Gwałt jako narzędzie wojny

Dzieci trzymają zdjęcia Nadii Murad, która zdobyła Pokojową Nagrodę Nobla (fot. REUTERS/Ari Jalal)

Od dawna decyzje Norweskiego Komitetu Noblowskiego dotyczące przyznawania Pokojowej Nagrody Nobla budzą wątpliwości. Dlatego zaskoczeniem może być wyjątkowo trafny wybór laureatów w tym roku. Nadia Murad i Denis Mukwege pochodzą z zupełnie innych części świata i mają odmienne doświadczenia. Ale łączy to, że ich działalność zwróciła uwagę na ogromny problem: wykorzystanie przemocy seksualnej w konfliktach zbrojnych. Zgwałcona kobieta jest winna i nieczysta.

Pokojowa Nagroda Nobla za walkę z przemocą seksualną w czasie wojny

Laureatami tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla zostali kongijski ginekolog Denis Mukwege i pochodząca z Iraku działaczka społeczna Nadia Murad –...

zobacz więcej

Gdy w 2010 roku byłem w prowincji Południowego Kiwu w Demokratycznej Republice Konga, miejscowy pastor opowiedział mi dwie historie. Pierwsza wydarzyła się kilka lat wcześniej, w jednej z wiosek tej wschodniokongijskiej prowincji. Miejscowe małżeństwo pracowało w polu, gdy nadszedł uzbrojony oddział innego plemienia. Mężczyznę związali i na jego oczach zgwałcili jego żonę. Potem odeszli nie zabijając ani jego, ani jej. Nie musieli, bo wiedzieli, co będzie dalej. Mężczyzna bynajmniej nie uznał, że zawiódł, że splamił swój honor, nie potrafiąc obronić swej żony. Wręcz przeciwnie, wygnał ja z domu jako nieczystą, współwinną tego, co się stało.

Druga historia związana była z inną zgwałconą mieszkanką południowego Kiwu. Pomagał jej pastor, który opowiadał mi obie historie. Kobieta została wygnana będąc w ciąży, dziecko pochodziło z gwałtu. Pastor dał jej pracę oraz mieszkanie. Wtedy zaczęła nachodzić go jej rodzina, nękać go i przekonywać, że źle robi, że ona zasłużyła na swój los.

Fakt, nie jest to logiczne. Ale nasze pojęcie winy ma się nijak do sposobu myślenia mieszkańców Konga, a także wielu innych afrykańskich krajów. I takie podejście jest faktem bez względu na to, jak absurdalne by się nam wydawało. Powoduje też, że gwałt w tamtejszych konfliktach zbrojnych przestaje być towarzyszącą wojnie patologią, a staje się narzędziem, swoistą bronią. Na ten fakt właśnie zwrócił uwagę Norweski Komitet Noblowski. Problem jest jednak głęboki i złożony.

Gwałt jako demograficzna broń

W Europie, przesiąknięci humanizmem, przyzwyczailiśmy się patrzeć na człowieka podmiotowo, a nie jak na zasoby naturalne, takie jak ruda żelaza, ropa czy uran, których posiadanie może przesądzić rywalizację o potęgę czy tez zdecydować o zwycięstwie w wojnie. W wielu kulturach o sile rodu czy plemienia decyduje jednak jego liczebność, a prokreacja traktowana jest jak swoisty wyścig zbrojeń. Tak jest właśnie w Kongu, gdzie w latach 1998-2003 toczyła się niezwykle krwawa, ale dość mało znana w Europie wojna. Europejskie koncerny czerpały z niej jednak spore korzyści, za grosze kupując od lokalnych watażków cenne minerały, np. koltan, wykorzystywany do produkcji laptopów i komórek. Minerał ten wydobywany jest właśnie w prowincjach południowego i północnego Kiwu.

