Prezes WEI: Amerykańskie sankcje robią swoje

Chiński potentat finansowy China Anbang Insurance Group właśnie wystawił na sprzedaż hotel Waldorf Astoria, który kilka lat temu kupił za 1,5 mld dolarów (fot. REUTERS/Mike Segar)

Chiński potentat finansowy China Anbang Insurance Group właśnie wystawił na sprzedaż hotel Waldorf Astoria, który kilka lat temu kupił za 1,5 mld dolarów. Firmy Państwa Środka masowo wycofują się z inwestycji na całym Zachodzie. Czy jest to sprawa amerykańskich sankcji? – zastanawia się prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski.

„Ciemne chmury nad światową gospodarką od szczytu G7”

Chmury nad światową gospodarką pociemniały, szczególnie od naznaczonego konfliktami szczytu G7 – oceniła szefowa Międzynarodowego Funduszu...

zobacz więcej

Chiny to nie pierwsze imperium, które może i fajnie wygląda w geopolitycznych dywagacjach o przyszłości świata, ale kiedy przychodzi do starcia z tradycyjną gospodarką rynkową, rozsypuje się w palcach – mówi Tomasz Wróblewski na łamach portalu Kurier365.pl.

Chiński potentat finansowy China Anbang Insurance Group właśnie wystawił na sprzedaż hotel Waldorf Astoria, który kilka lat temu kupił za 1,5 mld dolarów.

„Kiedy równo cztery lata temu, pekińska firma kupowała jeden z najbardziej spektakularnych hoteli na świecie za 1,5 mld dolarów, mówiono o początku nowej ery. Czyżby to już początek końca tej nowej ery?” – zastanawia się Tomasz Wróblewski.

Według, byłego dziennikarza Chiny w popłochu wycofują się dziś nie tylko z nowojorskich inwestycji, ale z inwestycji na całym Zachodzie.

„W Europie, Ameryce, w Singapurze, Australii, Nowej Zelandii i nawet RPA. Sprzedają nieruchomości, farmy, udziały w bankach, firmach maklerskich, ubezpieczeniowych, nawet w studiach filmowych. Niektóre z tych inwestycji okazały się po prostu nietrafione, ale decyzje podejmowane są dziś w takim pospiechu, że potencjalne korzyści z aprecjacji inwestycji przepadają. W skali całej chińskiej gospodarki to może nie są wielkie pieniądze, ale w kontekście popularnej ostatnio debaty medialnej o nowym bipolarnym podziale świata i nadchodzącej wojnie chińsko-amerykańskiej, nie da się pomijać postępującej plajty chińskich inwestycji na Zachodzie. Kto wie, może Pekin właśnie tak przegrywa swoją historyczną szansę.” – zaznacza ekspert „Warsaw Enterprise Institute”.

Wróblewski uważa, że Chiny nie znikną ze sceny politycznej.

„Nie przestaną być groźnym rywalem wojskowym na Pacyfiku, ale wbrew rozmaitym teoriom, ich potęga gospodarcza może być osadzona na znacznie słabszych nogach niż nam to się jeszcze niedawno wydawało.” – czytamy.

Prezydent USA: Chinom długo żyło się za dobrze

Prezydent Donald Trump powiedział w czwartek wywiadzie dla telewizji Fox News, że Chinom za długo żyło się za dobrze, a choć polityka handlowa USA...

zobacz więcej

Jeden z czołowych obserwatorów światowej gospodarki w kraju twierdzi, że amerykańskie sankcje Pekin mocno odczuwa.

„Nie tylko z uwagi na trudniejszy dostęp do wielkiego rynku zbytu, ale też dlatego, że Trump pokazał innym rządom, że imperium można się postawić”.

Prezes WEI zaznacza, że wielka chińska wyprzedaż w Ameryce czy Europie głównie wynika z nadmiernego obciążenia kredytowego chińskich firm, którym przy hamującej gospodarce, kurczących się rynkach zbytu i coraz gorszych wycenach agencji ratingowych jest coraz ciężej finansować zamorskie posiadłości. Poważniejszym problemem jest jednak pełzający bojkot imperium.

„Wbrew oficjalnej propagandzie Pekinu konflikt handlowy nie dotyczy wyłącznie »niepoczytalnego« Trumpa. Własne ograniczenia w handlu z Chinami wprowadzają Niemcy, Francja, Włochy. Nie tylko, high-tech ale też w przypadku Włoch inwestycje w domy mody czy winnice. W przypadku Australii i Nowej Zelandii – farm mlecznych. W Azji, Pakistan, Malezja, Malediwy, i nawet Indie, wyhamowują chińską ekspansję. Mniejsze państwa na gwałt usiłują wyplątać się z umów partnerskich Szlaku i Pasa, które często zostawiły je z wielomiliardowymi kredytami, bez pokrycia w zapowiadanych chińskich inwestycjach”.

Tomasz Wróblewski sugeruje, że chińska „pułapka kredytowa” uzależniająca rządy słabszych państw od Pekinu jest dziś zmorą państw od środkowej Afryki po środkową Azję i nawet Amerykę Południową.

„Obok przytłaczających zobowiązań finansowych od chińskich firm uzależnieni są poszczególni politycy, a często całe partie, przez lata przyjmujące łapówki i dziwne dotacje” – kontynuuje Tomasz Wróblewski.

„Przez ostatnie pół roku prezydent Xi powtarzał na każdym kroku, że Stany Zjednoczone zapłacą wysoką cenę za wywołanie wojny celnej z Chinami. Dziś już wiemy, że tą cenę głownie płacą Chiny” – czytamy dalej.

„Dlatego, zanim zaczniemy kreślić spektakularne geopolityczne modele i układanki nowej dynamiki procesu globalnych przemian, przyjrzyjmy się realiom ekonomicznym. To nie pierwsze imperium, które może i fajnie wygląda na akademickich modelach świata, ale kiedy przychodzi do starcia z tradycyjną gospodarką rynkową, okazuje się, że rozsypuje się w palcach” – stwierdza na łamach portalu kurier365.pl.

banner

źródło:
Zobacz więcej