W trakcie marszu spalono flagę UE. Krzysztof Bosak: to zgodne z prawem

– Spalenie flagi Unii Europejskiej jest jak najbardziej bezpieczne – stwierdził w programie „Strefa starcia – Debata o Niepodległej” na antenie TVP Info wiceprezes Ruchu Narodowego, członek Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Krzysztof Bosak odpowiadając na pytanie dotyczące incydentu, który miał miejsce w trakcie marszu

To już sto lat. Dziś świętujemy rocznicę odzyskania niepodległości [RELACJA]

W całym kraju odbywają się uroczystości rocznicowe. O godzinie 9:00 w Świątyni Opatrzności Bożej zostanie odprawiona msza święta dziękczynna. W...

zobacz więcej

– Polska flaga podlega ochronie prawnej, natomiast logo Unii Europejskiej, czyli organizacji, która odbiera nam część naszej niepodległości, nie podlega ochronie prawnej. W związku z czym, wyrażanie swojej opinii – jeśli ktoś jest krytyczny wobec Unii Europejskiej lub jej polityk – w ten sposób jest po prostu zgodne z prawem – stwierdził Bosak, odpowiadając na porównanie atku spalenia flagi UE do aktu spalenia flagi Polski.

Wiceprezes RN uważa, że marsz był sukcesem m.in. dlatego, że był spokojny. – Mieliśmy 250 tys. ludzi, którzy spokojnie przeszli i słyszeliśmy nawet pana Ikonowicza, który mówi, że na niego – jako twarz lewicy – ludzie reagowali dobrze, wiec nie mówmy o żadnych zajściach, bo to jest szukanie dziury w całym – stwierdził.

– Marsz był spokojny, był rzeczywiście wyjątkowym wydarzeniem. Szedłem w nim jako dziennikarz – chciałem zobaczyć go na żywo, zamiast opierać się na doniesieniach medialnych – stwierdził z kolei dziennikarz Dawid Wildstein.

Zastępca dyrektora TVP1 ds. publicystyki zgodził się z Krzysztofem Bosakiem, że nie można porównywać spalenia flagi Unii Europejskiej do takiego samego aktu wobec flagi jakiegokolwiek innego państwa, jednak uznał ten incydent za nierozsądny. – Dla mnie osobiście było to działanie po prostu głupie. Właściwie więcej – skrajnie idiotyczne – skomentował Wildstein.

Pokaż, jak świętujesz 11 listopada. Wyślij nam swoje zdjęcie lub wideo

W całym kraju trwają uroczystości z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W tym wyjątkowym dniu zapraszamy państwa do...

zobacz więcej

– Podstawowy błąd, który, mam wrażenie, popełniają politycy plus minus każdej opcji, to usiłują polityzować to nieprawdopodobne wydarzenie, jakim jest marsz setek tysięcy Polaków, którzy chcą świętować 11 listopada – podkreślił dziennikarz.

Dziennikarz Piotr Gursztyn uważa z kolei, że od sygnału, jaki pójdzie w świat w związku z incydentem na marszu, ważniejsze jest „to co my robimy tutaj”. Gursztyn przyznał, że choć słyszał „głupie hasła”, to nie czyni z tego zarzutu dla całego marszu. – To był margines marginesu – podkreślił.

– Głównym aktorem to było to 250 tys. osób, zwykłych ludzi z flagami. Biało-czerwona flaga tam dominowała – stwierdził.

Piotr Gursztyn podkreślił też, że porównując swoje doznania z uczestnictwa w marszu, a przekazy medialne dot. wydarzenia musi stwierdzić, że w bardzo wielu przekazach marsz został nieprawdziwie przedstawiony.

– Wstydzę się tego, że byłem i jestem dziennikarzem. Prawdę powiedziawszy, to co widziałem to był obraz całkowicie zmanipulowany – stwierdził. – Ktoś, kto był na marszu i wchodzi na jakiś portal i widzi opis całkowicie sfałszowany ma jasny obraz. Autor nakłamał, zmanipulował ten przekaz – podkreślił dyrektor biura programowego TVP.

Według policji ponad 250 tysięcy osób wzięło udział w stołecznym marszu „Dla Ciebie Polsko”, który ruszył w niedzielę, tuż po godz. 15 z ronda Dmowskiego. Przed godz. 17 czoło marszu z m.in. prezydentem i premierem, dotarło do ronda Waszyngtona, gdzie zgromadzenie zakończyło się.

źródło:
Zobacz więcej