Ruszył strajk w PLL LOT. Chcą przywrócenia do pracy szefowej związku

Kierownictwo związków zawodowych zapowiada strajk i liczy na uziemienie 40 samolotów (fot. PAP/Leszek Szymański)

O godz. 5 rano rozpoczął się strajk pracowników PLL LOT. Głównym żądaniem protestujących jest przywrócenie do pracy zwolnionej kilka miesięcy temu przewodniczącej jednego ze związków zawodowych. Strajk nie spowodował żadnych utrudnień dla pasażerów – poinformowali przedstawiciele spółki.

Strajk Ryanaira: odwołano 250 lotów. Oprócz zwrotu za bilet należy się odszkodowanie

Nawet 40 tys. pasażerów może odczuć utrudnienia w podróży w wyniku strajku personelu Ryanaira. Irlandzki przewoźnik ostatecznie odwołał 250 lotów,...

zobacz więcej

Jak informuje przewoźnik, dotychczas żaden rejs nie został odwołany z powodu protestu. W siedzibie spółki zebrało się kilkadziesiąt osób. Są to głównie pracownicy personelu pokładowego i piloci.

Jak mówi Agnieszka Szelągowska ze związku personelu pokładowego, uczestnicy strajku domagają się też lepszego traktowania przez pracodawcę.

– Chcemy, żeby firma dopuściła nas do decydowania i współdecydowania o naszych prawach, a także o tym, jak traktowani są poszczególni pracownicy. Nie godzimy się na to żeby ich nękano, nie godzimy się na to, żeby ich mobbingowano, przesłuchiwano, zasypywano nieprawnymi procedurami. Taki jest cel naszego strajku, żeby to wszystko zmienić – powiedziała Agnieszka Szelągowska.

Zaplanowane na poranek loty z Warszawy odbędą się o czasie. Jak powiedział rzecznik LOT Adrian Kubicki, skala protestu będzie znana w ciągu dnia.

– Na bieżąco przewoźnik będzie się dowiadywał, ile osób zdecyduje się w sposób anarchistyczny powstrzymywać od pracy. Nic na niebie i ziemi nie wskazuje na to, żeby skala tego protestu w jakikolwiek sposób wpłynęła na nasze operacje. Żeby ta pikieta kilkudziesięcioosobowa, która ma tutaj miejsce, przerodziła się w jakiś operacyjny problem dla nas, problem z realizowaniem rejsów – powiedział rzecznik LOT.

Adrian Kubicki podkreślił, że strajk jest nielegalny, a jego uczestnicy będą się musieli liczyć z konsekwencjami, czyli m. in. z brakiem wypłaty za czas protestu, a nawet z dyscyplinarnym zwolnieniem z pracy.

źródło:
Zobacz więcej