Wstępne porozumienie ws. brexitu. „Układ jest nie do zaakceptowania”

Premier Theresa May jest krytykowana za efekt negocjacji z Brukselą (fot. Wiktor Szymanowicz/Barcroft Media via Getty Images)

Jest wstępne porozumienie w sprawie brexitu. Brytyjscy i unijni negocjatorzy ustalili wstępny kształt umowy, teraz musi go zaakceptować brytyjski rząd, a potem – po ewentualnym unijnym szczycie – posłowie. Już jednak słychać krytyczne głosy ze strony członków skrzydła twardych eurosceptyków w Partii Konserwatywnej.

Unia nie wyklucza brexitu bez porozumienia z Wielką Brytanią

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk i szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker nie wykluczają scenariusza, w którym Wielka Brytania opuści UE...

zobacz więcej

Na podstawie doniesień medialnych wiadomo, że porozumienie zakłada kilka kompromisów. Były szef dyplomacji Boris Johnson stwierdził wprost: ten układ jest nie do zaakceptowania. – Po raz pierwszy od tysiącleci nasz parlament nie będzie miał nic do powiedzenia o prawach obowiązujących w tym kraju – powiedział polityk.

W podobnym tonie wypowiadał się w BBC lider skrzydła eurosceptycznego w Partii Konserwatywnej Jacob Rees-Mogg. – Układ sprawiłby, że zostaniemy w Unii Celnej i de facto w wspólnym rynku. To państwo wasalne – ocenił.

Według przecieków medialnych, wstępne porozumienie zakłada, że po brexicie Londyn będzie koordynował część przepisów celnych z Unią, a w traktacie ma się też znaleźć zapis o irlandzkim planie awaryjnym. Na jego podstawie, jeżeli w okresie przejściowym Londyn i Unia nie wynegocjują drugiej umowy regulującej przyszłe stosunki, to by uniknąć granicy na terenie tej wyspy, w Irlandii Północnej do grudnia 2020 roku obowiązywać będą inne przepisy niż w Anglii, Walii i Szkocji.

Dotychczas takiemu rozwiązaniu przeciwstawiała się północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistów (DUP, czyli nieformalny koalicjant Partii Konserwatywnej. – Pytanie, czy premier może usatysfakcjonować wszystkich. Ten układ trudno będzie jej sprzedać – powiedział wiceszef DUP Nigel Dodds.

Były lider Partii Konserwatywnej Iain Duncan Smith ostrzegł, że dni szefowej rządu „są niemal na pewno policzone”, jeśli faktycznie zgodzi się na warunki wyjścia ze Wspólnoty, które nadają Irlandii Północnej nieco inny status prawny od Wielkiej Brytanii. – Jeśli tak się stanie, to rząd postawi się w niemożliwej sytuacji, w której będzie promował coś, o czym wcześniej mówił, że nigdy by się na to nie zgodził – przekonywał.

źródło:
Zobacz więcej