Za 50 lat zabiją 10 mln ludzi rocznie? Naukowcy znaleźli rozwiązanie

Naukowcy z Kalifornii twierdzą, że znaleźli remedium na „Klebsiella pneumoniae” zwaną New Delhi (fot. Shutterstock/Kateryna Kon)

Od ćwierć wieku nie ma żadnego naprawdę nowego antybiotyku. Dlatego nasze stare znajome – bakterie, takie jak pałeczka okrężnicy, rzeżączka, dwoinka zapalenia płuc, gronkowiec złocisty i enterokok – stają się superbakteriami, czyli uodparniają się w zastraszającym tempie na wszystkie dostępne w terapii leki przeciwbakteryjne. Ostatnio największą grozę, także w Polsce, wzbudza odporna na wszystkie dostępne antybiotyki „Klebsiella pneumoniae”, zwana New Delhi. Naukowcy z Kalifornii twierdzą, że znaleźli remedium. Potrafią zabić superbakterie.

Antybiotyki ze śliny niedźwiedzia. „To wciąż niezbadany obszar”

Choć zaglądanie w paszczę dzikiego niedźwiedzia syberyjskiego nie daje większych szans na przeżycie, naukowcy z Uniwersytetu Rutgersa w stanie New...

zobacz więcej

Wielu z nas jest bezobjawowymi nosicielami takich wieloopornych potworów. Póki nie trafimy do szpitala na jakąś niezbędną operację albo nie „siądzie” nam drastycznie układ immunologiczny, nie są one dla nas groźne. Całą swoją moc potrafią jednak pokazać, atakując nas, gdy stajemy się pacjentami lub dotkną, czasem śmiertelnie, pacjentów, których odwiedzamy. Wszak bakterie są wszędobylskie i bardzo chętnie przenoszą się z ręki na rękę, także personelu medycznego. I on też, jeśli zapomni o zasadach higieny szpitalnej, może je rozsiewać.

Gdy dojdzie do zakażenia superbakterią, zwłaszcza zakażenia krwi czy ośrodkowego układu nerwowego, nasze szanse na przeżycie są znikome. Nie ma żadnego antybiotyku, który można nam podać. Bakteria wygrywa, tak jak dominowała, zanim sir Alexander Fleming w 1928 r. odkrył penicylinę.

Superbakterie da się jednak pokonać? Tak donosi najnowsze „Nature”. Jeśli ktoś dziś wymyśli nowy skuteczny antybiotyk, to tak jak Alexander Fleming czy Selman Waksman – odkrywca streptomycyny – otrzyma Nobla z medycyny.

Tu dodam, że jest kilka takich tematów w medycynie, typu nowe antybiotyki, szczepionka przeciw malarii czy HIV, które, o ile odkryto by skuteczny i bezpieczny środek, Nobla dostaną z pewnością. A jednak wciąż ich nie ma, mimo potencjalnej nagrody pieniężnej i wyniesienia do swoistego panteonu.

To nie motywacja jest za słaba. To obiektywne trudności są zbyt wielkie.

Bakterie uodparniają się na tzw. nowe-stare antybiotyki, zanim nawet te znajdą się na rynku. Nowe-stare, bo należące do od dawna wykorzystywanych w medycynie grup związków chemicznych. Bakteriom – ze względu na ich gigantyczną liczebność oraz bardzo szybkie namnażanie się – niezwykle łatwo przychodzi radzenie sobie z takimi środkami.

Dramatycznie rośnie odporność na antybiotyki

Oporność na antybiotyki rośnie lawinowo; to jedno z największych zagrożeń dla zdrowia ludzi – przypominają eksperci z Narodowego Instytutu Leków z...

zobacz więcej

Nie zrażają się tym jednak naukowcy z firmy Genentech z San Francisco pod kierunkiem Petera Smitha. Choć dziś nawet największe koncerny farmaceutyczne wycofują się z poszukiwania nowych antybiotyków ze względu na niską opłacalność tego procesu, ta nieduża firma biotechnologiczna podjęła rękawicę. Na łamach najnowszego numeru prestiżowego magazynu „Nature” badacze właśnie donieśli o stworzeniu zupełnie nowego leku przeciwbakteryjnego.

Powstał on na bazie występującego w naturze (czyli produkowanego przez jakiś drobnoustrój) antybiotyku, arylomycyny. Zrobione przez firmę modyfikacje dały produkt nazwany na razie tajemniczo G0775. Jak donoszą autorzy badań, dosłownie zmiażdżył on Klebsiellę New Delhi oporną na 13 innych klas antybiotyków oraz kilkadziesiąt innych superbakterii.

Uczynił to na razie jedynie na szalce laboratoryjnej i w eksperymentalnej zakażonej myszy, która przeżyła terapię, więc lek nie jest dla niej natychmiastowo toksyczny. To już niemało, wziąwszy pod uwagę desperację, w jakiej jako cywilizacja znajdujemy się dziś w kwestii bakteryjnej.

Neandertalczyk stosował środki przeciwbólowe i antybiotyki

Kora topoli, skrobia – między innymi takie farmaceutyki stosowali neandertalczycy już 50 tys. lat temu. Uczeni z Australian Centre for Ancient DNA...

zobacz więcej

Autorzy badań wyjaśniają, że nowy antybiotyk działa na zasadzie wiązania się do nowego zupełnie celu w komórce bakteryjnej. Jest to enzym siedzący w błonie bakterii, ale nieobecny w komórkach ludzkich czy zwierzęcych. Ma on za zadanie sprawić, by białka wytwarzane przez bakterię i wysyłane na zewnątrz były prawidłowe. Zablokowanie tego enzymu błonowego przez antybiotyk G0775 powoduje, że komórka bakteryjna nie może działać, oddychać, budować swoich osłon, jeść. Jednym słowem żyć.

Co więcej, w przeciwieństwie do arylomycyny, nowy antybiotyk lepiej sobie radzi z przenikaniem przez bakteryjne osłony zewnętrzne. Czyli może wydajniej dotrzeć tam, gdzie ma działać – do błony komórkowej. Ponadto, przynajmniej na laboratoryjnej szalce, nie zaobserwowano narastania oporności bakterii zabijanych za pomocą G0775. Choć właśnie to zjawisko już osiem lat temu powstrzymało gigantów farmaceutycznych od inwestowania sił i środków w arilomycynę.

Jeśli testy kliniczne nowego antybiotyku powiodą się i będziemy wystarczająco mądrzy, by zachować ten oręż tylko do ostatecznej rozprawy z superbakteriami, a nie zapisywać go na zapalenie zatok, jest szansa, że nie będziemy od zakażeń bakteryjnych już wkrótce umierać jak muchy.

źródło:
Zobacz więcej