Nie tylko Fort Trump. Co wiadomo po wizycie prezydenta Dudy w USA [OPINIA]

Prezydent RP Andrzej Duda i prezydent USA Donald Trump po zakończeniu wspólnej konferencji prasowej w Białym Domu (fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS)

Sojusz z najpotężniejszym państwem świata jest coraz mocniejszy i wielowymiarowy, zaś Warszawa nie występuje już tylko w roli petenta – także Stanom Zjednoczonym zależy, by mieć w Polsce sprzymierzeńca. We współpracy Warszawy i Waszyngtonu jest coraz więcej konkretów, a coraz mniej, realnie nic nie dającej, ideologii i odniesień do historii.

Prezydent Duda: Szyderstwa pokazują sukces wizyty w Waszyngtonie

Szyderstwa i napad lewackich mediów oraz niektórych polityków i komentatorów pokazują sukces wizyty w Waszyngtonie; gdyby tak nie było, to by ją...

zobacz więcej

Wizyta prezydenta Dudy w USA pokazuje, że wbrew twierdzeniom, forsowanym głównie przez wrogów Trumpa (a w Polsce przez tzw. totalną opozycję), Ameryka nie porzuca naszego regionu Europy. Wręcz przeciwnie, coraz mocniej się angażuje, a po 18 września można przyjąć, że za lidera państw regionu, z którymi chcą współpracować, Stany Zjednoczone ostatecznie uznały właśnie Polskę. Zarówno w aspekcie militarnym, jak i energetycznym.

Minęły bowiem czasy, gdy tak naprawdę na sojuszu polsko-amerykańskim zależało tylko Warszawie. W obecnej sytuacji geopolitycznej – i chodzi nie tylko o rosyjskie zagrożenie, ale też nieodwracalne już chyba zerwanie dawnych więzi amerykańsko-niemieckich – Polska stała się bardzo ważna dla Waszyngtonu. Budowa elementów tarczy antyrakietowej, zakupy amerykańskiego sprzętu wojskowego, wreszcie długoterminowe porozumienie na dostawy amerykańskiego LNG – Polska ze swym położeniem geostrategicznym oraz największą armią i gospodarką wśród krajów Trójmorza jest wyjątkowo atrakcyjnym partnerem dla Amerykanów.

Stąd nie tylko zaproszenie polskiego prezydenta do Białego Domu, ale też nadanie wizycie najwyższego szczebla. Czego przejawem był choćby fakt, że z polską delegacją rozmawiali najważniejsi członkowie administracji, z wiceprezydentem i sekretarzem stanu na czele. Zapraszając Dudę Trump zawiódł straszliwie totalną opozycję w Polsce, która powtarzała, że z powodu sporów o ustawę IPN oraz rzekomego łamania praworządności nad Wisłą, Amerykanie już nigdy nie przyjmą liderów obecnej władzy w Polsce. Trump jest jednak pragmatykiem politycznym, a nie niewolnikiem kanonów liberalnej demokracji. Dla niego liczą się rakiety i dolary, współpraca wojskowa i handlowa. I choć temat Sądu Najwyższego pojawił się w Białym Domu, to jednak chodziło o ten amerykański, a dziennikarze naciskali Trumpa, nie Dudę.

Pentagon: Polska jeszcze niegotowa na „Fort Trump”

Sekretarz ds. sił lądowych w Pentagonie Mark Esper ocenił w wywiadzie dla agencji AFP, że Polska nie jest jeszcze gotowa na „Fort Trump”, czyli...

zobacz więcej

Baza

Podczas wizyty prezydenta Dudy i jego wspólnej z prezydentem Trumpem konferencji prasowej padło kilka deklaracji szczególnie świadczących o wzmacnianiu sojuszu polsko-amerykańskiego. Trump bez wahania zgodził się z Dudą, że Rosja działa agresywnie i najlepszym sposobem na jej powstrzymywanie jest demonstracja siły. Rolę takiego instrumentu odstraszania najlepiej odegrałaby amerykańska baza wojskowa w Polsce. I Trump powiedział, że „poważnie rozważa lokalizację baz amerykańskich w Polsce”. Co ważne w tym kontekście, padły słowa, że zapewniając bezpieczeństwo Polsce USA nie tylko zapewniają bezpieczeństwo Europie, ale też sobie.

