„Polski golf również doczeka się swojej małyszomanii”. #PolskaToWiecej

– Golf jak żaden inny sport uczy rywalizacji w duchu fair play; tutaj naszym przeciwnikiem jest pole. Pole daje i pole zabiera, raz piłka szczęśliwie odbije się od kamienia, a innym razem wpadnie do wody. Gracze, z którymi idziemy na rundę, są bardziej „towarzyszami broni” niż przeciwnikami – opowiada w rozmowie z portalem tvp.info Sebastian Centkowski, golfista pracujący w klubie Sobienie Królewskie.

Bez „Papy” Stamma nie byłoby polskiego boksu. #PolskaToWiecej

Sześćdziesiąt pięć lat temu, w maju 1953 r., w murach Hali Gwardii odbyły się pierwsze po wojnie mistrzostwa Europy w boksie. – „Papa” Stamm razem...

zobacz więcej

Sobienie Królewskie Golf&CC to największy klub w Polsce, zlokalizowany 35 km od Warszawy. Poza pięknie utrzymanym polem w szkockim stylu, golfową infrastrukturą szkoleniową na najwyższym poziomie, nieruchomościami z widokiem na piękną zieleń pola i szkołą awiacji, klub może również pochwalić się czterogwiazdkowym hotelem z centrum konferencyjnym, usytuowanym w XIX-wiecznym pałacu.

Sebastian Centkowski jest tu jednym z menadżerów. Golfista opowiedział reporterom portalu o swojej pasji.

– Golf w wymiarze globalnym ma bardzo długą historię, sięgającą XV wieku, ale w Polsce jest bardzo młodą dyscypliną. Nad Wisłą, jak i w całym bloku wschodnim, zaczął raczkować dopiero po 1989 r. Przed II wojną światową mieliśmy kilka obiektów golfowych, ale Polska Ludowa przeznaczyła je pod agrokulturę, a o golfie zapomniano na dobre. Dziś w naszym 37-milionowym kraju, z fantastycznymi warunkami naturalnymi i długim sezonem, gra zaledwie garstka ludzi – 5 tys. osób. Dla porównania, w 10-milionowych Czechach golf cieszy się popularnością, uprawia go ponad 60 tys. osób – zauważa Centkowski.

– Polski Golf walczy z krzywdzącymi stereotypami. Panuje opinia, że jest to nudny sport dla snobów i bogaczy w podeszłym wieku, a ceny – astronomiczne. Prawda jest taka, że golf wcale nie jest droższy od tenisa czy narciarstwa. Grupowy kurs na zieloną kartę – obejmujący podstawy gry, reguł i etykiety z profesjonalnym trenerem i sprzętem – to koszt rzędu 650 zł. Co do sprzętu, to oczywiście można go kupić za 15 tys. zł, ale nowy zestaw można spokojnie nabyć nawet za 1,2 tys. zł. Dobry używany nawet za jedną trzecią tej ceny. Oczywiście na początek nie potrzebujemy tego wszystkiego – wystarczy wypożyczenie kija (15 zł) i koszyk piłek na strzelnicy golfowej (15 zł), wygodne obuwie i tyle – dodaje.

„Jestem dumną polską Żydówką”. #PolskaToWiecej

Yasmine Chancer urodziła się w Jerozolimie. Jest polsko-żydowską aktorką i śpiewaczką. Niedawno zamieniła Nowy Jork na Los Angeles. W rozmowie z...

zobacz więcej

Golfista porównuje swoje hobby do tenisa. Mimo że ten drugi sport również długo był postrzegany jako elitarny, to się zmieniło.

Centkowski wierzy, że polski golf również doczeka się swojej „małyszomanii”. Dzięki międzynarodowym sukcesom Adriana Meronka i Mateusza Gradeckiego golf szybko zyskuje na popularności.

– Kto wie, może za cztery lata z Tokio wrócimy z golfowym medalem – nic tak nie promuje, jak sukcesy. Dodatkowo w ramach propagowania golfa wszystkie pola organizują darmowe zajęcia dla początkujących, aby zaszczepić pasję do tej pięknej gry – dodaje sportowiec.

Również wielu zagranicznych pasjonatów golfa – szczególnie Skandynawów – decyduje się trenować w naszym kraju. Dzieje się tak dlatego, że Polska leży stosunkowo blisko ich krajów, a także dlatego, że jest tu kilka obiektów znajdujących się blisko ważnych lotnisk, jak to warszawskie.

Golf jest dyscypliną dla każdego – bez względu na wiek czy tężyznę fizyczną. Jak mówi Centkowski, „panie rywalizują z panami, młodsi ze starszymi – wspólnie grają całe rodziny, pośród wszechobecnej zieleni, śpiewu ptaków, zapachu świeżo ściętej trawy. Idealny sposób na relaks i odstresowanie się z dala od miejskiego zgiełku i spalin”.

– Jak żaden inny sport uczy rywalizacji w duchu fair play, tutaj naszym przeciwnikiem jest pole. Pole daje i pole zabiera, raz piłka szczęśliwie odbije się od kamienia a innym razem wpadnie do wody. Gracze z którymi idziemy rundę są bardziej „towarzyszami broni”, niż przeciwnikami, wszyscy patrzą gdzie lecą piłki innych, jeśli ktoś zgubi piłkę w wysokiej trawie, to cała grupa pomaga w poszukiwaniach, dzieli się wskazówkami, nawzajem wspiera się dobrym słowem i autentycznie cieszy się z dobrych zagrań współgraczy – dodaje.

Kultura, tradycja, sztuka i… wódka. Polskie dziedzictwo „narodowego trunku”. #PolskaToWiecej

Jedyne takie miejsce, gdzie polskim dziedzictwem narodowym okrzyknięto trunek. Trunek, który według znawców pierwszy raz został sporządzony właśnie...

zobacz więcej

Gra w golfa to jednak nie tylko relaks. To także inwestycja w zdrowie. – Runda golfa – 18 dołków – trwa zwykle cztery, pięć godzin, spacer długości 10 km i dużo machania kijem. Wydatek rzędu 1,2 tys. kalorii, ale jest to doskonała inwestycja w zdrowie. Golf do kontuzjogennych nie należy i dba o ogólny rozwój, a co więcej: naukowcy obliczyli, że regularna gra w golf statystycznie przedłuża życie o cztery lata – serce lubi spacer, miękka trawa nie narusza stawów, wypatrując piłeczki ćwiczymy wzrok, a obmyślając strategie gry i obcując z ludźmi, ćwiczymy też mózg, więc maleje ryzyko chorób związanych ze starzeniem się, a przy okazji poznajemy fantastyczne towarzystwo – mówi golfista.

Dyscyplina może mieć niebagatelne znaczenie również przy rozwoju kontaktów biznesowych. Jak uważa Centkowski, „nigdzie tak dobrze nie poznaje się drugiego człowieka jak podczas rundy golfa”.

– Golf sprzyja networkingowi, a ten sprzyja biznesowi. Uczy rywalizacji, strategii, cierpliwości, precyzji i kultury osobistej. Zdecydowanie polecam wychowywanie dzieci w duchu golfowym, gdyż w niedalekiej przyszłości będzie to procentować na różne sposoby – kończy Centkowski.

źródło:
Zobacz więcej