Szef KOD: W naszych władzach nie ma esbeków i agentów

Przewodniczący KOD Krzysztof Łoziński wchodzi na salę rozpraw Sądu Okręgowego w Gdańsku (fot. PAP/Adam Warżawa)

Nikt z władz Komitetu Obrony Demokracji nie był w SB ani nie był agentem służb; to kłamstwa i obelgi – mówił przed Sądem Okręgowym w Gdańsku szef Komitetu Krzysztof Łoziński. Podkreślił, że sam był wielokrotnie represjonowanym działaczem opozycji antykomunistycznej.

Jarosław Porwich: w KOD jest cała masa funkcjonariuszy SB, tajnych współpracowników i byłych członków PZPR

Jarosław Porwich był gościem programu „Woronicza 17”.

zobacz więcej

– Ze strony Solidarności spotkaliśmy się z obelgami i kłamstwami. Nikt z nas nie jest byłym esbekiem, nikt z nas nie tajnym współpracownikiem służb. To są treści niedopuszczalne. Nikt z nas nie ma obniżonej emerytury. Ja natomiast mam specjalną emeryturę za zasługi dla Polski i za walkę z komunizmem – oświadczył Łoziński.

Dodał, że stanowisko Solidarności godzi w dobre imię KOD jako osoby prawnej. – Takie słowa o nas sugerują, że najwyższe władze KOD stanowią ludzie podli i niegodni, i taki obraz rzutuje na całą organizację – ocenił.

– Podczas demonstracji słyszymy, że jesteśmy komuna, esbecy, złodzieje, oderwani od koryta. Sam byłem wielokrotnie zatrzymywany, siedziałem w więzieniu i w tej chwili słyszę, że jestem komunistą i esbekiem. Poświęciłem polskiej wolności 50 lat swojego życia od marca 1968 r. i przeszedłem bardzo ciężkie i groźne sytuacje – podkreślił Łoziński.

Jak zaznaczył, na demonstracje KOD może przyjść każdy. – Pojawiają się na nich najróżniejsze osoby, my nawet nie wiemy i nie sprawdzamy, kto – wyjaśnił.

Sprawa ma związek ze sporem wokół organizacji zeszłorocznych obchodów 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych na Placu Solidarności w Gdańsku.

Awansowany przez Siemoniaka działacz KOD. Kim jest wojskowy, który stan wojenny nazwał „kulturalnym zdarzeniem”?

- Oczywiście były tam [w czasie stanu wojennego] jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie jednak dochowano jakiejś kultury w tym...

zobacz więcej

Organizujący własne uroczystości pomorski KOD zaprosił wówczas Solidarność do udziału w nich. W odpowiedzi na to prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” przyjęło stanowisko, w którym zaproszenie KOD uznało za „bezczelną prowokację”.

Jak podkreślono, centralne uroczystości związku dla uczczenia Sierpnia'80 zaplanowano 31 sierpnia w Lubinie (Dolnośląskie) z okazji 35. rocznicy protestów przeciwko stanowi wojennemu w tym mieście – 31 sierpnia 1982 r. zostały śmiertelnie postrzelone trzy osoby.

„Będziemy przypominać ofiary tych ludzi, którzy tak chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u. Mamy tu na myśli tak widocznych i aktywnych prominentnych działaczy KOD, jak byli esbecy, funkcjonariusze WSI, TW i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Słowem: nie potrafimy sobie wyobrazić wspólnego świętowania z ludźmi, dla których refleksją nie jest słowo przepraszam, a jedynie rozpacz, że nie da się wyżyć za 2 tys. po zmniejszeniu esbeckiej emerytury” - stwierdziły władze „S” w sierpniu 2017 r.

Ostatecznie pomorski KOD przeniósł miejsce organizacji obchodów 37. rocznicy Sierpnia '80 z Placu Solidarności przed Pomnikiem Poległych Stoczniowców w okolice pobliskiej Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Było to skutkiem decyzji wojewody pomorskiego, który w odpowiedzi na pismo władz komisji zakładowej NSZZ „S” Stoczni Gdańskiej zgodę na organizowanie „zgromadzeń cyklicznych” w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych przyznał Solidarności.

źródło:

Zobacz więcej