Raport

Epidemia koronawirusa

Neandertalczyk miał dłoń artysty, a nie kamieniarza

Model neandertalczyka w nowoczesnym stroju stoi przed Muzeum Neandertalczyka w Mettmann, Niemcy (fot. arch. PAP/DPA/Federico Gambarini)

Niemieccy naukowcy szczegółowo zbadali dłonie neandertalczyków i naszych własnych, paleolitycznych przodków. To neandertalczycy mieli ręce jak krawcy czy malarze. Współcześni im Homo sapiens sapiens mieli zaś częstokroć dłonie wyrobników z kamieniołomów.

Malować nauczyli nas neandertalczycy? Sensacyjne odkrycie w Hiszpanii

Neandertalczycy operowali symbolami? Taką hipotezę potwierdzają odkrycia naukowców w Hiszpanii. Nowe metody datowania malowideł w jaskiniach...

zobacz więcej

Neandertalczycy nigdy nie mieli dobrej prasy. Nam, jeszcze bardziej współczesnym potomkom człowieka współczesnego, czyli Homo sapiens sapiens, wydaje się oczywiste, że te postaci sprzed 300-30 tys. lat to nasi bardzo prymitywni i odlegli krewni. Figury woskowe ich ciał, przysadzistych i kosmatych, o wielkich łukach brwiowych, zdobią sale muzeów antropologicznych i przyrodniczych. Napełniając nas chyba radością, że tak bardzo jesteśmy do nich niepodobni.

Badania z 2010 roku wykazujące, że jeśli jesteśmy z Eurazji, to mamy w sobie solidne kilka procent neandertalskiego DNA, przyjęliśmy raczej z niedowierzaniem. Chcemy bowiem w nich widzieć gruboskórnych i „grubo ciosanych”, niezgrabnych, niedorozwiniętych i dlatego wymarłych naszych kuzynów.

Dziś jednak naukowcy z Uniwersytetu w Tybindze (Niemcy) oraz ich szwajcarscy koledzy wykonali bardzo precyzyjne, trójwymiarowe pomiary miejsc na kościach dłoni, gdzie znajdują się przyczepy mięśni. Pozostawia on na kości rodzaj blizny, po chrzęstnej strukturze zwanej przyczepem ścięgnistym. Wygląd owych „blizn” jest uważany za wskaźnik odzwierciedlający powstający w danym miejscu szkieletu – w tym wypadku dłoni – nacisk mechaniczny. To może nam wiele powiedzieć o zwykłych czynnościach, którym się owe dłonie na ogół oddawały. Zbadano tak dłonie neandertalczyków sprzed 40 tys. lat, jak i ich nowoprzybyłych sąsiadów – czyli tzw. ludzi współczesnych. Uzyskane wyniki są tak zaskakujące, że znalazło się dla nich miejsce w prestiżowym magazynie „Science Advances”.

Figury przedstawiające neandertalczyków na wystawie "Epoka lodowcowa" ("Giganten der Eiszeit") w Garding, Niemcy (fot. arch. PAP/DPA/Wolfgang Runge)

Wszelkie poprzednie rekonstrukcje aktywności neandertalczyków opierały się na przeświadczeniu, że kto ma tak masywny szkielet, ten działa niczym Waligóra i Wyrwidąb ze słowiańskich baśni. Raczej wali kamieniem i łamie drzewa, niż robi precyzyjne narzędzia lub zajmuje się sztuką. Tymczasem narasta fala doniesień archeologicznych wskazujących, że pozostawione przez neandertalczyków „pamiątki”, czyli jak to nazywa nauka: artefakty, wskazują raczej na bardzo wyszukane sposoby bycia.

Homo sapiens sapiens, zwany człowiekiem współczesnym, opuścił wschodnie wybrzeże Afryki około 70 tys. lat temu. Do Europy dotarł przed 40 tysiącami lat. Spotkał tu osiadłego „od zawsze” neandertalczyka. Jego kultura (sic!) zwana mustierską (od miejscowości Le Moustier we Francji, gdzie odkryto jedno z jej znamienitych stanowisk) to nie byle co. Żadne tam kości rozrzucone wokół paleniska i trochę ledwo poobłupywanych pięściaków. To kultura wyrobów z kości, zwłaszcza mamuta i jelenia, precyzyjnych i drobnych kamiennych pięściaków oraz drapaczy, zgrzebeł i narzędzi zębatych.

Znaleziska zdają się świadczyć o szerokim zakresie czynności, które wymagały stosunkowo wysokiego poziomu precyzji manualnej, jak np. wytwarzanie i stosowanie specjalistycznych narzędzi z kości do obróbki skór, produkcja sznurów i ogniotrwałych „klejów”, wytwarzanie obiektów złożonych (np. kość łączona z kością) oraz bardzo drobnych.

Kobieta ogląda scenę łowiecką z repliką neandertalczyków w Muzeum Helmsa w Hamburgu, Niemcy (fot. arch. PAP/DPA/Ulrich Perrey)

Zdajemy się wszyscy zapominać, że w czasach, gdy neandertalczyk i człowiek współczesny się zetknęli, pojawiają się pierwsze wspaniałe malowidła naskalne. Dla afrykańskiego przybysza był to początek rozkwitu, dla tubylca początek końca. Zniknął po 10 tysiącach lat.

Oba ludzkie gatunki miały obyczaj grzebania umarłych. Grób neandertalski w irackim Szanidar sprzed 48-44 tysięcy lat był pełen pyłków kwiatowych, co świadczy, że umarłych chowano na ogromnym łożu z kwiatów. W późniejszym o kilkanaście tysięcy lat grobie w Sangirze w okolicach dzisiejszej Moskwy ciała dwójki ludzkich dzieci przysypane zostały tysiącami misternych kościanych paciorków.

Blizny po przyczepach ścięgnistych na kościach dłoni neandertalczyków są w pełni zgodne z coraz bogatszym obrazem archeologicznym. Wykonywały sprawnie precyzyjne, drobne ruchy. Przypominają tym samym struktury anatomiczne znajdowane na dłoniach malarzy, a nie kamieniarzy. Przyczepy ścięgniste takich krawców czy zegarmistrzów są bardzo rozbudowane na kciuku i palcu wskazującym, podczas gdy zmuszeni do mocnego uchwytu całą dłonią i radzenia sobie z ciężkimi obiektami mają je bardziej rozwinięte na kciuku i palcu małym.

Jednocześnie podobna analiza wykonana dla pozostałości kostnych ludzi współczesnych sprzed 40 tys. lat wskazuje, że tylko połowa z nich na co dzień zajmowała się jakimiś precyzyjnymi czynnościami manualnymi. Reszta miała dłonie nawykłe do silnego uścisku i ciężkiej roboty.

Badacze planują zastosować podobną metodę do analizy kości dłoni wcześniejszych hominidów. Może nam to bowiem wiele powiedzieć o ich sposobie na „czynienie sobie Ziemi poddaną”.

źródło:
Zobacz więcej