RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Zielone ludziki” na Bałtyku? Spektakularna akcja fińskich służb

Funkcjonariusze wkroczyli do łącznie 17 obiektów, znajdując w kilku z nich duże ilości gotówki (fot. REUTERS/Christian Charisius)

Domki jednorodzinne niczym bazy dla dywersantów, tajemnicze loty śmigłowców, a w pobliżu strategiczny szlak morski. Od dawna niepokoiło to fińskie służby. W końcu uderzyły – podczas operacji wprowadzono nawet strefę zakazu lotów. Nieruchomości, do których wkroczyli funkcjonariusze, należą do małej firmy. Jej właściciel, Rosjanin z maltańskim paszportem, interesy prowadzi także w innych krajach UE. W tym w Polsce.

Dowódca NATO w Europie: jesteśmy silniejsi niż dwa lata temu

Od szczytu w Warszawie Sojusz Północnoatlantycki zwiększył zdolności do reagowania i odstraszania, czego przykładem jest rozmieszczenie wojsk na...

zobacz więcej

Południowo-zachodnie krańce Finlandii. Setki wysp i wysepek. Finowie kupują tu sobie działki i budują letniskowe domki. Nie jeden z nich zdziwił się, gdy w sobotni poranek 22 września nagle nad jego głową zaczęły przelatywać rządowe śmigłowce, a morzem mknęły szybkie łodzie pełne umundurowanych mężczyzn. Na Twitterze pojawił się wpis policyjnego Narodowego Biura Śledczego (Keskusrikospoliisi – KRP), że właśnie w rejonie portowego miasta Turku rozpoczęła się szeroko zakrojona operacja.

W operacji brało udział stu funkcjonariuszy KRP plus trzystu (!) przedstawicieli innych państwowych instytucji: policji podatkowej, straży granicznej, kontrwywiadu (SUPO) i wojska, które udostępniło szybkie łodzie patrolowe i desantowe. Operacja miała spektakularny charakter nie tylko ze względu na liczbę zaangażowanych ludzi, środków i instytucji. Wprowadzono podczas niej również nadzwyczajne środki w okolicach archipelagu, ograniczając ruch powietrzny i morski: nad archipelagiem koło Turku wprowadzono strefę zakazu lotów.

Funkcjonariusze wkroczyli do łącznie 17 obiektów, znajdując w kilku z nich duże ilości gotówki. W jednym dwie plastikowe torby kryły pół miliona euro. Skonfiskowano również komputer z ponad 200 terabajtami danych – i to może się okazać najcenniejszy łup śledczych.

KRP nie wymienia z nazwy spółki, wobec której podjęto działania. Śledczy Markku Ranta Aho powiedział tylko w wygłoszonym oświadczeniu, że jej „właściciele pochodzą z innego kraju UE”. Dochodzenie prowadzi Narodowe Biuro Śledcze, a media błyskawicznie ustaliły, że chodzi o firmę Airiston Helmi, która jest podejrzana o unikanie podatków i pranie pieniędzy.

Rosyjskie bombowce w obszarze NATO. Mogłyby przenosić ładunki jądrowe

Dwa rosyjskie bombowce strategiczne typu Tu-160 zdolne do przenoszenia ładunków atomowych znalazły się nad Morzem Bałtyckim w obszarze nadzoru...

zobacz więcej

Strategiczne inwestycje, spółka pod kontrolą Rosjan

Wydawać by się mogło, że Airiston Helmi to typowy pośrednik w handlu nieruchomościami. Niespecjalnie się wyróżniała, jeśli chodzi o obroty, nie mówiąc już o zysku. Spółka działa w Finlandii od 2007 roku na rynku nieruchomości – i to w tym najdroższym segmencie. A mimo to nie wykazuje zysków. A w ostatnim roku nawet zanotowało 300 000 euro straty.

Z ustaleń największego dziennika fińskiego „Helsingin Sanomat” wynika, że dane rejestrowe pokazują, że spółka nie jest duża, jest zadłużona, a mimo to posiada środki na regularne zakupy i sprzedaż nieruchomości w południowo-zachodniej Finlandii za miliony euro. W efekcie stała się właścicielem kilku wysp i szeregu działek na innych wyspach. I to właśnie lokalizacja tych wysp zwróciła uwagę fińskich służb: otóż większość nieruchomości, którymi obracała Airiston Helmi, znajdowała się na wysepkach rozsypanych wokół Turku (szóste pod względem wielkości miasto Finlandii, leżące około 180 km na zachód od Helsinek), w rejonie, gdzie biegną strategicznie ważne szlaki wodne.