Konferencja i słowa Trumpa potwierdziły, że bardzo dobrym krokiem było uwzględnienie kwestii finansowania w polskim pomyśle na bazy USA w Polsce. Przy takim sposobie postrzegania polityki, także bezpieczeństwa, jaki reprezentuje Trump, czyli przeliczania wszystkiego na pieniądze, Warszawa utwierdziła go w przekonaniu, że nie należy do tej grupy sojuszników, którzy – zdaniem prezydenta USA – wykorzystują Amerykę.

Także rzucone przez Dudę hasło „Fort Trump” to znakomity pomysł. Już przyjęło się w mediach, przemawia do wyobraźni, ale przede wszystkim łechce próżność Donalda Trumpa. To kolejny, po ofercie wyłożenia pieniędzy na bazę, polski ruch odpowiadający na oczekiwania Trumpa, tak te zgłaszane publicznie, jak i skrywane. Skoro może być Trump Tower, to jeszcze znamienitszym pomnikiem wystawionym obecnemu prezydentowi USA może być Fort Trump.

W gabinetach rządzących w Warszawie odrobiono lekcję – co przyznaje zresztą „New York Times”, przypominając, że „Duda to nie pierwszy europejski przywódca, który usiłował zabiegać o względy Trumpa, apelując do jego ego lub uciekając się do pochlebstwa w bieżących sprawach geopolitycznych”. Londyn kusił spotkaniem z królową, a Paryż udziałem w dorocznej wojskowej paradzie.

Prezydent Duda: Donald Trump jest zdecydowanie przeciwny Nord Stream 2

Budowa gazociągu Nord Stream 2, który połączy Rosję i Niemcy, była jednym z tematów rozmowy prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa w Białym...

zobacz więcej

Po wizycie Dudy w Białym Domu wiadomo, że zrobiono duży krok w stronę stałego zainstalowania sił amerykańskich w Polsce. Co ważne, wielkim orędownikiem takiego rozwiązania wydaje się być Kongres. Na jego zlecenie Pentagon ma przedstawić nie później niż do 1 marca 2019 roku raport oceniający „wykonalność i zasadność stałego stacjonowania w Rzeczypospolitej Polskiej sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych”.

Gaz

Strategicznym celem Polski jest obecnie zacieśnienie sojuszu z USA na wszelkich możliwych płaszczyznach. Najważniejsza jest, rzecz jasna, ta militarna, ale niemniej istotna jest energetyka (i tutaj chyba w największym stopniu interesy Polski i USA się zbiegają, zaś te niemieckie – sprzeczne z polskimi i amerykańskimi – są tożsame z rosyjskimi).

We wspólnej deklaracji podpisanej 18 września w Waszyngtonie strony zapewniły, że będą nadal koordynowały działania mające na celu przeciwdziałanie projektom energetycznym zagrażającym wspólnemu bezpieczeństwu, takim jak Nord Stream 2. Obaj prezydenci postanowili też ustanowić stały dialog w dziedzinie energii pomiędzy Polską a USA. To forum, na którym oba rządy co pewien określony czas będą rozważać bieżące kwestie i kwestie dotyczące bezpieczeństwa energetycznego.

Prezydent Duda mówił podczas konferencji prasowej dużo na temat zagrożenia płynącego ze strony Nord Stream 2. Trump temu przytaknął. Dodać do tego, że w tym samym mniej więcej czasie sekretarz USA ds. energii Rick Perry na szczycie Inicjatywy Trójmorza w Bukareszcie podkreślał, że z powodu agresywnej postawy Moskwy Europa musi postarać się o alternatywne źródła dostaw, w tym przede wszystkich o skroplony gaz ziemny (LNG) z USA. Zaś kilka dni wcześniej w Moskwie Perry powtórzył groźbę, że USA gotowe są nałożyć sankcje w związku z Nord Stream 2.

