrudnił się w sklepie, ale tylko po to, żeby móc bezpieczniej sprzedawać narkotyki – głównie marihuanę i heroinę. Gdy właściciel sklepu zorientował się, że znaczna część klienteli przychodzi do jego pomocnika po brązowy cukier zamiast biały, zagroził mu policją. Nieliczący się z niczym młody Daniel skatował swojego szefa.

Pierwszy konflikt z prawem zakończył się dla młodzieńca odsiadką w okrytym złą sławą więzieniu na Riker Island. W zakładzie niespecjalnie interesowała go resocjalizacja. Zamiast tego dołączył do Nine Trey, jednego z najgroźniejszych nowojorskich gangów, powiązanego z niesławnymi Bloods z Los Angeles. Grupa wyspecjalizowała się w handlu ludźmi, narkotykami i wymuszeniami.

Śledczy mają dowody, że Hernandez nie robił w gangu za paprotkę, tylko aktywnie angażował się w bieżącą działalność; ale nie uprzedzajmy faktów. Po wyjściu z więzienia młody Latynos nie miał na siebie żadnego pomysłu. Pomieszkiwał u znajomych bądź w pustych suterenach. Był bumelantem odtrąconym przez społeczeństwo, ale też sam nie chciał być jego częścią.

Daniel Hernandez zrobił zawrotną karierę (fot. Kevin Mazur/Getty Images for Roc Nation)

Sex, drugs, rock and roll i autodestrukcja

„Mam nadzieję, że umrę, nim się zestarzeję” – wykrzykiwał do mikrofonu w jednym z najbardziej przełomowych utworów rockowych pyskaty 20-latek Roger...

zobacz więcej

Formą buntu było farbowanie włosów na jaskrawe kolory. Swoją niechęć zawierał też w rapie, który zaczął układać i – jak się okazało – miał do tego smykałkę. – Szczerze mówiąc, zacząłem nagrywać muzykę, bo to... dobra zabawa. Nie chciałem być żadnym raperem ani kimś podobnym. Zacząłem to robić, bo wszyscy wokół mówili, mi „ziomek, jak ty zaj...cie wyglądasz – wyjaśnił w jednym z wywiadów.

Chwytliwy pseudonim

Hernandez przyjął chwytliwy pseudonim artystyczny Teka$hi 6ix9ine. Symbol dolara zdradza myśl przewodnią, ale skąd nawiązanie akurat do pozycji seksualnej? – 69 to mój sposób bycia. Liczba ma wiele wspólnego z moim dorastaniem, ale na razie nie chcę się nad tym szczególnie rozwodzić – wyznał. – Chcę, żeby ludzie dobrze zrozumieli, o co mi w tym wszystkim chodzi, więc najpierw się im przedstawię – dam znać, kim jestem i dopiero wtedy wytłumaczę, o co chodzi z tymi cyframi – dowodził.

W zasadzie nadal nie wiadomo, o co Hernandezowi chodzi i można domniemywać, że sam raper do końca też nie wie, ale jego przywiązanie do liczby 69 jest niepodważalne. Na swoim ciele ma ją wytatuowaną ponad 200 razy, w tym, niebanalnie, na czole. To obok kolorowych włosów i kolorowego grilla jego znak rozpoznawczy. Jak sam przyznał, gdy nie stać go było na drogie ciuchy (rzecz w tej branży niebagatelna), musiał się wyróżnić w inny sposób.



Trzeba przyznać, że swój cel osiągnął. W erze internetu zdjęcia w mediach społecznościowych to jeden z najważniejszych kanałów promocji. Wyróżniający image jest jednym z warunków koniecznych do odniesienia sukcesu. Współczesna moda, w której celebryci stawiają głównie na pstrokatość, dodatkowo pomogła wypromować Teka$hiego lubującego się w ekstrawagancji.

Gangsta rap. „Żurom” z zarzutami za narkotyki i wymuszenie rozbójnicze

CBŚP zatrzymało 41-letniego rapera Andrzeja Ż. na lotnisku w Warszawie. „Żurom” ma zarzuty za udział w obrocie narkotykami i wymuszenie...

zobacz więcej

Raczkowanie w muzycznym świecie rozpoczął w 2014 r.. Pierwsze utwory, m.in. o wymownych tytułach „69” i „Scumlife”, trafiały do serwisu YouTube, ale niektóre były tak wulgarne, że szybko je zeń usunięto. Co ciekawe, promowaniem nowojorskiego rapera zajęła się słowacka wytwórnia FCK THEM.

