Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

Były „goryl” Giertycha torpeduje proces frankowiczów przeciw Getin Noble Bankowi

Roman Giertych (po prawej) reprezentuje bank Leszka Czarneckiego (po lewej), prezes jego kancelarii przystąpił do procesu po stronie klientów banku, ale ich zdaniem utrudnia postępowanie (fot. PAP/Andrzej Grygiel)

Frankowicze walczący z Getin Noble Bankiem nie mogą się doczekać rozpoczęcia procesu. Wszystko przez Sebastiana Jarguta, bliskiego współpracownika Romana Giertycha, określanego przez media mianem jego „goryla”. Wygląda na to, że to Giertych umyślnie wstawił swojego człowieka do obozu frankowiczów, żeby torpedował ich działania.

„Roman Giertych jest sprawny w wykorzystywaniu różnych kruczków prawnych”

– Małgorzata Wassermann to typ rzetelnego prawnika, który sam dochodzi do prawdy przeciw wszystkim. Roman Giertych jest rzetelny w dbaniu o swoich...

zobacz więcej

Jak wyglądało modus operandi człowieka Romana Giertycha

– To, co robi pan Jargut, można ocenić jako działanie zmierzające do przewlekania postępowania – mówi mec. Mariusz Korpalski z kancelarii prowadzącej sprawę frankowiczów, cytowany przez dziennik „Rzeczpospolita”, który ujawnił sprawę.

Zdaniem gazety Sebastian Jargut opóźnia jej procedowanie poprzez składanie szeregu wniosków, które powodują odraczanie postępowania. Człowiek Giertycha, również posiadając kredyt frankowy w Getin Noble Banku, zgłosił się do procesu wiosną 2016 r. Pozwy w sprawie złożono już w 2014 r.

– Pan Jargut nie był jednak zainteresowany wejściem do grupy, ale zgłosił interwencję uboczną po stronie powoda. Uzasadnił to tym, że na obecnym etapie, a więc przed wydaniem postanowienia w przedmiocie dopuszczalności postępowania grupowego i ustalenia składu grupy, nie chce wstępować do sprawy jako członek grupy – tłumaczy mec. Korpalski. Interwencja uboczna polega na zgłoszeniu i przystąpieniu do postępowania po jednej ze stron osoby posiadającej interes prawny w rozstrzygnięciu na korzyść strony, do której przystąpiła. Sąd w czerwcu 2016 r. odmówił Jargutowi statusu interwenienta ubocznego. Jargut złożył na to postanowienie zażalenie, które sąd apelacyjny uznał.

Rok później Sebastian Jargut złożył następny wniosek, tym razem o zwolnienie od kosztów sądowych interwencji ubocznej. Również ten wniosek sąd odrzucił, a Jargut znów się zażalił. Ze względu na to zażalenie sąd, który w styczniu 2018 r. przyjął pozwy do rozpoznania w postępowaniu grupowym, przekazał akta do sądu apelacyjnego.

Akcje Idea Banku i Getin Noble Banku z dwucyfrowymi spadkami

Od rana spada kurs akcji Idea Banku oraz Getin Noble Banku. Po godzinie 12 Idea Bank odnotował 16,73-proc. spadek, a akcje Getin Noble Banku...

zobacz więcej

Dodatkowo Sebastian Jargut złożył również zażalenie na postanowienie o przyjęciu pozwów do rozpoznania. Podobne zażalenie złożył sam Getin Bank – reprezentowany, przypomnijmy, przez szefa Jarguta, Romana Giertycha. Zażalenie banku miało być rozpatrzone we wrześniu 2018 r.

Ale trzy dni przed terminem rozprawy sąd otrzymał wniosek Jarguta o wyłączenie sędziów, więc rozprawę trzeba było odroczyć.

