Bossowie „Pruszkowa”: Jaka z nas mafia. Ot grupa kolegów

Proces szefów i członków gangu pruszkowskiego w sądie okręgowym w Warszawie 12.09.2012 (fot. arch. PAP/Grzegorz Jakubowski)

– Znaleźliśmy się na ławie oskarżonych, bo jeden cwaniak chciał odzyskać wolność i podał nasze nazwiska. Bo są znane. Padaliśmy ofiarą mówień – wyjaśniał tvp.info 72-letni Ryszard Sz. ps. Kajtek, boss gangu pruszkowskiego. Mężczyzna i jego kompan: 66-letni Zygmunt R. ps. Bolo zostali oskarżeni o udział w obrocie 10 kg kokainy i 12 kg heroiny. Obaj bossowie przekonywali, że są już za starzy i zbyt biedni, aby uczestniczyć w podobnych ciemnych interesach.

Bossowie mafii pruszkowskiej grają Temidzie na nosie

Od pięciu lat nie może się skończyć proces Zygmunta R. ps. Bolo oraz Ryszarda Sz. ps. Kajtek, bossów gangu pruszkowskiego oskarżonych o udział w...

zobacz więcej

Bez zbędnego rozgłosu, choć z pewnymi perypetiami, rozpoczął się proces Zygmunta R. ps. Bolo oraz Ryszarda Sz. ps. Kajtek, bossów gangu pruszkowskiego oskarżonych o udział w obrocie 10 kg kokainy i 12 kg heroiny. Gangsterzy mieli kupić narkotyki od innej legendy półświatka – Marka Cz. ps. Rympałek. Ich proces ciągnie się od 2013 r., i z powodów proceduralnych, była kilkukrotnie rozpoczynana.

Mafiosi na emeryturze


Na pierwszy rzut oka, legendarni już bossowie „Pruszkowa” nie wyglądali na groźnych liderów największej polskiej mafii. Bardziej przypominali członków orkiestry z Chmielnej lub poczciwych dziadków, oczekujących na wnuków. Ubrani elegancko, ale bez zbytniej przesady. Jeden miał skórzaną kurtkę, drugi ciemną marynarkę. Czekając na rozpoczęcie rozprawy komentowali ostatnie ekscesy różnych gangsterów i „skruszonych przestępców” aktywnych w mediach społecznościowych. Jednak ta radosna fasada mogła być ułudą. „Kajtek” , bardzo pogodny był jednak bardzo czujny. Z kolei „Bolo” mimo wieku mógł był dobrze zbudowany.

Gdy jednak dobrze się przyjrzeć obu panom, to można w nich było zobaczyć mafiosów we włoskim stylu. Takich „szacownych ludzi honoru”, jacy pojawiali się w hollywoodzkich przebojach. Jednocześnie widać, że obaj bossowie nie są tak znani jak w okresie świetności mafii pruszkowskiej. Korytarzami sądu wolskiego, maszerowali młodzi bandyci i żaden z nich nie zwrócił uwagi nie starszych panów. Podobnie jak i policjanci pilnujący jednego ze skruszonych przestępców. – Jesteśmy już starzy. Nie zajmujemy się żadnymi przestępstwami – przekonywał jeden z bossów.

Jednym z tematem rozmów obu mężczyzn była kwestia emerytury. Narzekali, że nie starcza ona nawet na wszystkie opłaty. Pytani o majątkach, jakich mieli się dorobić będą w zarządzie mafii pruszkowskiej, twierdzą, że ledwo wiążą koniec z końcem. – Jaki miliony, jaki zarząd? To wymysły. Byliśmy grupą dobrych kolegów, która trochę broiła i może coś ma na sumieniu. Ale żadna tam z nas mafia! Żaden zarząd. Może młodzi patrzyli na to, co robimy, ale oni robili swoje interesy – mówił spokojnie Ryszard Sz.