Już się skłócili

Teka$hi 6ix9ine działał na lokalnym rynku i czekał na przełom, który miał nastąpić niezwykle szybko. Został zauważony dzięki występom z grupą ZillaKami, ale szybko się skłócił z jej członkami. Poszło o kradzież przez ZillaKami podkładów i utworów, które razem stworzyli. Jak to w show businessie.

Na szerokie wody wypłynął dzięki występowi w utworze rapera o pseudonimie Trippie Redd. Utwór opublikowany w zeszłym roku ma już ponad 120 mln wyświetleń w serwisie YouTube. Karuzela marketingowa rozkręciła się na dobre. W listopadzie zeszłego roku wydał debiutancki singiel „Gummo”, który zadebiutował na drugiem miejscu US Billboard Hot 100. Do marca pokrył się w USA platyną. W teledysku do niego wystąpiło wielu członków gangu Bloods.

Po pierwszym sukcesie spece od marketingu dobrze pokierowali karierą Teka$hiego. Był już postrzegany jako agresywny raper, zaś w wyemitowanym w kwietniu tego roku teledysku do utworu „Gotti” został przedstawiony jako niezwykle wrażliwy na ludzką krzywdę artysta, który rozdaje ubogim mieszkańcom Dominikany zwitki dolarów. To też dobrze się sprzedało, Amerykanie nie zwykli być szczególnie wyczuleni na hipokryzję.

Zanim jednak kariera Teka$hiego się na dobre rozpoczęła, już znalazła się na zakręcie. Zaczęła wychodzić ponura przeszłość artysty. Jako pierwsza – sprawa molestowania nieletniej, pochodząca jeszcze z lutego 2015 r. Dotyczyła wulgarnego wideoklipu opublikowanego w sieci przez rapera.

Hernandez w młodym wieku zaczął handlować narkotykami (fot. Shareif Ziyadat/WireImage)

Słynny raper poniósł w nim śmierć. Auto Notoriusa BIG na sprzedaż

Ma ponad 20 lat, przebieg niemal 200 tys. km i kosztuje majątek. Jeden z amerykańskich domów aukcyjnych wystawił na sprzedaż terenówkę GMC...

zobacz więcej

Molestowali 13-latkę

Na nagraniu, które jest jednym z dowodów w sprawie, widać jak współoskarżony Taquan Anderson, symuluje uprawianie seksu oralnego z dziewczyną, zaś Hernandez stoi za nią, wykonuje ruchy frykcyjne i uderza ją w pośladki. W innym fragmencie dziewczyna siedzi na kolanach Hernandeza, a Anderson łapie ją za biust. Okazało się, że modelka miała wówczas zaledwie 13 lat.

Prawnicy załatwili raperowi ugodę. Ten zobowiązał się do zaprzestania upubliczniania pornograficznych zdjęć kobiet i dzieci w mediach społecznościowych i zdania egzaminu GED, odpowiednika polskiej matury. Do tego przez kolejnych dwa lata miał nie wchodzić w konflikt z prawem. Jeżeli spełni wszystkie warunki, zostanie poddany trzyletniemu okresowi próbnemu i nie zostanie zarejestrowany jako przestępca seksualny. W przeciwnym razie może trafić na trzy lata do więzienia.

Ten drugi wariant staje się coraz bardziej prawdopodobny i przypuszczalnie nie skończy się tylko na trzyletniej odsiadce. W lipcu tego roku Hernandez został aresztowany po nakazie wystawionym w sprawie styczniowego incydentu w Galerii Mall w Houston. Artysta miał tam rzekomo dusić 16-latka. Sprawa wciąż pozostaje nierozstrzygnięta.

Trzeba oddać raperowi sprawiedliwość i wskazać, że jeżeli chodzi o łamanie prawa, jest on zarówno stroną czynną, jak i ofiarą. 22 lipca nad ranem Hernandez po skończeniu kręcenia teledysku został napadnięty i porwany w Bronksie. Pobito go kolbą pistoletu. Stracił wartą ok. 750 tys. dolarów, wykonaną na zamówienie biżuterię i 35 tys. dolarów w gotówce. Udało mu się uciec z auta napastników i schronić w aucie przejeżdżającej osoby, która zawiadomiła policję.



