Polityczny fałsz w kwiatach [OPINIA]

Wieńce przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego złożył przewodniczący RE Donald Tusk (2P), lider PO Grzegorz Schetyna (C), prezydent-elekt Warszawy Rafał Trzaskowski (3L), poseł PO Ewa Kopacz (2L) i senator PO Bogdan Klich (1L) (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Jakim trzeba być cynikiem, hipokrytą i krętaczem, żeby jednego dnia rzucać możliwie najcięższe oskarżenia pod adresem obecnej władzy, a następnego udawać skruchę, mówiąc, że „czasami za mocno się spieramy”. Donald Tusk, nawet w tym obłudnym politycznym widowisku, które przedstawił w niezwykłej scenerii i korzystając z nadzwyczajnej okazji, pozostaje chytrym graczem, dbającym o to, aby część zła, za które korzy się w tej inscenizacji, przypisać przeciwnikowi.

Tusk: PiS? Ja mówiłem tylko o bolszewikach

„Wypowiedź o współczesnych bolszewikach była o bolszewikach, o nikim innym” – napisał na Twitterze Donald Tusk, nawiązując do swoich wcześniejszych...

zobacz więcej

Nie mówi przecież w pierwszej osobie. Jakże inaczej brzmiałyby słowa „czasami za mocno się spieram”. Mogłyby być odczytane, jako przyznanie się do winy, jako wzięcie na siebie odpowiedzialności za łgarstwa, jakich na co dzień używa w walce politycznej. A więc nawet wówczas, kiedy występuje w roli blagiera, posypującego sobie głowę popiołem, nie zapomina, aby wyznawanymi grzechami obciążyć wroga.

Fałszywość Tuska, a zarazem jego zwykłe ludzkie gałgaństwo, żeby nie powiedzieć podłość, polega na tym, że do wygłaszania swoich bałamutnych oświadczeń i deklaracji wybiera święte dla Polski i Polaków miejsca i takież daty. Tak było i teraz. Swoje krótkie, ale jakże inne od tego wszystkiego, co mówi i robi od wielu lat, wygłosił pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego przy Belwederze.

Miliony Polaków znają na pamięć wiele kłamstw Donalda Tuska, a jeśli niektórym z nich zacierają się one, to sam autor dba o to, aby tworzyć nowe. Niegodziwe łgarstwa są jedynym znanym mu i wypróbowanym narzędziem uprawiania politycznych wojen, które są jego żywiołem. Tylko we własnym kraju. Bo za granicą znany jest z umiejętności wiernopoddańczego służenia obcym politykom, dzięki którym może osiągnąć własne cele materialne.

Ostatnim, ulubionym jego kłamstwem, dosłownie sprzed kilkudziesięciu godzin, jest oskarżenie obecnego obozu władzy o zamiar opuszczenia przez Polskę Unii Europejskiej. Ten zarzut można uznać za modelowy przykład uprawiania „brudnej polityki”, takiej, która kieruje się zasadą „wszystkie chwyty dozwolone”, a więc którą można równie dobrze uznać za „politykę bez żadnych zasad”.

Jeżeli więc polityk tego formatu jak Donald Tusk, stosujący reguły bezwzględnej, pełnej fałszu, zakłamania i perfidii metody zdobywania władzy, pojawia się pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego w takim dniu jak setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, to mamy do czynienia z rodzajem naruszenia zasad „harmonii rzeczy”, jaka w świecie istnieć powinna.

Jeszcze gdyby tylko złożył kwiaty i w milczeniu odszedł, byłbym gotowy to zaakceptować i uznać za rozsądny gest. Choć nie wierzyłbym w wyłącznie szlachetne pobudki.

Kiedy jednak słyszę pompatyczne zdanie: „Wybacz nam Polsko”, to widzę, jak to piękne zdanie w ustach Donalda Tuska zanurza się w odmętach politycznego brudu.

Widzę jak profanum wciska się podstępnie do sacrum, jakim są miejsce i czas.

Zaś, gdy chwilę potem mówi: „Kochamy Cię Polsko”, to wiem, że mówi wyłącznie o Polsce, która jest kalką tej, którą rządził osiem lat, a jej kształt, złączony nie tylko pępowiną, ale też korzeniami z PRL, utrwalał po swych poprzednikach, zachowując podstawowe reguły okrągłego stołu. A każdą inną i jej wyznawców brutalnie odrzuca.

źródło:
Zobacz więcej