25 lat dla „Rympałka” to za mało. Prokuratura chce dożywocia

Prokuratura zdecydowała się na złożenie apelacji od wyroku z ubiegłego roku, skazującego osławionego warszawskiego gangstera – Marka Cz. ps....

zobacz więcej

Karty przetargowe

Nim sędzia Agnieszka Stachniak-Rogalska rozpoczęła proces, trzeci z oskarżonych Robert G. chciał zmiany adwokata z urzędu, na obrońcę, który go wcześniej reprezentował. Przekonywał, że do obecnego prawnika nie ma zaufania. Sąd jednak uznał, że nie ma podstaw, aby zmieniać G. adwokata. Wtedy oskarżony złożył wniosek o wyłączenie sędzi Stachniak-Rogalskiej, z racji jej „stronniczości”. I ten wniosek upadł, więc proces mógł się wreszcie zacząć. Odczytano akt oskarżenia, wedle, którego „Bolo” i „Kajtek” mieli kupić latem 2009 r. 10 kg kokainy za 400 tys. euro oraz 10 kg heroiny o wartości 150 tys. euro. Kilka miesięcy później mieli dokupić kolejne 2 kg heroiny za 30 tys. euro. Nie udało się ustalić, co się dalej działo z narkotykami. „Kajtek” został dodatkowo oskarżony o udostępnienie „Rympałkowi” i „Falconettiemu” trzech gramów kokainy. Można się domyślać, że była to próbka w celu sprawdzenia jakości narkotyku.

Zygmunta R. i Ryszarda Sz. zatrzymano trzy lata po tym jak opuścili więzienia, gdzie odsiadywali wyroki za kierowanie mafią pruszkowską. Od samego początku przekonywali, że są niewinni i padli ofiarą pomówień Jacka S. – Chciał wyjść z więzienia i rzucił prokuraturze nasze nazwiska, licząc, że jak coś na nas powie, to będzie wolny. A my nie mamy nic wspólnego z narkotykami – mówił jeden z bossów.

„Bolo” przekonywał, że jest właścicielem lombardu, który jednak nie przynosi mu dochodów oraz ośmioletniego bmw. Utrzymywał się zaś – dowodził – z oszczędności w wysokości 30 tys. zł. Z kolei Ryszard Sz. stwierdził, że jest na emeryturze i otrzymuje miesięcznie 700 zł. Jego majątek to pięcioletni mercedes klasy C oraz 100 tys. zł. oszczędności.

„Pruszków” reaktywacja, czyli bossowie zatrzymani za fikcyjny eksport kawy

Trzej bossowie mafii pruszkowskiej Andrzej Z. ps. Słowik, Leszek D. ps. Wańka i Janusz P. ps. Parasol wraz z najbliższymi wspólnikami zostali...

zobacz więcej

Legendy

Zygmunt R. ps. Bolo uważany był przez śledczych za jedną z najważniejszych postaci tzw. zarządu mafii pruszkowskiej. Miał opinię bardzo inteligentnego, ale jednocześnie bardzo niebezpiecznego. Co najmniej dwukrotnie cudem uniknął śmierci. W lutym 1995 r., gdy w stolicy trwała wojna „Pruszkowa” z „Wołominem”, gang z prawego brzegu Wisły podłożył bombę w pobliżu jego mieszkania w bloku przy ul. Ostrobramskiej. Ładunek eksplodował ponoć gdy gangster chciał otworzyć drzwi. Eksplozja zniszczyła trzy piętra bloku i dziewięć mieszkań. Zygmunt R. doznał lekkich obrażeń.

W maju 2000 r. doszło do drugiego znanego policji zamachu na „Bola”. Tym razem eksplodowała bomba podłożona pod mercedesem, którym jechał. Boss doznał poważnych obrażeń nóg i trafił do szpitala. Zamachu dokonali prawdopodobnie członkowie gangu Andrzeja Kolikowskiego „Pershinga”, w odwecie za zamordowanie swego szefa w grudniu 1999 r.

Ryszard Sz. ps. Kajtek był podejrzewany o udział w zabójstwie Wiesława Niewiadomskiego ps. Wariat w lutym 1998 r. Boss spędził pół roku w areszcie. Później przedstawił dokumenty, z których wynikało, że nie może przebywać za kratami, ponieważ ma chore serce.

źródło:
Zobacz więcej