Media informowały, jeszcze o innych incydentach, jednak nie były one bezpośrednio powiązane z Hernandezem. W październiku dwóch jego współpracowników brało udział w strzelaninie na Manhattanie i zostali oskarżeni także o przynależność do gangu. Przewinęły się jeszcze dwie inne strzelaniny, ale w przypadku Teka$hiego dały mu co najwyżej kolejny rozgłos. Tak jak obrażanie policjanta i chwalenie się tym potem publicznie, za co zapłacił zaledwie 120 dolarów grzywny.

Raper Kanye West ujawnił, że choruje. „To jest supermoc”

Kanye West poinformował, że w wieku 39 lat zdiagnozowano u niego „zaburzenia psychiczne”. – To nie jest niepełnosprawność, to jest supermoc –...

zobacz więcej

Mimo to jego prawnicy mają teraz masę pracy, gdyż prokuratura bardzo dokładnie prześwietliła przeszłość ich klienta i wygrzebała wiele mrocznych historii. Dowody przeciwko Hernandezowi były na tyle mocne, że 18 listopada został razem ze swoim byłym menedżerem Kifano „Shotiim” Jordanem i trzeba innymi współpracownikami – Faheemem „Crippym” Walterem, Jenselem „Ishem” Butlerem and Jamelem „Mel Murdą” Jonesem – aresztowany pod zarzutem przynależności do gangu Nine Trey.

Przestępczość zorganizowana

Raper został oskarżony z przepisów aktu RICO dotyczącego przestępczości zorganizowanej. Razem z kompanami usłyszał zarzuty posiadania broni palnej, spiskowania w celu morderstwa, zbrojnej napaści, oszustw, wymuszeń i handlu narkotykami. Śledczy wskazują, że do wymienionych przestępstw dochodziło w latach 2013-18. Za wszystko grozi mu od 32 lat więzienia do nawet dożywocia.

Obrońca Hernandeza Lance Lazzaro wystąpił o zwolnienie swojego klienta z aresztu. Ten w zamian miałby oddać paszport i wpłacić niecałe 2 mln dolarów kaucji i pozostać w areszcie domowym. Dowodził, że raper nie jest członkiem żadnego gangu, a odniesienia do takowej przynależności w licznych piosenkach są jedynie „przechwałkami”.

Sędzia odrzucił wniosek o zwolnienie Teka$hiego z aresztu, argumentując, że zarzuty przeciwko muzykowi są poważne i ten wciąż może stanowić zagrożenie dla społeczeństwa, nawet pozostając w areszcie domowym. Przystał tym samym na wniosek prokuratury, która zgromadziła pokaźny materiał przeciwko artyście.

„Członkowie i współpracownicy tej organizacji promowali i nagłaśniali przypadki przestępczej aktywności takie jak rozprowadzanie narkotyków, używanie przemocy oraz broni palnej w utworach muzycznych i w mediach społecznościowych” – argumentowała prokuratura.

„Celami grupy były zdobycie i utrzymanie władzy, terytorium i profitów z nich płynących poprzez akty takie jak morderstwa czy używanie siły” – wskazano.

Teka$hiemu grozi nawet dożywocie (fot. Jefferson Siegel/NY Daily News via Getty Images)

Gangsta rap na sali sądowej. Prokuratura chce ponad 5 lat więzienia dla Bonusa RPK

Kary 5 lat i 2 miesięcy więzienia oraz 9 tys. zł grzywny i przepadku 450 tys. zł zarobionych na handlu narkotykami zażądał prokurator w procesie...

zobacz więcej

Potyczki gangów

Oskarżeni mają być zamieszani w strzelaninę, do której doszło w lipcu tego roku na skrzyżowaniu Fulton Street i Utica Avenue na Brooklynie. Została wówczas ranna postronna osoba. Prokuratura zalicza raperowi i jego kompanom również kwietniową awanturę z członkami innego gangu przed Barclays Center na Brooklynie, podczas której padły strzały.

Incydenty miały być związane z walką o strefy wpływów w handlu narkotykami – m.in. heroiną, marihuaną, fentanylem i ekstazy. Gangsterzy mieli się tym zajmować na Manhattanie, Brooklynie w Bronksie.