Choć w kongijskiej wojnie zginęło ok. 5 mln ludzi, to populacja tego kraju bynajmniej się nie zmniejszyła. Kongo ma trzecią co do wielkości populację w Afryce subsaharyjskiej i zarazem zajmuje 16 miejsce pod względem liczby ludności na świecie. Ma też jeden z największych przyrostów naturalnych. W 1995 r. populacja tego kraju liczyła 41,5 mln, w 2005 r. prawie 55 mln, a dziś już niemal 85 mln.

Nobel z ekonomii za badania nad wzrostem gospodarczym

zobacz więcej

Dokonywane w czasie wojny mordy i gwałty nie hamują więc wzrostu liczebności populacji, bo kobiety rodzą dzieci na zapas, zakładając, że część potomstwa po prostu nie przeżyje. Kobieta odgrywa oczywiście kluczową rolę w tym demograficznym wyścigu zbrojeń, a gwałt ma ją z niego wykluczyć. Na tym właśnie polega jego militarna rola. Nie jest tu najważniejsze to, co zwykle było powodem przemocy seksualnej w czasie wojny. Żołnierze gwałcili, bo byli bezkarni, mogli w każdej chwili zginąć, okrucieństwa wojny wyłączały w nich empatię, ponadto byli wygłodniali seksualnie i, w przeciwieństwie do swojej ofiary, mieli broń. Gwałcona kobieta była często żoną, matką czy siostra wroga, więc niejako stawała się zdobyczą wojenną. Ale tylko na ten jeden raz, a potem żołnierz szedł dalej. Problem Niemek gwałconych przez radzieckich żołnierzy w marszu na Berlin nigdy nie był postrzegany jako pierwszoplanowy. W Kongu jednak głównym celem gwałtu było spowodowanie wykluczenia kobiety z jej społeczności, co oczywiście pociągało za sobą również wyłączenie jej z cyklu reprodukcyjnego. Najgorsze czekało takie kobiety już po gwałcie.

Denis Mukwege jest ginekologiem pochodzącym z Bukawu, miasta malowniczo położonego nad jeziorem Kiwu, które jest stolicą prowincji Południowe Kiwu. To, że złamał tabu pomagając zgwałconym kobietom, spowodowało, że zorganizowano na niego zamach. Nagrodzenie go Noblem może przyczynić się do zmian w mentalności społecznej. Jest to tym bardziej ważne, że wojna w Kiwu nigdy się nie zakończyła i niewiele wskazuje, by mogło się to stać w najbliższej przyszłości. Zmienia się tylko intensywność walk.

Dla terrorystów Państwa Islamskiego były rzeczami

Historia drugiej laureatki, tj. irackiej jezydki Nadii Murad, jest zupełnie inna. Jezydzi, którzy etnicznie są ściśle związani z Kurdami, to dość specyficzna grupa wyznaniowa. Ich wierzenia mają swoje korzenie w religiach przedislamskich, choć w XII w. religii tej nadano nowy kształt, włączając do niej elementy innych wierzeń. Część muzułmanów-sunnitów, zwłaszcza ci słabo wyedukowani, oskarża przy tym jezydów, że są satanistami. Wynika to z faktu, iż centralna postacią ich kultu jest upadły anioł (który jednak otrzymał przebaczenie Boga) Melek Tawus, a jego symbolem jest paw. Choć oskarżenia o satanizm są bzdurą i nawet najwyższe szyickie autorytety religijne w Iraku uznają je za bezpodstawne, to dla Państwa Islamskiego był to wystarczający powód, by zaplanować ludobójstwo jezydów.