Główne nieruchomości należące do spółki to Ybbersnäs (gmina Pargas, na południe od Turku) oraz mała wysepka Säckilot, leżąca na południe od Turku. Zaledwie cztery kilometry na południe od wyspy biegnie – w gąszczu wysp i wysepek – główny szlak morski do Turku i Naantali. To dwa porty ważne nie tylko w czasie pokoju, ale jeszcze bardziej w razie wojny – leżą najdalej od granicy z Rosją i najbliżej stąd do Szwecji. Naantali to trzeci port pod względem wielkości obrotów towarowych w Finlandii. Działają tam też elektrownia i dwie rafinerie.

Na kupowanych przez Airiston Helmi działkach budowano domki jednorodzinne. Ale, co już musiało wywołać zdziwienie, miały one nieraz nawet po osiem sypialni. Każda z własną toaletą. Bardziej przypominało to malutkie hoteliki. A na to firma nie miała zezwolenia. Lokalne media donoszą też, że na jednej z posiadłości regularnie lądowały śmigłowce, kursujące na lotnisko w Helsinkach, ale też na Łotwę. Dlatego zapewne wprowadzono zakaz lotów – służby fińskie obawiały się ucieczki z wziętych za cel akcji obiektów podejrzanych ludzi lub wywozu dowodów na pokładzie śmigłowców.

NATO przygotowuje się na największe manewry od czasów zimnej wojny

– To będzie trudne wyzwanie dla wszystkich uczestników. Norwedzy kazali przygotować się na chłód i wilgoć – mówi ppłk Stephan Dirr, główny oficer...

zobacz więcej

Gazeta „Ilta Sanomat” ustaliła, że do 2014 roku zarząd Airiston Helmi składał się niemal wyłącznie z obywateli Rosji. Ale potem, jak wiadomo, wybuchła wojna na Ukrainie i nastąpił kryzys w relacjach Zachodu z Rosją. W 2016 roku do zarządu dołączyli obywatel Włoch i obywatel Finlandii. Chodziło o to, żeby spółka nie zwracała na siebie uwagi.

Teraz właścicielem Airiston Helmi ma być obywatel Malty pochodzenia rosyjskiego (niedawno bardzo głośno było w europejskich mediach o procederze sprzedawania przez Maltę swojego obywatelstwa Rosjanom – bez odpowiednich procedur sprawdzających). Fińskie media, które nie podają jednak tożsamości właściciela Airiston Helmi, twierdzą, że prowadzi on również działalność gospodarczą w Polsce, Estonii i Włoszech.

Narzędzie hybrydowej wojny?

Oficjalnie dochodzenie i cała operacja dotyczą jedynie kwestii przestępstw finansowych. KRP poinformowało, że przesłuchano siedem osób, a trzy z nich zostały zatrzymane. Postawiono im zarzuty oszustw podatkowych i prania pieniędzy. Jedną zwolniono. Dwie pozostałe zostały przesłuchane 25 września w sądzie okręgu Vantaa, po czym trafiły do aresztu tymczasowego.

Rosjanin ma 36 lat i jest byłym członkiem zarządu Airiston Helmi. 51-letni obywatel Estonii ma zaś własnościowe powiązania z firmą. Przede wszystkim jednak zajęto mnóstwo dokumentów spółki. Kierujący śledztwem Tomi Taskili powiedział, że analiza dokumentacji zajmie czas co najmniej do końca wiosny przyszłego roku.

Alarm w Gruzji. Rosyjski wywiad i jego nowe narzędzia

Wizyta kanclerz Angeli Merkel w Tbilisi potwierdza, że Gruzini jeszcze długo poczekają na członkostwo w NATO i UE. A to oznacza, że Rosja ma więcej...

zobacz więcej

Przebywający w Nowym Jorku na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ prezydent Sauli Niinisto powiedział dziennikarzom, że spółka już od dłuższego czasu była przedmiotem zainteresowania odpowiednich służb. Armia i SUPO miały obserwować spółkę już od lat. Cytowani w gazecie „Italehti” dwaj anonimowi generałowie fińskiego wojska mówią, że sprawa ma tak naprawdę związek z bezpieczeństwem narodowym, a nadano jej charakter walki z przestępstwami finansowymi, aby otwarcie nie prowokować Rosji.