„Członkowie i współpracownicy Nine Trey planowali przestępstwa, popełniali je i grozili popełnieniem. Należą do nich: morderstwo, rabunki, wymuszenia w stosunku do członków rywalizujących gangów oraz niezwiązanych z gangami osób” – przekonywała prokuratura, wskazując, że Hernandez i inni oskarżeni mieli zarówno kierować, jak brać bezpośredni udział w działaniach grupy będącej sektą gangu Bloods.

Prawnik artysty twierdzi, że jego klient dopiero w 2017 r. poznał osoby, którym przypisuje się te przestępstwa, ale potem miał z nimi zerwać kontakty. Przed sądem Lazzaro powołał się na wywiad, którego Hernandez udzielił wcześniej w popularnej audycji radiowej „The Breakfast Club”.

– Jest różnica między byciem członkiem gangu a byciem zwykłym, brudnym czarnuchem, 80 proc. w tym przemyśle to brudne czarnuchy – przekonywał Teka$hi. Najwyraźniej siebie – niezależnie od tego, że etnicznie jest Latynosem, zakwalifikował do tej drugiej kategorii.



Wyznanie, nawet jeśli szczere, z pewnością nie będzie dla sądu żadnym argumentem, ale ma też dodatkowy wymiar. W rapie liczy się przede wszystkim autentyczność. Jeżeli wykonawca melorecytuje o wojnach gangów, a zna je jedynie z telewizji, nie będzie miał żadnego poważania. Najwyraźniej 6ix9ine woli prezentować się jako „pozer”, licząc, że choć straci część fanów, uchroni go to przed dłuższą odsiadką.

Czaszki dinozaurów, nawiedzony dom. Jak przeputać 150 mln dolarów

My Polacy uwielbiamy, gdy ktoś spada z wysokiego konia. Im wyższy koń, tym lepiej. Wiadomo, że nie ma wyższych niż w Hollywood, zatem porozkoszujmy...

zobacz więcej

Przyjęta strategia może jednak spalić na całej linii. Śledczy mają dowody, że Hernandez nie podszywa się jedynie pod gangstera, ale jest nim w rzeczywistości. – Jest członkiem groźnego odłamu gangu Bloods i uczestniczył w wielu aktach przemocy – przekonywał przed sądem zastępca prokuratora Michael Longyear.

Podpadł kompanom

Również odniósł się do wywiadu udzielonego przez rapera. Wskazał, że wywołał on wściekłość innych członków gangu, którzy – jak się wyraził – chcieli zastosować wobec niego przemoc, łącznie z użyciem broni palnej. Wobec czyhającego zagrożenia artystę dla lepszej ochrony umieszczono na jakiś czas w biurze Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego na Manhattanie.

Prokuratura przedstawiła już przed sądem dowody, na podstawie których wystosowano akt oskarżenia. Są to m.in. zdjęcia karabinku automatycznego AK-15 znalezionego w domu Hernandeza na Brooklynie i nagrania z kamer monitoringu, na których widać oskarżonego w miejscach, gdzie doszło do przestępstw. Dowodem jest też choćby plecak rapera, w którym znaleziono rzeczy zrabowane w kwietniu innemu gangsterowi. Podczas tamtej napaści mężczyźnie grożono bronią.

Dowody przeciwko Hernandezowi i jego kompanom są mocne. 22-letniemu raperowi grozi nawet dożywocie. Jeżeli sąd uzna choć jeden zarzut, również wcześniejsza ugoda ws. molestowania nieletniej automatycznie przestanie działać i Teka$hi trafi do więzienia jako przestępca seksualny. Tego przede wszystkim zapewne wolałby uniknąć.

Historia Daniela Hernandeza nasuwa nieciekawą refleksję. Pomijając już to, jakich współczesna młodzież ma idoli, zastanawia, czy Teka$hi zostanie kolejnym celebrytą, który dzięki sławie i milionom ucieknie przed odpowiedzialnością. Udało się to choćby innemu raperowi, Snoop Doggy Doggowi, który wymigał się od współudziału w morderstwie. Cała Ameryka śledzi jednak proces z bardziej prozaicznej przyczyny – ludzie niczego tak nie lubią, jak sytuacji, gdy ktoś spada z wysokiego konia.

źródło:
Zobacz więcej