Nagrody Nobla z fizyki przyznane. „Nobliści dali nam użyteczne, eleganckie narzędzia”

W tym roku Nobel z fizyki trafił do trójki badaczy, którzy dokonali odkryć w zakresie fizyki laserów. Arthur Ashkin opracował optyczną pęsetę, za...

zobacz więcej

Nadia Murad sama będąc ofiarą, ma już ten koszmar za sobą. Wie jednak, że nie wszystkie jej jezydzkie towarzyski niedoli mogą to samo powiedzieć o sobie. Chodzi przy tym o trzy problemy. Po pierwsze wiele jezydek wciąż przebywa w niewoli Państwa Islamskiego. Obecnie zainteresowanie międzynarodowej opinii publicznej wojną z tą terrorystyczną organizacją znacznie spadło, bo straciła ona niemal całe kontrolowane przez siebie wcześniej terytorium. Ale w Syrii wciąż są enklawy Państwa Islamskiego, gdzie porwane jezydki od ponad 4 lat są gwałcone. Nie są traktowane jak ludzie, ale jak rzeczy, własność, seksualne niewolnice. To również wyróżnia tę sytuację. Sprawca po zgwałceniu nie odchodzi, tak jak robił to sowiecki żołnierz idąc na Berlin. Tu dramat trwa tygodniami, miesiącami, latami.

Niektórzy oprawcy znaleźli schronienie w Europie jako uchodźcy

Drugim problemem jest bezkarność sprawców, spośród których wielu przedostało się do Niemiec jako uchodźcy. Niedawno ujawniona została historia Aszwak Hadżi, którą porwano i gwałcono, gdy miała 15 lat. Gdy kilkukrotnie natknęła się na swego oprawcą na niemieckiej ulicy, a policja odmówiła wszczęcia jakiegokolwiek postępowania z braku dostatecznych dowodów, młoda jezydka uciekła z Niemiec z powrotem do Iraku, gdzie zamieszkała pod namiotem. Walka o sprawiedliwość, jaką toczy Nadia Murad, nie dotyczy jednak tylko odpowiedzialności karnej sprawców, ale również, a może nawet przede wszystkim, finansowej. Jezydki, które straciły całe swoje rodziny, znajdują się obecnie często w tragicznej sytuacji materialnej. Czasami gdyby nie organizacje humanitarne, to nie miałyby w ogóle za co żyć. Rok temu w ośrodku dla jezydek uwolnionych z niewoli seksualnej Państwa Islamskiego w Chanke k. Dahuk w irackim Kurdystanie rozmawiałem z 30-letnią Zere, która głosem pełnym rezygnacji opowiadała, jak ją bito i gwałcono. Mówiła, że dla niej nie ma już żadnej przyszłości.

Japoński pisarz wycofał się z wyścigu o alternatywnego Nobla

Japoński pisarz Haruki Murakami poprosił o wycofanie swojego nazwiska z listy kandydatów do Alternatywnej Nagrody Nobla. Ma ona zastąpić w tym roku...

zobacz więcej

Jest jeszcze jeden problem. Jezydzi to zamknięta społeczność, która nie dopuszcza żadnych związków małżeńskich między członkami swojej grupy a obcymi, w tym muzułmanami. Jezydą można się tylko urodzić z obu rodziców jezydów. Dlatego gdy porwane i gwałcone jezydki zaczęły wracać, to pojawił się problem, czy powinny zostać przyjęte do społeczności, Zakazywała tego tradycja jezydzka, ale najwyższe autorytety religijne jezydów stwierdziły, że w tym wypadku zasady muszą zostać naruszone i kobiety te muszą zostać przyjęte z powrotem. To jednak nie rozwiązuje całego problemu. Jeśli bowiem gwałcona jezydka zaszła w ciążę, to dla takiego dziecka nie ma już miejsca w jezydzkiej społeczności, a jego matka musi je porzucić lub wybrać wygnanie.

Ktoś mógłby wzruszyć ramionami i stwierdzić, że to nie nasz problem, że w niektórych społecznościach na świecie panują zasady, które są dla nas niezrozumiałe i nieludzkie. Tylko że wśród terrorystów Państwa Islamskiego, gwałcących jezydki, byli tez Europejczycy. A wśród zwalczających Państwo Islamskie, co było i w naszym interesie, było wielu jezydów.

źródło:
Zobacz więcej