Nie ma się co łudzić, że Amerykanie zwalczają rosyjską gazową ekspansję w Europie bezinteresownie. Wiadomo, że chodzi o to, by mogli w naszym regionie sprzedawać swój gaz, którego wydobywają coraz więcej. Ale tym razem amerykańskie ekonomiczne kalkulacje są zbieżne z naszymi zabiegami o energetyczne bezpieczeństwo.

Prezydenci Polski i USA podpisali wspólną deklarację o partnerstwie strategicznym

Podczas spotkania prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem Donaldem Trumpem politycy w ramach porozumień bilateralnych podpisali porozumienie o...

zobacz więcej

Co ważne, podobnie jak w przypadku bezpieczeństwa militarnego, także w sferze tego energetycznego Polska może Ameryce pokazać, że nie prosi o jałmużnę, ale również samodzielnie zrobiła już bardzo dużo. Andrzej Duda przypomniał w Waszyngtonie „wielkie inwestycje, takie jak ukończony już terminal LNG im. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu, czy na przykład inwestycje energetycznego polskiego koncernu Orlen”.

Rosja

W Waszyngtonie 18 września prezydenci obu państw podpisali deklarację o partnerstwie strategicznym. Poprzednia podpisana była dekadę temu. Ta nowa idzie dużo dalej i jest wielowymiarowa. Już w samym tytule wskazuje, że jednym z powodów jej przyjęcia jest wspólne zagrożenie (domyślnie: rosyjskie): „Obrona wolności i budowanie dobrobytu poprzez polsko-amerykańskie partnerstwo strategiczne”. Deklaracja przewiduje przede wszystkim zacieśnienie współpracy wojskowej, a wśród wspólnych zagrożeń wymienia zachowanie Rosji.

Również konferencja prasowa potwierdziła, że Duda i Trump są zgodni co do oceny działań Moskwy. Co prawda to polski przywódca mówił na ten temat więcej i używał mocniejszych słów, ale gdy dziennikarz zapytał Trumpa o jego opinię na temat działań Rosji w Europie, amerykański prezydent bez chwili wahania zgodził się z Dudą, mówiąc, że Rosja „szanuje siłę jak nikt inny oraz „działa agresywnie”.

Podczas swojego wystąpienia prezydent Polski wiele miejsca poświęcił Rosji i jej działaniom gospodarczym i militarnym, m.in. zbrojeniom w obwodzie kaliningradzkim. Było dużo faktów, Duda dobrze wytłumaczył, na czym konkretnie polega zagrożenie rosyjskie w sferze militarnej i energetycznej. Trump niczemu nie zaprzeczył, więc telewidzowie (konferencję transmitowało wiele telewizji, była odbierana w USA i innych krajach) mogli uznać, że dokładnie tak samo uważają Stany Zjednoczone. Na pewno z uwagą oglądano konferencję w Moskwie.

Jeśli gdzieś jeszcze śledzono z dużym niepokojem przebieg wizyty Dudy w Waszyngtonie, to był to Berlin. Niemcom nie odpowiada ani polsko-amerykański sojusz wymierzony w Nord Stream 2, ani pomysł amerykańskiej bazy w Polsce. Dawno tak wyraźny nie był podział na obóz większości krajów środkowoeuropejskich, Ukrainy i USA z jednej strony, i na oś Niemcy-Rosja z drugiej. Czy w tej sytuacji powinno dziwić, że polska totalna opozycja oraz prywatne media z niemieckim kapitałem tak zażarcie próbują deprecjonować oczywisty sukces wizyty prezydenta RP w Białym Domu?

źródło:
Zobacz więcej