Czyżby parkinson zaczynał się w wyrostku?

Parkinson dotyka dziś co setnego człowieka po 60. roku życia (fot. science.dodlive.mil/)

Naukowcy znaleźli powiązanie tej zwyrodnieniowej choroby ośrodkowego układu nerwowego nie tyle z mózgiem co… z wyrostkiem robaczkowym.

Nowa pigułka na problemy gastryczne. Przesyła informacje do smartfona

Naukowcy z Royal Melbourne Institute of Technology w Australlii zaprojektowali pigułkę, która pomoże diagnozować przyczynę problemów gastrycznych....

zobacz więcej

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że nasz układ nerwowy jest siedliskiem i zarządcą nie tylko naszego umysłu czy uczuć, ale także sprawuje kontrolę – czego niekoniecznie mamy świadomość – nad każdą naszą czynnością i ruchem. Część tego systemu kontroli nad działaniem tworzy tzw. układ pozapiramidowy. Zajmuje się on przejmowaniem i automatyzacją czynności, których najpierw musimy się w skupieniu nauczyć. Np. gdy uczymy się chodzić, jeździć na rowerze czy prowadzić samochód, w pewnym momencie to już umiemy i kontrolujemy to niejako „z tyłu głowy”.

Właśnie w układzie pozapiramidowym, który współdziała w wyzwalaniu ruchów dowolnych i regulowaniu napięcia mięśni szkieletowych. Istnieje jednak choroba, która wyniszcza ten układ – choroba Parkinsona.

Swą nazwę to schorzenie, dotykające dziś co setnego człowieka po 60. roku życia, zawdzięcza londyńskiemi lekarzowi Jamesowi Parkinsonowi, który jako pierwszy w roku 1817 opisał i sklasyfikował jego objawy, nadając mu rangę osobnej jednostki chorobowej.

Podłoże anatomiczne i biochemiczne tej choroby poznano jednak dopiero w latach 60. XX wieku i później. Zaobserwowano wtedy zaburzenia w działaniu i zwyrodnienie tzw. komórek istoty czarnej mózgu. Tworzą ją komórki nerwowe wytwarzające barwnik melaninę (stad czarne) oraz neuroprzekaźnik dopaminę. Stąd u osób chorych produkcja tego neuroprzekaźnika drastycznie spada. Ten niedobór jest odpowiedzialny za objawy.

Nie można jednak po prostu podawać dopaminy w zastrzykach czy pastylkach, bo to neuroprzekaźnik. Oznacza to, że jest uwalniany na styku dwóch neuronów, w tzw. synapsie – i tam właśnie, wyłącznie tam, jest potrzebny. Poznano co najmniej kilkanaście genów predysponujących do zaistnienia choroby Parkinsona, a także zauważono odkładanie się na zewnątrz degenerujących neuronów „toksycznych włókien białkowych” zbudowanych z alfa-synukleiny. U zdrowych ludzi to białko się nie dokłada, jest bowiem rozpuszczalne.

Polski wynalazek zrewolucjonizuje leczenie? Wymyślono nowy typ tabletki

Zwykła pigułka pozostaje w żołądku zaledwie kilkanaście minut – za krótko, żeby leczyć. Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu opracowali...

zobacz więcej

Dziś już coraz powszechniej wiadomo, że mózg i jelita kontrolują się wzajemnie, pisaliśmy o tym tutaj . Co więcej, wydaje się, iż oba te kluczowe dla naszego istnienia organy są pod głębokim wpływem naszego mikrobiomu. Cóż to takiego? To miliardy bakterii zamieszkujących nasze jelita. Ich DNA to nasz drugi genom. Ich metabolizm zapewnia nam przeżycie i zdrowie, także to jak najbardziej psychiczne.

Zmiany w mikrobiomie są bowiem symptomatyczne nie tylko dla cukrzycy czy otyłości, ale także dla autyzmu czy chronicznego zmęczenia. Wszelkie czynniki środowiskowe zdolne zabić jedne bakterie, pozostawiając przy życiu czy promując inne – jak np. antybiotyki, środki chemiczne stosowane w żywności, dostępność składników diety takich, jak błonnik – wpływają na to, jakie bakterie zasiedlają nasze jelita. Wpływ na to mają również nasze czynniki genetyczne, zwłaszcza te, które sterują naszym układem odporności. Bo jego rolą jest utrzymywanie mikrobiomu w ryzach.

Miejsce, gdzie biom się odtwarza i zawsze w jakimś sensie jest, nawet po kuracji antybiotykowej, to wyrostek robaczkowy. Stanowi on swoisty matecznik bakterii jelitowych – tak dobrych, jak i złych.

Już w 2016 roku naukowcy z California Institute of Technology w Pasadenie zauważyli na modelowych myszach laboratoryjnych do badania choroby Parkinsona przedziwny związek pomiędzy pojawieniem się tego schorzenia a pracą jelit.

Wyniki badań wyjaśniały w pewien sposób fakt, że większość cierpiących na tę chorobę osób uskarżała się na zaparcia już 10 lat przed pojawieniem się symptomów neurologicznych, czyli np. mimowolnego drżenia mięśni. Już przedtem także zaobserwowano zmiany w składzie bakterii jelitowych u pacjentów cierpiących na parkinsona. Badania wyjaśniały też fakt, że włókna alfa-synukleiny dają się znaleźć w jelitach osób z zaawansowanym parkinsonem, a nie tylko w mózgu.

banner

Proszek do prania pokona komary? Odkryto środek, który może pomóc w walce z wirusem Zika

zobacz więcej

Dziś, na łamach „Science Translational Medicine”, badacze amerykańscy z Centrum Badań nad Neurodegeneracją Instytutu Van Andel w Grand Rapids, pod kierunkiem Viviane Labrie wykazali, że istnieje poważna korelacja pomiędzy posiadaniem wyrostka robaczkowego, a zapadaniem na chorobę Parkinsona.

Analiza pochodzących z wielu lat danych medycznych 1,7 miliona osób cierpiących na chorobę Parkinsona i zdrowych pokazała, że usunięcie wyrostka robaczkowego zmniejszało aż o jedną czwartą ryzyko zapadnięcia na chorobę Parkinsona. W tejże, jakże mikrej części naszego układu trawiennego, znaleziono też spore złogi toksycznych, białkowych włókien alfa-synucleiny. W badanej grupie ponad pół miliona osób było poddanych operacyjnemu usunięciu wyrostka ze względu na trwający tam stan zapalny, zaś 2,200 osób cierpiało na parkinsona.

Analiza pokazała, że wśród osób pozbawionych operacyjnie wyrostka tylko 1,6 na 100 tys. było diagnozowanych później jako cierpiący na parkinsona, zaś choroba ta dotykała nieco ponad 2 osób na 100 tys., o ile ich wyrostek był na miejscu.

Przyszłość tych badań to poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: jak reakcja immunologiczna w jelitach wpływa negatywnie na złogi alfa-sunukleiny w mózgu. Wykorzystanie tego mechanizmu mogłoby w istocie spowolnić rozwój choroby lub mu całkowicie zapobiec.

źródło:
Zobacz więcej