Złodziejowi puściły nerwy. Podczas ucieczki odjechał bez wspólnika

Dwóch sprawców w biały dzień włamało się do samochodu zaparkowanego na jednej z ulic w Bogatyni. Kiedy jeden w kominiarce plądrował auto, drugi siedział za kierownicą. Sytuacja była na tyle stresująca, że kiedy łup wylądował na tylnym siedzeniu, kierowca ruszył, zostawiając wspólnika na miejscu przestępstwa. Niedługo po tym jak się zreflektował, na drodze złodziei stanęła policja.

Złodziej zasnął w trakcie włamania. Pobudkę zorganizowali policjanci

35-letni włamywacz wpadł w ręce policjantów, po tym jak zasnął w trakcie włamania do przyczepy kempingowej. Zanim zmorzył go sen, zdążył ją...

zobacz więcej

To było pechowe włamanie, choć złodzieje na miejsce przyjechali w pełnym rynsztunku. Jeden w kominiarce wyciągał łup z zaparkowanego na poboczu samochodu. Drugi ze sprawców czekał w aucie, które zostało pozbawione tablic rejestracyjnych.

Całe zajście miało także przypadkowego świadka, którego auto wyposażone było w kamerę. Być może właśnie to zestresowało i spłoszyło sprawcę kierującego pojazdem, bo gdy tylko łup wylądował na tylnym siedzeniu, ruszył, zostawiając kolegę na miejscu przestępstwa. Po chwili zreflektował się i uciekli razem. W tym czasie policja z Bogatyni już dostała informację o włamaniu.

– Na jednej z bocznych uliczek zauważyli pojazd opisany przez świadka. Samochód nie miał tablic rejestracyjnych, a wewnątrz nadal znajdowały się skradzione skrzynki z narzędziami – wyjaśnia nam podkom. Agnieszka Goguł z policji w Zgorzelcu.

Kiedy funkcjonariusze dotarli do sprawców, jeden z nich miał przy sobie kluczyki do samochodu, który posłużył do przestępstwa. Po sprawdzeniu okazało się, że „nerwowy” kierowca ma zakaz prowadzenia pojazdów, a do tego jest poszukiwany do odbycia 150 dni kary więzienia. Obaj mężczyźni przyznali się winy.

źródło:
Zobacz więcej