Firma mogła być przykrywką dla rosyjskich służb. Posiadane nieruchomości, rozrzucone na archipelagu, mogły służyć jako zaplecze dla wrogiej działalności. Gdyby doszło do konfliktu, Rosjanie mogliby wykorzystać te pozycje do przerwania komunikacji południowo-zachodniej Finlandii z chociażby pobliską Szwecją. Okazuje się też, że nieruchomości należące do spółki leżą w pobliżu nie tylko ważnych morskich szlaków, ale też podmorskich kabli komunikacyjnych.

W „jednorodzinnych domkach” łatwo można byłoby umieścić grupy dywersyjne – choćby przewożąc je śmigłowcami lub drogą morską. Okazało się, że firma – oficjalnie działająca w branży nieruchomości - skupowała też na aukcjach wycofywane ze służby wojskowe łodzie i kutry. W 2010 roku Airiston Helmi – poprzez spółkę Rederi Ab Fakir – kupiła dwie używane wojskowe fińskie jednostki pływające: łódź transportową Kala 4 i łódź motorową Hakuni.

Nie jest tajemnicą, że w razie wybuchu wojny, np. z krajami bałtyckimi, Rosja chciałaby odciąć je od pomocy sojuszników z NATO. Lotniska i porty Finlandii mają ogromne znaczenie strategiczne jako naturalny pomost między krajami bałtyckimi (szczególnie Estonią) a resztą Europy. Aby je zneutralizować, Rosjanie wcale nie musieliby frontalnie atakować Finlandii – wystarczy dywersja na pobliskich licznych wyspach, by zablokować szlaki komunikacyjne.

Putin wsypał generałów, a minister zniknął. Kulisy wojny pięciodniowej

Mija dziesięć lat od wybuchu wojny rosyjsko-gruzińskiej. To rocznica oficjalna, bo w rzeczywistości ciężkie walki zaczęły się dzień wcześniej. Dziś...

zobacz więcej

Warto przypomnieć w tym kontekście, że w lipcu rosyjski specnaz ćwiczył desant powietrzny na wyspę Gogland w kontrolowanej przez Rosję części Zatoki Fińskiej. Gogland leży niecałe 40 km od fińskiego miasta Kotka.

Goście ze Wschodu

Skupowanie przez Rosjan w Finlandii nieruchomości w pobliżu strategicznie ważnych obiektów (lotniska, obiekty wojskowe, centra mobilizacyjne armii, kluczowa infrastruktura transportowa) od dawna nie jest żadną tajemnicą. SUPO informowało o tym już kilka lat temu. Sprawa Airiston Helmi odgrzeje dyskusję na temat przyjęcia nowych przepisów – część deputowanych parlamentu oczekuje tego już tej jesieni – nakładających ograniczenia na obcokrajowców posiadających w Finlandii ziemie, nieruchomości i majątek.

Największą grupą takich posiadaczy są Rosjanie. W latach 2000-2015 nieruchomości w Finlandii nabyło w sumie 6865 obcokrajowców. W tym 4424 Rosjan. Ta dominacja rosyjska jest widoczna od 2009 roku. Ale co ważniejsze, nie chodzi tylko o liczbę właścicieli, czy wartość i ilość kupowanych przez Rosjan nieruchomości. Najważniejsze jest, jakie są to nieruchomości.

Jak napisał na swoim blogu Tom Packalen, członek parlamentu, były oficer policji w Helsinkach, „następna wojna, jeśli kiedyś nadejdzie, nie będzie przekraczała granicy, ale pojawi się w strategicznie ważnych miejscach wewnątrz kraju. Wojnę rozpoczną małe grupki ludzi, których już się tu przemyca”. Dlatego, jak podkreśla Packalen, przyjęcie prawa ograniczającego możliwość zakupu nieruchomości w Finlandii przez obcokrajowców jest równie ważne jak obrona narodowa.

Sprawa Airiston Helmi pokazuje też, jak Rosja może wykorzystywać swych ludzi z kupionym unijnym paszportem, działających pod różnymi rodzajami biznesowego przykrycia, do działań hybrydowych w różnych krajach Europy.

źródło:
Zobacz więcej