„Powyższy wniosek Sebastiana Jarguta jest kolejnym bezzasadnym wnioskiem złożonym w niniejszym postępowaniu. Jedynym celem, jaki przyświeca wnioskodawcy, jest przedłużenie postępowania” – napisał wówczas do sądu powiatowy rzecznik konsumentów w Poznaniu, żądając odrzucenia wniosku Jarguta.

„Stanowisko powoda jest poparte faktem, że Sebastian Jargut jest bliskim współpracownikiem mec. Romana Giertycha, pełnomocnika pozwanego. Interwenientowi ubocznemu winno zależeć na jak najszybszym zakończeniu sprawy, natomiast jego działania świadczą o czymś wręcz przeciwnym” – wskazał Radwański.

Giertych przyznaje: Kartki z jednym procentem nie ma

Nie ma żadnej kartki z notatką: „1 procent” – taką linię obrony planuje przyjąć w prokuraturze były przewodniczący KNF Marek Chrzanowski. To...

zobacz więcej

Kim jest Sebastian Jargut? W 2009 r. gazeta „Dziennik” przedstawiała go jako „goryla Romana Giertycha”. Pochodzący z Nowego Sącza Jargut – „do bólu lojalny”, jak pisze „Dziennik”, działał w Młodzieży Wszechpolskiej od 1996 r.

Po 2001 r., gdy Giertych i inni działacze MW i Stronnictwa Narodowego w ramach Ligi Polskich Rodzin weszli do Sejmu, „Fokę” zatrudniono w strukturach partii, ale faktycznie był on ochroniarzem Giertycha, a Wojciech „Wierzejski używał go jako straszaka na tych, którzy zaleźli mu za skórę” – miał mówić jeden z informatorów „Dziennika” ze środowiska narodowców.

Ich zdaniem powierzenie nieco później Jargutowi funkcji pełnomocnika Komitetu Wyborczego Libertas (pod takim sztandarem część działaczy LPR szła do wyborów do PE w 2009 r.) oznaczało, że finanse faktycznie kontrolują Giertych i Wierzejski. Obecnie Sebastian Jargut jest prezesem zarządu spółki Giertych Kancelarie.

Giertych: Zaprzyjaźnię się z każdym, kto obali rząd PiS

- Poglądy na kwestie ideowe są dziś wtórne – przyznaje bliski Platformie Obywatelskiej Roman Giertych. Pełnomocnik Donalda Tuska radzi Barbarze...

zobacz więcej

Na zażyłe kontakty byłego ochroniarza z Giertychem zwraca uwagę rzecznik Radwański. „Rzeczpospolita” podaje jednak, że „Roman Giertych odcina się od sugestii, że mógłby stać za sterowaniem Jargutem, by spowolnić proces. Uważa, że to jego prywatne sprawy”.

Portal tvp.info próbował uzyskać również stanowisko Sebastiana Jarguta. Zadzwoniliśmy w tym celu do spółki Giertych Kancelarie. Obiecano nam, że osoba mogąca udzielić nam takiej informacji skontaktuje się z nami. Jak dotąd nie otrzymaliśmy żadnego komentarza w tej sprawie.

W strukturach związanych z byłym wicepremierem odnajdziemy również żonę Sebastiana Jarguta, Monikę. Jest ona członkiem zarządu Fundacji Obrony Demokracji.

Fundacja ta wcześniej nosiła nazwę Fundacja Romana Giertycha Nadzieja dla Rodziców i miała zajmować się pomocą prawną dla rodzin, którym niesłusznie odebrano dzieci lub które były takim zjawiskiem zagrożone.

Z wpisów na oficjalnej stronie Romana Giertycha wynika, że istotnie przynajmniej kilka takich spraw prowadzono: mecenas podaje konkretne przypadki. Jednak bezpośrednio po wyborach parlamentarnych w 2015 r. fundacja zmieniła nazwę na obecną i według deklaracji byłego wicepremiera miała już wspierać nie rodziny, ale zwalnianych pracowników spółek Skarbu Państwa.

źródło:
Zobacz więcej